Wiosną Jan Urban ma wielkie problemy z zestawieniem wyjściowego składu. Kontuzje i żółte kartki przetrzebiły skład „wojskowych”. Jakby tego było mało, dyrektor ds. sportowych Mirosław Trzeciak w przerwie zimowej nie miał "transferowej obsesji". Dziś trener Legii odczuwa tego skutki i liczy, że latem klub w końcu dokona zakupów. "Musimy się wzmocnić, bo młodzi zawodnicy nie mogą decydować o obliczu Legii. Będziemy się więc starali pozyskać nowych piłkarzy. Zdaję sobie sprawę, ze może nie kupimy wszystkich, których chcemy. Na liście piłkarzy, którymi się interesujemy, mamy zawodników, z którymi jeszcze nie rozmawialiśmy, ale już kilku z nich wybrało inne kluby. Nie zmienia to jednak faktu, że musimy dokonać poważnych wzmocnień" - uważa Urban.
Skutki braku "transferowej obsesji"
Marzeniem Urbana jest posiadanie silnej i wyrównanej kadry. "Musimy doprowadzić do sytuacji, w której piłkarz ma konkurencję. Nie może być tak, że doświadczony zawodnik rywalizuje jedynie z młodym piłkarzem. Konkurencja musi być na odpowiednim poziomie. Wtedy gracz wie, że jeżeli zagra słabiej to wypada ze składu na kilka meczów. Teraz jest tak, że czy zawodnik gra źle czy dobrze to i tak gra, bo musi grać" - narzeka szkoleniowiec, dodając, że transferami zajmie się po zakończeniu sezonu. "Na razie koncentruję się na meczach, które pozostały nam do rozegrania. Wiem jednak, że Mirosław Trzeciak i Marek Jóźwiak znaleźli ciekawych piłkarzy" - mówi Urban.
Podczas przerwy zimowej szkoleniowiec liczył, że przy braku transferów wzmocnieniem składu będzie powracający do zdrowia Sebastian Szałachowski. Tymczasem "Szałach" wiosną znów częściej niż na boisku, pojawiał się w lekarskich gabinetach. "Sam nie wiem co dzieje się z Sebastianem. Raz go nic nie boli. Później zagra 30 minut i tydzień nie trenuje. Czuje bóle i sam nie wiem jak długo może taka sytuacja potrwać. Lekarz w Austrii mówi, że z nogą Sebastiana jest wszystko w porządku i może grać pół meczu. Nie wiem co to za diagnoza, skoro Szałachowski mówi, że go boli i nie może grać. Muszę jednak ufać mojemu zawodnikowi" - wyjaśnia Urban.
A skutki polityki transferowej po raz kolejny w tej rundzie dadzą o sobie znać w meczu z Wisłą. Za żółte kartki pauzuje Takesure Chinyama. W ataku prawdopodobnie wystąpi Bartłomiej Grzelak. Urban pytany czy wciąż wierzy w "Grzela", odpowiada tylko jednym słowem: "Muszę".