Pomimo kłopotów zdrowotnych kilku kolegów -
nie stoimy na straconej pozycji w dwumeczu z Włochami - uważa
Mariusz Lewandowski, kapitan młodzieżowej reprezentacji Polski
przed półfinałem mistrzostw Europy w tej kategorii wiekowej.
Pierwsze spotkanie odbędzie się w sobotę na stadionie Legii, zaś
rewanż zaplanowano na 14 listopada i odbędzie się on w Regio di
Calabria. Do finałów, w których wystąpi osiem najlepszych zespołów
Europy do lat 21, zakwalifikuje się zwycięzca dwumeczu.
"W pierwszym spotkaniu zagramy bez kilku podstawowych zawodników,
ale na pewno nie stoimy na straconej pozycji - powiedział PAP
Mariusz Lewandowski. - Praktycznie w każdym meczu eliminacyjnym
graliśmy w innym składzie, ale pomimo tego zawsze mogliśmy liczyć
na dobrą postawę zmienników. Myślę, że podobnie będzie i teraz i
sprawimy niespodziankę.
Na pewno w sobotę swoich umiejętności nie zaprezentuje Arkadiusz
Głowacki, który musi pauzować za kartki, a także Piotr Dziewicki,
który miał go zastąpić, ale jest kontuzjowany. W dalszym ciągu nie
wiadomo czy zagra Radek Wróblewski, natomiast coraz bardziej
prawdopodobny jest występ Ebiego Smolarka, który był
przeziębiony i przez dwa dni nie trenował, ale dziś rozmawiałem z
nim i stwierdził, że jest już w stanie rozpocząć zajęcia" - dodał
polski zawodnik.
Zdaniem Lewandowskiego, który od tego sezonu gra w Szachtarze
Donieck, faworytem dwumeczu są Włosi. "Zdajemy sobie sprawę z
klasy przeciwnika, ale my też potrafimy grać w piłkę i łatwo
skóry nie sprzedamy" - uważa pomocnik ukraińskiego klubu. -
Oglądaliśmy na kasetach mecz Włochów z Rumunami i byliśmy pod
wrażeniem ich gry w defensywie. W zespole naszych najbliższych
przeciwników wszyscy bronią, walczą w destrukcji, nie ma znaczenia
czy to jest prawy obrońca czy środkowy pomocnik.
- Wiodącym zawodnikiem jest Andrea Pirlo, środkowy pomocnik
Milanu, który jest organizatorem gry Włochów. Bardzo dobrze
prezentują się także w ataku, gdzie występują rośli, dobrze
grający głową zawodnicy. Po cichu liczymy, że Włosi, zwłaszcza w
pierwszym meczu, mogą nas zlekceważyć, aczkolwiek jesteśmy
przygotowani na dwa bardzo ciężkie spotkania."
Młodzieżowa reprezentacja Polski pierwszy mecz z drużyną z
Półwyspu Apenińskiego zagra na stadionie Legii. Wcześniej, w
eliminacjach podopieczni Lesława Ämikiewicza grali w mniejszych
miastach, na znacznie skromniejszych obiektach sportowych.
"Bardzo dobrze, że gramy na Legii. Liczymy, że na spotkanie
przyjdzie jak najwięcej osób i będą naszym pomocnikiem. Każdy z
nas zdaje sobie sprawę, że konfrontacja z Włochami jest szansą
pokazania się w Europie, chociaż w moim przypadku przyszłość jest
znana - powiedział Lewandowski. - Reprezentuję barwy Szachtara i
mam zamiar grać dalej w tym zespole. Co prawda na początku byłem
podstawowym zawodnikiem, a teraz, po powrocie do składu kilku
kontuzjowanych wcześniej zawodników, jestem rezerwowym.
W rozmowach z trenerami dają mi oni do zrozumienia, żebym
spokojnie czekał, bowiem mój czas w tej drużynie nadejdzie.
Kontrakt z Szachtarem obowiązuje mnie jeszcze przez 2,5 roku,
dlatego jestem spokojny o swoją przyszłość w tym klubie" - dodał
były zawodnik m.in. Groclinu Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski.
Polscy piłkarze już za kilkadziesiąt godzin rozegrają pierwszy
mecz w półfinałach MME, ale do tej pory nie została ustalona
kwestia premii za ewentualny sukces. "W piątek mamy spotkać się z
prezesem PZPN Michałem Listkiewiczem i wówczas po raz pierwszy
dowiemy się na temat kwot, które związek przewidział w razie
naszego awansu. Szkoda, że tak późno dojdzie do tych rozmów, ale
dla nas najważniejszy jest wynik na boisku" - zakończył
Lewandowski.