Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Szymanek zgasi Legię?

sobota, 22 marca 2008 09:16
źródło: Super Express

Jako mały chłopiec miał dwa marzenia - być piłkarzem Polonii Warszawa albo pracować w... straży pożarnej. Kilka lat temu udało mu się ziścić to pierwsze, a dziś Wojciech Szymanek w barwach Widzewa może niczym strażak zgasić nadzieje Legii na wicemistrzostwo Polski. Do polskiej ekstraklasy wrócił po prawie półtorarocznej przerwie na grę w greckim Egaleo. Wcześniej przez siedem lat był piłkarzem największego rywala klubu z Łazienkowskiej. - I boli mnie to, że jeszcze nigdy nie udało mi się z Legią wygrać. Chcę to zmienić - zapowiada Szymanek.

Przyjął parę "boksów"
W Polonii nie tylko grał, ale przede wszystkim był jej zagorzałym kibicem. Wymagało to poświęceń, bo na osiedlu Szymanka niemal wszyscy dopingowali Legię. - Jestem chłopak z warszawskiej Pragi, z ulicy Brzeskiej. Byłem tam jednym z nielicznych kibiców Polonii i nieraz pojawiały się problemy. Czasami trzeba było przyjąć parę "boksów" - opowiada ze śmiechem obrońca Widzewa. - Wszystko się jednak zmieniło, kiedy zacząłem grać w "Czarnych Koszulach". Między piłkarzami na boisku te animozje nie są tak wielkie - przekonuje.


Mimo to Szymanek zapewnia, że dla niego mecz z Legią będzie ważniejszy niż pozostałe. - Do takiego pojedynku nie trzeba mnie mobilizować. Nie kryję, że nigdy nie kibicowałem Legii. Dziś też będę przeciwko niej - zapowiada obrońca.


Szansa na punkty w meczu z Legią jest tym bardziej realna, że Szymanek jest ostatnio filarem defensywy Widzewa. Z nim w składzie łodzianie przegrali do tej pory tylko raz - z Wisłą Kraków (0:1).
- Na razie jest fajnie, trener wystawia mnie do zespołu, kibice chwalą. Ale to wszystko szybko może się skończyć. Wiem, jak to jest - kiedy nie pozwolimy strzelić sobie bramki, to każdy jest zadowolony. A gdy już coś wpadnie, to od razu jesteśmy "be" - uważa obrońca, który chce utrudnić Takesure Chinyamie z Legii zdobycie korony króla strzelców.


Zaczęło się od książki
- Taki jest skuteczny ten Chinyama? OK, udało mu się parę goli strzelić, ale ze mną tak łatwo mu nie pójdzie. W tym roku powstrzymałem Reissa, radziłem sobie z Brożkiem, więc i z Chinyamą będzie tak samo - zapewnia.


Szymanek to piłkarz, kibic, a także niedoszły strażak. Jak niemal każdy młody chłopak chciał gasić pożary. - Wszystko zaczęło się, kiedy przeczytałem książkę "Jak Wojtek został strażakiem". Imię się zgadza, więc poważnie o tym myślałem. Wybrałem jednak futbol i nie żałuję. Dziś podczas meczu z Legią wstąpię jednak do straży pożarnej i postaram się zgasić nadzieje "wojskowych" na zwycięstwo - obiecuje.

Podaj ten news dalej: