Kurczy się lista arbitrów uprawnionych do sędziowania meczów piłkarskiej ekstraklasy. Wczoraj CBA zatrzymało w Sosnowcu Mariusza Ż., który w tym sezonie poprowadził sześć spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ostatnie zaledwie dwa tygodnie temu pomiędzy Polonią Warszawa a ŁKS Łódź (1:3). Prokuratura we Wrocławiu zarzuca Mariuszowi Ż., że przyjął łącznie 7 tys. zł łapówki w meczach trzecioligowych w sezonach 2003/2004 i 2004/2005.
Kolejny arbiter zatrzymany
- Nie znam tak dobrze przeszłości Ż. Opinię o nim wyrobiłem sobie na podstawie ocen, jakie zbierał za prowadzenie meczów w II lidze. Podpisał też weksel antykorupcyjny. Nie było więc podstaw, aby pomijać go w obsadzie - mówi przewodniczący WS Kazimierz Stępień, odnosząc się do informacji, jakoby o wyczynach Ż. na boiskach niższych klas rozgrywkowych od dawna krążyły legendy. - Nie ma możliwości, żebyśmy prześwietlili przeszłość każdego arbitra. Do tego potrzebny by był sztab ludzi i coś na kształt Instytutu Pamięci Narodowej - załamuje ręce Stępień.
Po zatrzymaniu Ż. z 21 arbitrów wyznaczonych przed sezonem do prowadzenia meczów ekstraklasy zostało już tylko 19. Wcześniej prawo wykonywania zawodu stracił sędzia międzynarodowy Grzegorz G. Wliczając w to jeszcze Marcina Wróbla, który w październiku został przywrócony do grona arbitrów ekstraklasy, by po kilku miesiącach znowu zostać zawieszonym, w tym sezonie w związku z podejrzeniem o korupcję odsuniętych zostało już trzech "czarnych".
- Nie ma na to rady. Przecież nie zawiesimy wszystkich arbitrów, którzy prowadzili mecze w czasach "Fryzjera". Młodzi sędziowie spoza tamtego układu są zbyt niedoświadczeni - tłumaczy Stępień.
Jedną z metod, które miały wykluczyć nieuczciwych sędziów ze środowiska, były wspomniane weksle, zobowiązujące do zapłacenia 100 tys. zł w przypadku, gdy sąd skaże arbitra za korupcję. Dokumenty podpisali wszyscy sędziowie, także Mariusz Ż.
Problem w tym, że weksle zawierały błędy formalne i zobowiązanie stało się nieważne.
- Zdążyliśmy już poprawić wszystkie zapisy. Jeżeli sąd uzna, że Ż. był winny, będzie musiał zapłacić 100 tys. zł - zapewnia Stępień. Wczoraj w związku z podejrzeniami o korupcję w piłce do Wrocławia przewieziono również IV-ligowego sędziego z okręgu pomorskiego Pawła Ł.
Z kolei zatrzymanemu we wtorek byłemu dyrektorowi sportowemu Górnika Polkowice Michałowi L. prokuratura postawiła w środę sześć zarzutów. Działacz podejrzany jest o wręczenie łapówek o łącznej wartości 75 tys. zł. Do przekupstwa miało dochodzić w sezonie 2004/2005, kiedy Górnik grał w II lidze.