Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Wiedeń biało-czerwony

czwartek, 12 czerwca 2008 15:54
źródło: PAP

Z godziny na godzinę przybywa w Wiedniu polskich kibiców, którzy przyjechali dopingować polskich piłkarzy w meczu mistrzostw Europy z Austrią, który odbędzie się w czwartek wieczorem. Policja zwiera szeregi, ale nie spodziewa się kłopotów z fanami "biało-czerwonych".

Od rana najbardziej obleganym miejscem w stolicy Austrii jest Stephansplatz. Przez centrum miasta i okolice katedry św. Szczepana przechodzą niemal wszystkie zorganizowane grupy polskich kibiców. Wielu zatrzymuje się w kawiarniach i pubach, by gasić wynikające z dość parnego powietrza pragnienie miejscowym piwem. Ceny oscylują wokół 4-5 euro, ale nikt nie ma wątpliwości: - Raz się żyje, nie po to tu przyjechaliśmy, by żałować na piwo.


Ulice Wiednia są w czwartek biało-czerwone, bo niemal wszyscy przyjechali ubrani bądź wyposażeni w kibicowskie atrybuty w barwach narodowych. Kto nie zdążył, bądź zapomniał, może na ulicy za pięć euro kupić biało-czerwone szaliki. Dostępne są także szaliki dwuczęściowe upamiętniające czwartkowe spotkanie piłkarzy Polski i Austrii.


Fani z Polski zachowują się dość głośno, choć nie muszą przekrzykiwać miejscowych, gdyż ci wybrali inne miejsca przygotowań do meczu niż bary i restauracje. Co chwila jednak rozlega się głośne: - Gramy u siebie, Polacy gramy u siebie, czy "Tylko zwycięstwo, Polacy tylko zwycięstwo".


34-letni Grzegorz przyjechał do Wiednia z ... Nowego Jorku. - Nie mamy biletów, ale nie mogło nas tutaj zabraknąć. Jeśli nie uda się kupić wejściówek przed stadionem, to oglądniemy spotkanie w Fan- Zonie - powiedział. - Gdyby udało się znaleźć dwa bilety, choćby za 500 euro łącznie, to chętnie kupimy - dodał, wskazując na pochodzącą z Portoryko żonę z biało-czerwonym szalikiem na szyi.


Grupa kibiców z Warszawy nie musiała pokonywać tak dalekiej drogi jak para z Nowego Jorku, ale wybrała ciekawy sposób podróży. - Do Bratysławy dojechaliśmy pociągiem, a stamtąd wybraliśmy się do Wiednia ... wodolotem. Fajna przygoda, piękna wycieczka - powiedział jeden z nich.


Oprócz sympatyków polskiej reprezentacji w centrum Wiednia rzuca się w oczy większa niż zwykle liczba policyjnych patroli. Christian Stella z wiedeńskiej policji jest jednak spokojny o zachowanie kibiców.


- Nie mamy żadnych informacji o potencjalnym zagrożeniu ze strony chuliganów. Spodziewamy się atmosfery piłkarskiego święta - powiedział podczas codziennego briefingu organizatorów Euro-2008 w stolicy Austrii.


- Plan działania został ustalony już dawno. Zwiększymy tylko nieco liczbę patroli w tzw. strefie kibiców, gdyż spodziewamy się tam wieczorem 40 tys. ludzi, czyli więcej niż w poprzednich dniach - zaznaczył.


Austriackich policjantów wspiera grupa kilkunastu funkcjonariuszy z Polski. "Bardzo nam pomagają, bo w kontakcie z polskimi fanami znika bariera językowa - przyznał Stella.


Największym zmartwieniem organizatorów i policji jest olbrzymie prawdopodobieństwo zakorkowania miasta. - Wszyscy moi ludzie pełnią dziś służbę. Zrobimy wszystko, by zminimalizować utrudnienia w ruchu drogowym, ale będzie to trudne, bo spodziewamy się przyjazdu co najmniej kilkuset samochodów z Polski. Swoje zrobi także kilkadziesiąt autokarów. Policjanci będą dbać głównie o kierowanie pojazdów na właściwe parkingi -powiedział szef wiedeńskiej "drogówki" Michael Takacs.


W pogotowiu są także siły medyczne. Ich rzecznik Andreas Zenker zapowiedział, że okolice stadionu Ernsta Happela, gdzie odbędzie się mecz, "patrolować" będą sanitariusze na motocyklach. "Będą mogli łatwiej i szybciej przemieścić się niż karetki" - uzasadnił.


Mecz Austria - Polska rozpocznie się o godz. 20.45. Bramy stadionu zostaną otwarte dla kibiców o 17.15.

Podaj ten news dalej: