Przesądzone jest już, że Marcin Burkhardt odejdzie z Legii. Jego nowym klubem będzie szwedzki IFK Norrköping. "Decyzję o przeprowadzce do Szwecji pojęliśmy wspólnie z działaczami Legii. Trener Jan Urban powiedział, że na razie przegrałem rywalizację o miejsce w wyjściowym składzie z Piotrem Gizą. A ja chcę grać i normalną koleją rzeczy było, że musiałem szukać sobie nowego pracodawcy. Starałem się dawać z siebie wszystko na treningach, ale musiałem się liczyć ze zdaniem trenera" - opowiada "Bury".
Burkhardt: Sentyment pozostanie
30 marca pomocnik, który od 2005 roku jest zawodnikiem Legii, pożegna się ze stadionem przy Łazienkowskiej. "Z IFK związałem się na niecałe trzy lata. Umowa nie jest jeszcze podpisana, ale wszelkie szczegóły między klubami są już uzgodnione. Rozmawiałem już z moim nowym trenerem i wiem czego będzie ode mnie oczekiwał" - mówi Burkhardt i z optymizmem patrzy w przyszłość. "Trudno teraz wyrokować czy przeprowadzka do Szwecji będzie dla mnie awansem sportowym. Na pewno to będzie coś nowego dla mnie. Do tej pory grałem tylko w Polsce, a teraz czeka mnie wyjazd zagranicę. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Chcę się piłkarsko rozwinąć. Zresztą trener już mi powiedział, że jeżeli w Szwecji będę grał tak jak w meczach testowych, to po roku gry powinienem przejść do lepszego szwedzkiego klubu, a może nawet zagranicę" - nie traci nadziei "Bury".
W Warszawie Burkhardt znany był z dość rozrywkowego trybu życia. Wygląda na to, że w Szwecji też nie będzie miał problemu z szybką aklimatyzacją. "Na testach złapałem już pierwszy kontakt z moimi nowymi kolegami. Nawet piszą do mnie sms-y, ale na szczęście po angielsku, bo po szwedzku za wiele bym nie zrozumiał" - śmieje się pomocnik Legii i dodaje, że choć odchodzi to nie obraża się na Legię. "Pozostanie mi duży sentyment do Legii i nadal będę uważnie obserwował jej losy. W mojej pamięci na zawsze już pozostanie rok 2006 i mistrzostwo, które wspólnie wywalczyliśmy" - kończy.
SONDA: Czy klub podjął dobrą decyzję sprzedając Marcina Burkhardta?

Marcin Burkhardt - fot. Mishka
