W dniach 18-21 marca reprezentacja "Młodych Wilków 96" rozegrała sparingowe spotkanie z Mistrzem Europy rocznika 1996, Feyenoordem Rotterdam. Spotkanie zostało zorganizowane przez czesko-niemiecką szkółka piłkarską z Frantiszkowych Łaźni i HOF. Legię reprezentowało sześciu zawodników: Mateusz Baranowski, Marcel Gorczyca, Arek Najemski (obrońcy), Eryk Rakowski, Michał Suchanek (pomocnicy) oraz Rafał Makowski (napastnik). Młodzi legioniści po zakwaterowaniu spotkali się ze swoimi rówieśnikami z innych krajów, spędzając tego dnia czas wolny na wspólnych grach zespołowych. Poniżej przedstawiamy relację z pobytu legionistów w Rotterdamie oraz fotoreportaż z ich pobytu w Holandii.
Młode Wilki 96 w Rotterdamie
Drugiego dnia, po śniadaniu, autokarem ze swoimi trenerami wszyscy udali się do Rotterdamu na stadion Feyenoordu. Tam mogli obserwować trening zawodników pierwszej drużyny. Następnie zwiedzili stadion, szatnie piłkarzy, sale do masaży i klubowe muzeum. Po obiedzie odbył się pierwszy mecz. Młodzi zawodnicy mogli zaprezentować godnie najlepszy klub w Polsce - Legię Warszawa, a także sprawdzić swoje umiejętności piłkarskie, motoryczne, techniczne i kondycyjne na tle przeciwnika.
Młode Wilki 96 grały z dużym zaangażowaniem, choć nie było im łatwo zgrać się z drużyną czesko-niemiecką, w której grali zawodnicy m.in. z: Brna, Norymbergii, Franciszkowych Łaźni i Slavii Praga. Mimo to, przegrali tylko różnicą jednej bramki z Feyenoordem, najlepszą w Europie drużyną w tym roczniku. Mateusz Baranowski prezentował się bardzo dobrze, starał się odbierać piłkę najszybszemu zawodnikowi drużyny Feyenoordu. Dzięki jego sprytowi, przeciwnik nie pograł sobie zbyt wiele. "Mati" przez cały mecz angażował się do gry, dobrze wykonywał taktykę nakreśloną przez trenera. Michał Suchanek zaliczył asystę przy bramce. To dzięki niemu padł gol po rzucie rożnym, który wypracował sam Suchanek. Gola po jego podaniu strzelił Rafał Makowski. Wyszło znakomite zgranie obu zawodników. Można pokusić się o stwierdzenie, że gdy ci dwaj zawodnicy grają w jednej drużynie, nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Rafał Makowski chociaż grał pierwszy raz na pozycji cofniętego środkowego pomocnika, spisywałał się bardzo dobrze. Nie odpuszczał, starał się grać szybko i walecznie. Zdobyta przez niego bramka tylko przypieczętowała dobry występ Rafała. Marcel Gorczyca spisywał się bardzo dobrze przez całe 60 minut i zaciekle walczył z bardzo szybkim graczem z Rotterdamu, asekurując kolegę z drużyny. Wspólnie tworzyli wspaniały duet, często grając z klepki. Arek Najemski miał ciężkie zadanie, ponieważ na jego stronie grał najlepiej wyszkolony technicznie zawodnik Feyenoordu. Było mu ciężko, ale ambicji można mu tylko pozazdrościć. Angażował się podobnie jak reszta drużyny. Eryk Rakowski grał tylko 20 minut. Z boiska zszedł przedwcześnie, bowiem odnowiła mu się kontuzja mięśnia dwugłowego. Mimo to, przez kilkanaście minut pokazał swoje znakomite umiejętności piłkarskie. Nasz zespół był doskonale zmotywowany przez trenera Marcina Pawlinę. Po pierwszych niespokojnych minutach meczu, legioniści nabrali pewności siebie i grali znakomicie. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4–3 dla Feyenoordu. Trener Marcin Pawlina mógł być dumny ze swoich podopiecznych i po spotkaniu pogratulował każdemu zawodnikowi z osobna.
Po rozgrywkach, na zaproszenie Feyenoordu odbyła się uroczysta kolacja, po której wszyscy zmęczeni rozjechali się do domów. W drodze powrotnej Młode Wilki wraz z rodzicami i trenerem, zwiedzili stadion Ajax-u Amsterdam oraz muzeum tego utytuowanego klubu. To było wielkie przeżycie dla chłopców z Legii. Stąpali po murawie, na której każdy z nich chciałby kiedyś zagrać. Zmotywowani do gry i podnoszenia swoich umiejętności, z własnymi marzeniami aby zagrać w przyszłości na arenie marzeń, opuścili ten piękny obiekt. Aby marzenia legionistów spełniły się, przed nimi jeszcze sporo pracy, treningów, uporu, zacięcia i wytrwałości. Wierzymy, że ich marzenia się kiedyś spełnią, a kibice będą dumni, że pochodzą z klubu gdzie "L" wyryta w sercu pozstaje do końca życia.




