Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Strzał w kolano

środa, 14 maja 2008 23:15
Qbas

13 maja 2008 roku to data która niewątpliwie zapisze się w historii Legii. Po 11 latach przerwy piłkarze spod znaku "eLki" wygrali Puchar Polski, wprawiając w euforię prawie 3 tysiące obecnych na trybunach warszawian i wielu przed telewizorami. Ponadto po raz pierwszy, z powodu dogrywki i rzutów karnych, telewizja TVN przesunęła główne wydanie swego sztandarowego programu informacyjnego "Fakty". Także po raz pierwszy stadionowe zamieszki uświadomiły wielu z nas, że hasło "Cała Legia zawsze razem" jest tylko pustosłowiem.

Jak wszyscy wiemy klub pozostaje w konflikcie z niepokornymi kibicami Legii, choć według władz są to chuligani. W związku z prowadzonym przez fanów protestem i jego formą, KP Legia nie zdecydował się wykupić dla nas biletów, po drodze kompromitując się jeszcze w trakcie próby rozmów z Stowarzyszeniem Kibiców Legii Warszawa.


Przedstawiciele stowarzyszenia wzięli sprawy w swoje ręce i dzięki przychylności działaczy PZPN otrzymaliśmy większą część wejściówek. Przy czym SKLW wzięło na siebie ich rozprowadzanie, a co za tym idzie pośrednio odpowiedzialność za osoby wchodzące na sektor. Zresztą pomagali przy sprawnym wejściu na trybunę. Pojawił się apel sugerujący przede wszystkim zachowanie trzeźwości i spokoju oraz nie wnoszenie środków pirotechnicznych. Kończył się on słowami: "Niech każdy uszanuje pracę innych kibiców i weźmie pełną odpowiedzialność za zachowanie swoje i kolegów."


Nie jestem z choinki urwany i wiem, że apele sobie, a życie sobie, ale to co wydarzyło się w 75 minucie było jak z najgorszego koszmaru. Spośród 150 rac (których miało nie być, a wnoszenie ich jest prawem zabronione) część trafiła w ręce osób, które za nic mają wszystkie wysiłki tych, którym zależy na wspaniałej atmosferze i pozytywnym wizerunku kibiców Legii. Kilkudziesięciu troglodytów prawie zniszczyło klimat kibicowskiego i piłkarskiego święta. Mecz został przerwany, rozpoczęła się bitewka bandytów z Warszawy z bandytami z Krakowa. Co ciekawe do przywrócenia spokoju odważnie włączyli się piłkarze i należą się im brawa. Na szczęście sytuacja dość szybko została opanowana. Gracze wrócili do kopania piłki, a kibice do dopingu. Radość z tego faktu zmąciły tylko bezsensownie zarzucane przez S. przyśpiewki, dotyczące akcji chuliganów.


Legia zdobyła Puchar Polski, a jej kibice dominowali wokalnie i w dziedzinie ultras. To był naprawdę piękny wieczór w Bełchatowie. Co z tego, skoro wśród nas wciąż pojawiają się ludzie, którzy strzelają warszawskiej społeczności kibicowskiej w kolano? Przez nich widzowie w całej Polsce, zamiast obejrzeć w relacjach telewizyjnych wspaniałą oprawę i doping legionistów, patrzyli na rozpierduchę. Próby poprawy wizerunku fana z Łazienkowskiej spaliły na panewce, a przeciwne nam media dostały pożywkę na długi czas.


Według chuliganów Legia to tylko oni i to co siedzi w ich chorych umysłach, a hasło "Cała Legia zawsze razem" polegać ma na wspieraniu ich, kryciu i usprawiedliwianiu. Większość z kibiców protestując domaga się sprawiedliwego i poważnego traktowania nas jako części wielkiej legijnej rodziny. Ale nie ów motłoch. Im protest ma służyć tylko do stwarzania sobie okazji do zadymy. Legia nie dzieli się już na "ITI – owców" i ich przeciwników, ale są to trzy grupy. Dwie wspomniane i zwyczajni bandyci.


Z tymi ostatnimi nieudolnie walczy klub, uderzając na oślep w nas wszystkich. Niedługo minie rok od zdarzeń w Wilnie, a prezes wespół z dyrektorem ds. bezpieczeństwa nie odnotowali jakiegokolwiek sukcesu w tym temacie. Może warto nieco zmienić taktykę i nie wrzucać do jednego worka wszystkich nie zgadzających się z jedynie słuszną linią? Leszek Miklas zaprasza "normalnych kibiców" do klubu. Panie prezesie, my jesteśmy normalni i oczekujemy normalności!

Podaj ten news dalej: