W dzisiejszej prasie można przeczytać mnóstwo atrykułów o meczu Legia-GKS, a konkretnie o Ryszardzie Wójciku. Roman Kostrzewski, obserwator, publicznie stwierdził, że arbiter niesłusznie podyktował rzut karny dla Legii i popełnił błąd nie dając jedenastki drużynie GKS. Natomiast bezzasadnie pokazał drugą żółtą kartkę Gajtkowskiemu za symulowanie.
Międzynarodowy arbiter otrzymał notę słabą, co praktycznie oznacza, że cięzko będzie mu ponownie powrócić na pierwszoligowe boiska.
Surowo pracę sędziego ocenił także Wit Żelazko, który powiedział: "Jeśli Wójcik miałby sędziować tak dalej, to niech już lepiej skończy karierę Gdyby ode mnie zależało, nie sędziowałby polskiej ligi od paru lat. Nie ma predyspozycji."
Nas zastanawia jednak inna sprawa. Otóż w ostatnim czasie wyniki meczów Legii były wypaczane na niekorzyść wojskowych przez różnych arbitów. Zazwyczaj "bali" się podyktować jedenastkę na Łazienkowskiej - także Ryszard Wójcik, ale zazwyczaj od kwalifikatorów otrzymywali oni noty "dobre". Czy wszyscy zapomnieli już o tym w jaki sposób pan Mikołajewski w meczu z Pogonią wyrzucił z boiska Cezarego Kucharskiego?... to jeden z wielu przykładów. Zastanawiające jest, że gdy w jednym meczu sędzia ewidentnie pomógł Legii to i nota jest zdecydowanie słabsza i całe sportowe środowisko nagle się obudziło.
Afera Wójcika
poniedziałek, 19 listopada 2001 11:45
Woytek