Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Powiedzieli po meczu

środa, 19 marca 2008 21:16
Tomek Janusźródło: własne

Marcin Burkhardt: Mam do siebie trochę pretensji, że nie wytrzymałem całego spotkania kondycyjnie. W drugiej połowie nie stwarzałem zbyt wielu okazji pod bramką rywala i stąd moja zmiana. Starałem się jednak zagrać jak najlepiej. Cieszę się, że udało mi się wpisać na listę strzelców. Grałem dzisiaj bliżej napastników i stąd częściej byłem w polu karnym Wisły. Czy to był mój ostatni gol dla Legii? Trudno powiedzieć, bo do końca marca zostaje w Legii. Może jeszcze uda mi się coś ustrzelić.

Aleksandar Vuković: Pokazaliśmy dziś, że wcale nie prezentujemy się gorzej od Wisły. Zresztą już wcześniej wiedziałem, że tak będzie, bo naszym problemem nie są bezpośrednie mecze z takimi rywalami jak krakowianie. Popatrzmy jednak na to ile my mieliśmy okazji i ile z nich strzeliliśmy goli, a ile okazji miała Wisła i ile bramek z nich zdobyła. To jest nasz mankament. Z drugiej strony mecz pokazał, że Wisła ma zdecydowanie dłuższą ławkę rezerwową. Zabrakło u nich trzech podstawowych zawodników i w ogóle nie było tego widać. U nas nie było tylko Edsona i już pojawiła się dziura.
W rewanżu Wiśle do awansu wystarczy 0-0, ale przecież przed nami jeszcze 90 minut gry i na pewno nie poddamy się bez walki.


Dariusz Dudka (Wisła Kraków): Wynik, który się nam udało osiągnąć, na pewno jest dla nas dobry przed rewanżem. Choć w lidze mamy duża przewagę nad Legią, to nie można było oczekiwać, że ich rozniesiemy. Punkty z ligi nie przekładają się przecież na bramki w bezpośrednim meczu. Okazało się jednak, że mamy szerszą kadrę od Legii. Zresztą legionistom nie układa się dobrze cała runda wiosenna. Zaczęli od porażki w Grodzisku Wielkopolskim i ta passa ciągnie się za nimi. Co do atmosfery, w której rozgrywany był mecz, to dla mnie po prostu jest niesmaczne, gdy kibice gwiżdżą na własnych piłkarzy.


Arkadiusz Głowacki (Wisła Kraków): Zaczęliśmy mecz nieco senni. Myśleliśmy, że mecz ułoży się po naszej myśli. Wystarczyła jednak chwila dekoncentracji i już przegrywaliśmy. Legia obudziła nas tym trafieniem i w drugiej połowie spotkanie wyglądało już zdecydowanie inaczej. Jeżeli chodzi o atmosferę w jakiej rozgrywany był mecz, to wiedzieliśmy jaka jest sytuacja na Legii. Gorącego dopingu więc się nie spodziewaliśmy.

Podaj ten news dalej: