Jerzy Engel:
"Pół meczu to za mało by ocenić nowych napastników Sypniewskiego i Wichniarka. Widać, że bardzo zależy im na grze w kadrze i nie rezygnuję z nich."
Bartosz Karwan:
"Od piątej minuty grałem z urazem mięśnia dwugłowego, dlatego koncentrowałem się głównie na obronie. Mecz z Kamerunem to dla nas dobra szkoła. Zagraliśmy z zespołem, który gra w nietypowym ustawieniu i tym samym sprawiał nam sporo problemów. Stworzyliśmy dziś chyba za mało okazji, ale z tak egzotycznym rywalem graliśmy po raz pierwszy."
Michał Żewłakow:
"Zszedłem z boiska, bo doznałem kontuzji mięśnia dwugłowego. Po początkowych 20 minutach, kiedy dominowaliśmy, rywale zaatakowali trochę śmielej i dlatego ja i Marek Koźmiński na lewej stronie poświęciliśmy się bardziej grze destrukcyjnej. Na pewno mecz z zespołem z Afryki był dla nas czymś nowym. Nie znaliśmy takiego stylu i kultury gry. Być może ta niewiadoma spowodowała w nas pewne spięcie i nerwowość, ale jeśli na MŚ spotkamy się z drużyną z Czarnego Lądu, będziemy wiedzieć jak z nimi grać."
Paweł Kryszałowicz:
"Szkoda, że na początku meczu piłkę dostałem na prawą nogę, którą gram słabo. Kameruńczycy grali niby piątką obrońców, ale generalnie czwórką, bo zawsze jeden nie zdążył wrócić. Zmuszali nas w ataku grać bardzo szybko, na dwa, maksimum trzy kontakty. Próbowaliśmy tego, ale gola nie zdobyliśmy."
Adam Matysek:
"Dla mnie to nie był zbyt prosty mecz. Miałem mało pracy. Trochę marzłem, a mimo to musiałem być przez cały czas skoncentrowany. Przez cały czas miałem dziwne uczucie. Niedawno wróciłem do polskiej ligi i grałem mecze przy pustych trybunach, a tu kibice dopisali. Zabrakło nam tylko bramki. Kameruńscy napastnicy mnie rozczarowali. Oczekiwałem od nich więcej, ale jestem bardzo zadowolony z powrotu do reprezentacji."
Artur Wichniarek:
"Po przerwie było kilka szarpanych akcji. Wielkiego zagrożenia nie stwarzaliśmy. Starałem się, robiłem co mogłem, wychodziłem na pozycję, pokazywałem się kolegom. Okazji było mało. Przed spotkaniem założyłem, że będziemy grać prostopadłe piłki. Pomocnicy próbowali, ale nie zawsze się udawało. Nie chcę siebie oceniać. Niech to zrobi trener. Cieszę się, że znów zagrałem w narodowej reprezentacji. Nic w tym dziwnego, że w pierwszej połowie mieliśmy więcej sytuacji. Paweł i Emmanuel grają długo ze sobą i lepiej się rozumieją. Co do sytuacji z drugiej połowy to piłka skoczyła mi nad nogą. Być może zabrakło mi trochę zdecydowania."
Igor Sypniewski:
"Rodzice zadzwonili do mnie po meczu i powiedzieli, że Jan Tomaszewski obraził mnie w relacji, mówiąc że nie nadaję się do gry w piłki, ale do noszenia baniek z mlekiem. Nie wiem skąd taka opinia. Ja jestem z siebie zadowolony."
Jacek Bąk:
"Nie pozwoliliśmy Kamerunowi na wiele i może dlatego nasi bramkarze mieli tak mało roboty. Cieszę się z powrotu do reprezentacji. Raczej nie zawiodłem. To, że wytrzymałem mecz kondycyjnie, nikogo nie powinno dziwić, bo ja choć w Lyonie nie gram, to jednak tam codziennie trenuję. Szczerze mówiąc wolałbym grać, bo wtedy nie musiałbym zasuwać tak ciężko na treningach, jak teraz. Mam nadzieję, że już niedługo zmienię klub."
Piotr Świerczewski:
"Kameruńczycy pokazali swoją siłę fizyczną. Imponowali techniką. Widać było, że piłka im nie przeszkadza i mają duże umiejętności. My nie pękliśmy. Remis jest sprawiedliwy. W sytuacji z Wichniarkiem zabrakło nam porozumienia, ale ja potrafię to wytłumaczyć. On jest napastnikiem. Chciał przejąć piłkę i strzelić gola."
Wypowiedzi Polaków po meczu z Kamerunem
czwartek, 15 listopada 2001 13:47
źródło: Gazeta Wyborcza