- Jestem gotowy odejść, jeśli ktoś zagwarantuje, że następny trener będzie w stanie osiągnąć z tymi samymi zawodnikami więcej - powiedział Leo Beenhakker na konferencji prasowej zamykającej udział polskiej reprezentacji w Euro 2008.
Beenhakker: Jakie jest rozwiązanie? Zmienić trenera!
- Jak zawsze przed tak wielkim turniejem, media i kibice mają olbrzymie oczekiwania, wierzą w sukces. Tak samo w obecnej sytuacji wszyscy oni oczekują, żeby trener wytłumaczył się z wyboru konkretnych piłkarzy. Druga rzecz, nad którą się zastanawiają, to przyszłość szkoleniowca w kontekście nieudanego startu jego zespołu. Podobna sytuacja ma miejsce w Czechach, Grecji. Tak samo stanie się we Włoszech lub Francji. Taka jest specyfika futbolu - mówił Beenhakker. - Ja jednak jestem gotowy pracować z Polską reprezentacją dalej. Mam podpisany kontrakt do 2010 roku i chcę go wypełnić. Wielokrotnie podkreślałem, że wiążę swoją przyszłość z Polską i choć pojawiały się różne propozycje pracy, nigdy ich nawet nie rozpatrywałem.
Selekcjoner reprezentacji Polski podkreślił, że uważa, iż postawił na odpowiednich zawodników. - Piłkarze byli przygotowani do gry na wysokim poziomie, co potwierdzili już w eliminacjach. Z drugiej strony, patrząc realnie, nie dysponujemy grupą 25-30 zawodników, którzy przez cały sezon grają na wysokim międzynarodowym poziomie. Mamy może 12-13, których stać przynajmniej na zbliżenie się do niego. Ponadto potrzebna jest jeszcze odrobina szczęścia, by ta grupa była gotowa do gry, aby ominęły ich kontuzje, dopisała forma - podkreśla Beenhakker. - Wydolnościowo moi zawodnicy nie odstawali od Niemców czy Chorwatów, ale w dzisiejszych czasach na boisku trzeba sobie radzić na bardzo małej przestrzeni, grać na jeden kontakt. Futbol stał się bardzo szybki.
- Nie chcę się tłumaczyć, bo nigdy tego nie robię, ale z grupy tych 12-13 zawodników, nie każdy był gotowy do walki na poziomie, jaki jest wymagany na mistrzostwach Europy. Przykładem może być Smolarek. Tylko przykładem, bo nie winię go za nic, ale był daleki od dyspozycji, którą prezentował w kwalifikacjach.
Selekcjoner polskiej kadry odniósł się również do sugestii o wyborze innych piłkarzy, o których mówi wielu dziennikarzy, kibiców czy byłych trenerów. - Wczoraj po meczu miała miejsce głupia rozmowa w studiu telewizyjnym, która jest dobrym przykładem - powiedział Beenhakker - Sugestia, jaka padła w tej rozmowie, to powołanie Gancarczyka... Czy naprawdę myślicie, że zmiana 3-4 zawodników na innych gwarantowałaby awans do ćwierćfinału? Czy z Gancarczykiem gralibyśmy w drugiej rundzie? - mówił podenerwowany trener. - Nie można patrzeć na jednego czy dwóch zawodników, ale trzeba spojrzeć szerzej. Potrzebny jest ogólny obraz polskiego futbolu. Trzeba jasno odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki w tej chwili prezentuje poziom w porównaniu z innymi krajami, które brały udział w Euro i prezentowały bardzo wysokie umiejętności. Powiedzmy sobie szczerze, wiadomo, że w 23-osobowej kadrze piłkarz numer jeden odbiega swoimi umiejętnościami od tego z "23".
Odnosząc się do sugestii, jakoby reprezentanci polski byli źle przygotowani przez sztab szkoleniowy do turnieju Beenhakker wyraźnie się irytował. - W ciągu kilku tygodni nie można przygotować zawodników tak, by osiągnęli poziom tych najlepszych. Wystarczy porównać Davida Villę, van Nistelrooya, Ronaldo z polskimi piłkarzami - mówił. - Jakie jest rozwiązanie? Zmienić trenera! - kontynuował Beenhakker grzmiąc w kierunku dziennikarzy. - To bardzo łatwe. Robiliście to już kilkakrotnie w ostatnich latach.
- Jestem gotowy, by odejść, jeśli ktoś zagwarantuje, że mój następca zmieni polskich piłkarzy w Villę czy Ronaldo, że osiągnie z tą samą grupą ludzi więcej. Jestem też gotowy zostać, żeby wesprzeć was i pomóc, by sytuacja z 2002 czy 2006 roku nie powtórzyła się - tłumaczył podniesionym głosem selekcjoner. - Musimy zdać sobie sprawę, że polski futbol dzieli olbrzymia przepaść od piłki z najwyższej półki. Pracuję w Polsce dwa lata i na każdym kroku słyszę o wielu problemach, ale jeszcze nikt nie zasugerował, jak te problemy rozwiązać.
Zapytany o to, dlaczego żaden z piłkarzy nie przybył na konferencję, Beenhakker tłumaczy: - Większość z zawodników jest zdruzgotana i przybita. Według mnie to dobry sygnał, bo daje to dowód, że oni sami chcieli osiągnąć wiele więcej. Widząc ich rozczarowanie, postanowiłem dać im odpocząć. Pozwoliłem wrócić im bezpośrednio do swoich klubów, by mieli więcej czasu na regenerację.
Beenhakker jasno dał do zrozumienia, że chce pozostać w Polsce i kontynuować swoją pracę. Powiedział także, jakie są jego oczekiwania. - Problem nie leży we mnie, tylko w ogólnej atmosferze, jaka panuje w polskiej piłce. Jeśli zostanę, oczekuję wsparcia od ludzi związanych z futbolem. Wszyscy razem musimy współdziałać. Jeśli chcemy znaleźć nowego Podolskiego czy Klose trzeba zacząć od podstaw. Szkolić młodych piłkarzy, grać sporo meczów towarzyskich z silnymi drużynami takimi jak Portugalia, Holandia. Sam nie dam rady, ale wierzę, że w Polsce macie wielu bardzo utalentowanych zawodników. Trzeba im tylko pomóc, aby ten talent z nich wydobyć.