Robert Błoński: Jak Pan oceni swoje sędziowanie w piątkowym meczu Legia - GKS?
Ryszard Wójcik: Po analizie wideo, przyznaję, popełniłem jeden błąd. Będąc na boisku, nie widziałem faulu Macieja Murawskiego na Krzysztofie Gajtkowskim. Dlatego nie podyktowałem karnego. Teraz, po obejrzeniu kasety, wiem, że popełniłem błąd. Winę za decyzję ponosi zawsze sędzia główny, ale akurat w tym wypadku wydaje mi się, że mój asystent mógł podpowiedzieć, że był faul. On widział sytuację lepiej ode mnie, był bliżej.
Natomiast nie zgodzę się, że nie było karnego dla Legii. Adam Majewski był trzymany za koszulkę, a potem "zahaczony" przez zawodnika GKS. Sytuacja miała miejsce w polu karnym, więc podyktowałem "jedenastkę".
- Zbigniew Boniek powiedział w Canal+: "Piłkarz, kiedy robi błędy, siada w następnym meczu na ławce rezerwowych. To samo trzeba robić z sędziami". I dodał, że zaproponuje Michałowi Listkiewiczowi, by odsunąć Pana od prowadzenia następnego meczu na arenie międzynarodowej...
- Prezesi zawsze mają rację. Życzyłbym panu Bońkowi, by przy każdym popełnionym błędzie był równie konsekwentny. On patrzy na mnie z punktu zawodnika i działacza, a więc ludzi, którzy - według swoich opinii - są przez sędziów krzywdzeni. Szkoda, że teraz tak mówi, a tydzień temu, także w Canal+, chwalił sędziów, a mnie - jako jedynego - wymienił z nazwiska. W pozytywnym kontekście. Co do propozycji odsunięcia mnie od prowadzenia meczu w Europie, to akurat sobie nie wyobrażam, by do tego doszło. Choć, oczywiście, w naszym "piekiełku" wszystko jest możliwe. Ja wiem, kiedy mam następny mecz. Nie mogę powiedzieć. Obsady są tajne.
To będzie mój ostatni występ, o ile panowie Boniek i Żelazko zadziałają nieskutecznie, na międzynarodowej arenie. W 2001 roku skończyłem 45 lat i mogę prowadzić mecze tylko do końca grudnia. Potem przekraczam limit wieku. Jestem jednak przekonany, że jeśli pokażemy to nasze "piekiełko" za granicą i zostanę odsunięty od meczu, to na spotkanie, na które jestem wyznaczony, nie pojedzie nikt z Polski.
- Wit Żelazko powiedział mi, że pora "zdjąć Wójcika z piedestału".
- On próbuje to zrobić od dwóch-trzech lat. Jego niechęć wzięła się stąd, że kiedyś powiedziałem mu - i to publicznie - że moim zdaniem niedopuszczalne jest łączenie funkcji działacza sędziowskiego i prokuratora telewizyjnego. On mi to pamięta.
- W ostatnich miesiącach zdarzały się Panu w polskiej lidze słabe mecze i koszmarne błędy. Był już Pan odsuwany przez PZPN...
- Sędziów nie pamięta się z setek wspaniale poprowadzonych zawodów, tylko za ich błędy. Nikt dziś nie znałby sędziego Tofika Bachramowa, gdyby nie jego - do dziś niewyjaśniona - decyzja z meczu w finałach MŚ '66 Anglii z Niemcami. Polakom też kojarzy się rumuński sędzia Paduranu, który prowadził mecz Polaków w Bułgarii w eliminacjach do olimpiady w 1972 roku... Ja też nie jestem nieomylny.
- Zarzuca się Panu jednak arogancję i przeświadczenie o własnej wielkości.
- Zawsze umiem przyznać się do błędu. Po meczu Real Madryt - Leeds poszedłem do szatni gości i przeprosiłem za to, że uznałem gol Raula za strzelony ręką. Jednak takie rzeczy zdarzały mi się i w Polsce. Wiedzą coś o tym np. piłkarze Ruchu Chorzów. Kiedyś skrytykowano mnie także za prowadzenie meczu na Cichej, pojechałem więc do Chorzowa i z zawodnikami oraz prezesem wszystko sobie wyjaśniliśmy. Teraz też przeproszę osoby, które skrzywdziłem w meczu z Legii z GKS.
Nie robię pewnych rzeczy w mediach, bo sędziom tego nie wolno. Jestem zdania, że - kiedy jesteśmy atakowani - powinniśmy mieć możliwość wypowiadania się we własnej obronie, wytłumaczenia swoich decyzji. PZPN jednak tego zabrania i ja się do tego stosuję.
- Teraz zostanie Pan odsunięty na kilka meczów, a potem ma Pan podobno mieć egzamin komisyjny. Wit Żelazko powiedział, że może Pan spaść z ligi...
- Mam już wszystkiego dosyć. Sędziowanie nie ma dalej sensu. Nie przynosi mi to przyjemności i nie mam zamiaru robić czegoś, co mnie męczy. Sędziowie stali się przedmiotem rozgrywek pewnych grup ludzi w polskiej piłce. Nie wiem, co zrobi teraz PZPN, ale wątpliwe, bym jeszcze kiedykolwiek pojawił się jako sędzia na boisku I ligi. Chcę skończyć karierę, choć mógłbym jeszcze prowadzić mecze prawie dwa lata. Dlaczego zabrania mi się podać ręki czy zamienić dwa słowa z trenerem, którego znam 12 lat. Albo z piłkarzem? Ja nawet boję się zadzwonić do kogoś związanego z piłką. To wszystko za daleko poszło. I jest mi to wcale niepotrzebne.
Rozmawiał Robert Błoński
Wywiad
Kończę karierę!
poniedziałek, 19 listopada 2001 12:12
Ryszard Wójcikźródło: Gazeta Wyborcza