W Kielcach pełna mobilizacja przed niedzielnym meczem z Legią w Warszawie. Jackowi Zielińskiemu znów nie zabraknie kadrowych dylematów, ale tym razem pozytywnych. Jednym z nich będzie obsada kieleckiej bramki: Kowalewski czy Mielcarz? Zwycięstwo nad Jagiellonią Białystok sprawiło, że piłkarze Korony z większym optymizmem podchodzą do kolejnego rywala. Korona, która jeszcze nigdy nie wygrała na Łazienkowskiej, teraz... po prostu musi. W przeciwnym razie szansa na zniwelowanie już przed spotkaniem siedmiopunktowej straty do Legii może być nierealna.
Piłkarze Korony zdrowieją
"Legia to jest firma. My jednak nie pojedziemy do Warszawy, żeby się bronić. Mierzymy w trzy punkty" - zapowiada odważnie Mariusz Zganiacz, pomocnik Korony i były piłkarz Legii. Optymizm przed pojedynkiem z byłym klubem może też chyba udzielić się Jackowi Zielińskiemu. Kieleckiemu szkoleniowcowi wreszcie ubywa kadrowych problemów. Z nieobecnej ostatnio piątki zawodników nie trenuje jeszcze tylko Sławomir Rutka. Wojciech Kowalewski po zeszłotygodniowych problemach z kręgosłupem czuje już się dobrze i ćwiczy na pełnych obrotach. Dla niego niedzielny mecz z Legią byłby powrotem na Łazienkowską po sześciu latach. Jednak wobec znakomitej dyspozycji w meczu z Jagiellonią Macieja Mielcarza ten występ wcale nie jest przesądzony. Decyzja sztabu szkoleniowego w tej sprawie ma zapaść dopiero w piątek. Do zajęć z całą drużyną wrócili również Hernani, Paweł Sobolewski i Paweł Sasin. Dwaj pierwsi będą brani pod uwagę przy ustalaniu składu, tylko zmagający się od początku okresu przygotowawczego z urazem ścięgna Achillesa Sasin do Warszawy jeszcze nie pojedzie. Nie wiadomo również, czy Jacek Zieliński będzie mógł skorzystać z Marcina Kusia, który w sobotę otrzymał czwartą żółtą kartkę w sezonie. Kielczanie złożyli jednak w tej sprawie odwołanie do Ekstraklasy S.A. Apelacja Korony ma zostać rozpatrzona przez Komisję Ligi w czwartek.