Powołani do reprezentacji Jakub Rzeźniczak, Jan Mucha i Martins Ekwueme byli nieobecni na pierwszym po Wielkanocy treningu Legii. Był za to Takesure Chinyama, dla którego powołanie do reprezentacji Zimbabwe po raz kolejny nie dotarło do klubu. "Wszyscy mówią, że Takesure jest powołany, a my żadnego powiadomienia nie dostajemy" - mówi kierownik warszawskiego zespołu Ireneusz Zawadzki. Chinyama miał dostać powołanie już w trakcie zimowego zgrupowania legionistów w Hiszpanii, ale przedstawiciele jego federacji poza ustnymi deklaracjami nie zrobili nic, by mógł polecieć do Afryki.
Trening bez reprezentantów
Teraz najlepszy strzelec Legii miał wziąć udział w zgrupowaniu przed eliminacjami mistrzostw świata. Ale został w Warszawie.
Takich kłopotów nie było z Martinsem Ekwueme, który poleciał na zgrupowanie młodzieżowej reprezentacji Nigerii. Dziś ma być wśród kandydatów do składu na mecz z RPA, być może decydującym o olimpijskim awansie. Jak zwykle będzie tylko problem z jego powrotem. "Z Abudży nie latają samoloty codziennie do Frankfurtu. Będzie 28 lub 29 marca" - mówi Zawadzki. "W terminach FIFA mamy trzech reprezentantów. Oprócz Ekwueme do pierwszej reprezentacji Słowacji został powołany bramkarz Jan Mucha na mecz z Islandią. Kuba Rzeźniczak zagrał wczoraj w naszej reprezentacji młodzieżowej z Anglią w Wolverhampton" - dodaje.
Wymienionej trójki na wczorajszym popołudniowym treningu nie było. Za to po kontuzjach już do treningów z piłkami wrócili Bartłomiej Grzelak i Dickson Choto. Jest cień szansy, że obrońca z Zimbabwe wróci do gry jeszcze przed końcem sezonu.