Kiedy Marek Zub, trener Widzewa, wykorzystał trzecią zmianę w meczu z Legią, zdenerwowany Stefano Napoleoni uderzył pięścią w ławkę rezerwowych i poszedł do szatni. Tam kopnął w drzwi robiąc w nich dziurę. "Powiem tylko tyle, że byłem gotowy do gry i bardzo zależało mi na występie przeciwko Legii. Zdaję sobie sprawę, jak rywalizacja z tą drużyną jest ważna dla kibiców. Nie dostałem szansy, więc byłem bardzo smutny i rzeczywiście zdenerwowany." - powiedział zawodnik Widzewa. "Miejscem pracy piłkarza jest boisko, szczególnie w trakcie meczu. Napoleoni opuścił samowolnie miejsce pracy, do tego zachował się nagannie. Zostanie ukarany" - mówi Grzegorz Bakalarczyk, wiceprezes Widzewa odpowiedzialny za sprawy sportowe. Bakalarczyk pokusił się również o ocenę spotkania.
Bakalarczyk o meczu z Legią, Napoleoni ukarany
"Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo dobra. Piłkarze Legii nie mogli nic zdziałać, ale nie dlatego, że są w słabej formie, tylko że my na nic im nie pozwoliliśmy. Nie zdziałali nic skrzydłami, nasi pomocnicy odcięli napastników Legii od podań. Niestety jeden błąd i indywidualne zagranie Piotra Gizy zdecydowało o naszej porażce. Najpierw nie powinno się pozwolić Wawrzyniakowi podać do Gizy, potem Ugo Ukah mógł przeciąć lot piłki, a gdyby Piotrek Stawarczyk stał pół metra w innym miejscu, nie dopuściłby do strzału Gizę. Indywidualne zagrania zdecydowały więc o wyniku, ale cała drużyna grała dobrze, spełniła założenia. Legia to klasowy zespół, w ostatniej kolejce wygrał z Zagłębiem Lubin aż 3-0. Na pewno jest teraz lepszą drużyną od nas." - powiedział.
