Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Nie napiszę do UEFA

wtorek, 20 listopada 2001 10:50
Michał Listkiewiczźródło: Gazeta Wyborcza

-Zbigniew Boniek zaproponował w Canal+, by za błędy popełnione w meczu Legia - GKS odwołał Pan Ryszarda Wójcika z sędziowania w Lidze Mistrzów. Wiceprezesa Bońka poparł wiceprzewodniczący kolegium sędziów Wit Żelazko.

Michał Listkiewicz: Czytałem wywiad z Witem Żelazko w "Gazecie" i jestem zbulwersowany. To wszystko to jego prywatne sądy, bo w kolegium sędziów nie on jest upoważniony do zabierania głosu w sprawach arbitrów na łamach prasy. Mówienie, że to źle dla polskiej piłki, iż Ryszard Wójcik wziął gwizdek do ręki, to gruba przesada. Wójcik prowadził około tysiąca spotkań. 950 wypadło dobrze, 30 słabo, a w 20 się skompromitował.

Tak więc słowa Wita Żelazko były karygodne. Na miejscu sędziego Wójcika skierowałbym sprawę do Sądu Koleżeńskiego PZPN. Karą może być grzywna finansowa, upomnienie albo nawet wykluczenie ze Związku, choć chyba tak drastycznej decyzji by nie podjęto. Największym problemem PZPN jest właśnie brak przyzwoitości jego członków wobec siebie. Trenerzy nie szanują trenerów, sędziowie - sędziów... Tak nie może dalej być.

Wit Żelazko był bardzo dobrym, ale i barwnym sędzią. I także popełniał błędy. Kiedyś byliśmy razem na meczu Pucharu Europy - on jako mój liniowy - i strasznie się pomylił. Ale nikt nie powiedział o nim, że największym złem polskiej piłki było to, że Żelazko wziął gwizdek czy chorągiewkę do ręki.

W jednej rzeczy Wit Żelazko się nie pomylił. Powiedział, że "jak znam prezesa, to nie odwoła Wójcika z meczu Ligi Mistrzów". I ma rację. Na pewno tego nie zrobię, choć pismo w tej sprawie położył mi na biurku wiceprezes Boniek. Nie odwołam Wójcika, bo jako prezes muszę dbać o wizerunek polskiej piłki za granicą. Rysiek ma sędziować mecz Ligi Mistrzów na początku grudnia. To będzie jego ostatni występ międzynarodowy i byłoby zwykłym świństwem, gdybym go odwołał. Mógłbym to zrobić tylko w sytuacji, gdyby udowodniono mu przekupstwo czy łapówkarstwo. Tak więc 3 albo 4 grudnia zobaczymy Wójcika w Lidze Mistrzów.

-Czy Pana zdaniem Ryszard Wójcik powinien pracować nadal jako sędzia?

- Powinien skończyć karierę, ale nie w takich okolicznościach jak teraz. Międzynarodową pracę kończy, bo ma 45 lat. W polskiej lidze mógłby sędziować jeszcze dwa lata. Ale kiedyś powiedziałem arbitrom: "Kończcie kariery, kiedy jesteście na topie". Ja to zrobiłem w wieku 42 lat i nie żałuję. Niektórzy rozmieniają się na drobne. A przecież w pewnym momencie następuje zmęczenie materiału. I widzę u Ryśka, jak ciężko mu przychodzi zaliczanie na przykład testu Coopera [bieg ciągły przez 12 minut - rb]. Poza tym ma on wiele innych obowiązków: prowadzi biuro podróży, hotel, jest przedstawicielem firmy samochodowej, ciągle zalatany. Nie ma czasu na trening i widać to po nim. Ale jeśli będzie chciał skończyć, uczyni to w dobrym stylu - jak każdy wielki arbiter, na boisku. Będzie miał mecz pożegnalny. Może o Superpuchar Polski, a może nawet jakąś towarzyską grę narodowej reprezentacji.

-Ryszard Wójcik zarzuca Witowi Żelazko, że nie powinien łączyć funkcji działacza sędziowskiego i "prokuratora" telewizyjnego.

- Nie ma racji. Wydałem zgodę Witowi Żelazko na ocenianie kontrowersyjnych decyzji arbitrów ligowych w Canal+ i chcę zauważyć, że w połowie wypadków, a nawet więcej niż połowie Żelazko broni sędziów lub wyjaśnia widzom ich decyzje. Oczywiście ci krytykowani sędziowie mogą być niezadowoleni z tego, że Żelazko jest w studiu, ale krzywdy nikomu nie robi.

-W weekend zastrzeżenia były nie tylko wobec pana Wójcika..


- Czytałem wypowiedź trenera Widzewa Darka Wdowczyka o tym, że sędziowie zapadają w zimowy sen. Celna i śmieszna, tylko chyba skierowana nie pod tym adresem. Powinien powiedzieć to o swoich piłkarzach, którzy nie wygrali z Radomskiem. Błąd, jaki przytrafił się bramkarzowi Widzewa Adamowi Piekutowskiemu, kiedy wziął piłkę w ręce, położył na ziemię i znowu złapał, nie zdarza się nawet w C klasie. No i jeszcze gol samobójczy na 2-2 Sergiusza Wiechowskiego. Jeśli więc ktoś już śpi, to raczej piłkarze Widzewa, bo sędzia nie popełnił w Łodzi błędu. W sytuacji, kiedy Widzew domagał się gola, piłka nie przekroczyła linii bramkowej całym obwodem. Oglądałem to dziesięć razy w telewizji i jestem tego pewien.

-Prezes GKS Piotr Dziurowicz namawia swoich piłkarzy, by podali sędziego Wójcika do sądu, że przez niego stracili premie za mecz. Mają szansę na odszkodowanie?

- Prezes Dziurowicz musi się zapoznać ze statutem FIFA, który zabrania takich rozwiązań. Wyobraża Pan sobie, co by się działo, gdyby nagle wszystkie kluby świata niezadowolone z pracy sędziów kierowały sprawy do sądów? To byłby koniec piłki. Pana Piotra odsyłam do taty Mariana, który na pewno odradzi taki krok. Ciekawe, czy piłkarze GKS podaliby do sądu kolegę z drużyny, który nie strzeliłby karnego przy stanie 0-0 i też pozbawiłby ich premii?

Rozmawiał Robert Błoński

Podaj ten news dalej: