Robert Lewandowski, król strzelców minionego sezonu II ligi, opuszcza Znicz Pruszków. Przenosi się do Lecha Poznań. O tego gracza zabiegała również Legia. Na meczach w Pruszkowie regularnie pojawiał się Marek Jóźwiak, a na jeden z nich pofatygowali się nawet Mirosław Trzeciak i Jan Urban. Warszawski klub prawdopodobnie odstraszyła cena podyktowana przez klub z Pruszkowa.
Lewandowski zagra w Lechu
Szefowie Znicza praktycznie dogadali się już z przedstawicielami drużyny ze stolicy Wielkopolski. Do uzgodnienia pozostał już tylko indywidualny kontrakt Lewandowskiego.
Czekał do końca
Na zakup napastnika z Pruszkowa ochotę miały niemal wszystkie zespoły, które szykują się do gry w ekstraklasie. Ostatnio pojawiły się nawet informacje o odejściu uzdolnionego napastnika do... Lazio Rzym. Lewandowski do końca uzależniał swoją decyzję o odejściu od ewentualnego awansu Znicza do ekstraklasy. Jednak po fiasku, jakim zakończyły się rozmowy na temat połączenia Śląska Wrocław z Groclinem Grodzisk Wielkopolski, Znicz praktycznie nie ma już żadnych szans na uzyskany przy zielonym stoliku awans. Poza tym miałby spore kłopoty z uzyskaniem licencji, ponieważ prace nad sztucznym oświetleniem i podgrzewaną murawą na stadionie w Pruszkowie uległy znacznemu opóźnieniu.
W Legii czekała ławka
Szkoleniowiec "Kolejorza" Franciszek Smuda obserwował Lewandowskiego już w majowym meczu z Polonią Warszawa. Wtedy jednak zaprzeczał jakiemukolwiek zainteresowaniu tym piłkarzem, ale – jak się okazało – była to jedynie "zasłona dymna", która pozwoliła nie przekroczyć ceny 1,5 miliona zł za piłkarza. Napastnika Znicza obserwował także szkoleniowiec warszawskiej Legii Jan Urban. W stołecznej drużynie Lewandowskiemu byłoby jednak trudniej przebić się do pierwszej jedenastki. To właśnie ten fakt i możliwość gry w europejskich pucharach zaważyły na decyzji piłkarza. Do podpisania umowy prawdopodobnie dojdzie w ciągu kilku dni, po powrocie Lewandowskiego z wakacji w Egipcie. Szkoleniowiec Znicza Pruszków Jacek Grembocki już rozgląda się za nowymi piłkarzami, ponieważ bliscy odejścia są dwaj inni kluczowi piłkarze w minionym sezonie.