Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Harmattan wykluczony? Mecz z Legią powtórzony! - PRIMA APRILLIS :-)

sobota, 1 kwietnia 2006 10:17
turi i Bodziachźródło: własne

W PZKosz trwa burza mózgów. Co zrobić z rewelacją sezonu, Harmattanem/Viando Gniewkowo? Klubowi grożą różne sankcje, możliwa jest nawet relegacja z ligi. Na dziś wiemy jedynie, że wyjazdowe spotkanie Harmattan - Legia Warszawa zostanie powtórzone w dniu 12 kwietnia (środa) br. Powodem takiej decyzji, zdaniem PZKosz, jest przestępstwo jakiego dopuścił się 37-letni gracza Harmattana, Krzysztof W., oskarżony przez Sąd Rejonowy o kradzież drewna z lasu. Oskarżony zawodnik, który w meczu z Legią zdobył 10 punktów, nie przyznaje się do winy.

"Sam jestem trochę zdziwiony decyzją związku, ale pojedziemy po raz drugi powalczyć do Gniewkowa. Już poprzednio choć przegraliśmy wyraźnie, to nie daliśmy plamy. Zdaję sobie sprawę, że Harmattan walczy o awans, ale my nie mamy nic do stracenia. Boję się tylko, że ciężko mi będzie zmobilizować moich graczy - walczymy o pietruszkę, a - uwierzcie - gra w Gniewkowie nie powoduje szybszego bicia serca" - powiedział na gorąco po piątkowym zjeździe WD PZKosz, trener Legii Robert Chabelski.
Co wspólnego ma drzewo z lasu z wygranym meczem? Otóż, jak na ironię losu, w miejskiej hali Harmattana doszło dwa tygodnie wcześniej do pożaru.


Dogrzewanie (skąd my to znamy?) elektrycznym piecykiem spowodowało zwarcie i krótki, acz intensywny pożar. Spłonął piecyk oraz część parkietu, która bezpośrednio się pod nim znajdowała - deski zwyczajnie stopiły się w jedno ze szkieletem piecyka w wytworzonej przez ogień tempereturze. Traf chciał, że w międzyczasie, w innej części miasta, złapano czmyhającego leśną drogą z drewnem pod pachą koszykarza Harmattana. W mieście zawrzało od plotek. Nawet burmistrz zasypany został donosami. A te mówiły jedno - parkiet naprawiony został kradzionym drewnem z lasu, parkiet jest nielegalny! Sprawdzić tego oczywiście się nie dało i są to tylko pomówienia, jednak wystarczyło to, by WD PZKosz wydał decyzję o powtórzeniu meczu. Meczu, którego tak naprawdę nikt nie chce. "Rozumiemy, że klubom nie jest na rękę ponowna gra, jednak ta sprawa jest tak delikatna, że lepiej dmuchać na zimne" - usłyszeliśmy od jednego z członków WD.


Zawodnik, który spowodował całe zamieszanie twierdzi nie potrafi zrozumieć dlaczego przez czyn przez niego popełniony (do którego się nie przyznaje), cierpieć miałaby cała drużyna z Gniewkowa i rzesza wiernych kibiców Harmattana. "To farsa!" - powiedział dla serwisu Basket.net oburzony Wilangowski. "Będziemy się odwoływać od tej decyzji, ale jeśli będzie trzeba, jeszcze raz udowodnimy kto jest lepszy!" - mówi prezes sekcji.


"Szkoda, że Krzysiu w tak głupi sposób 'wpadł', bo dodatkowy mecz w końcówce sezonu może spowodować przemęczenie naszej drużyny. Zastanawiamy się nad ukaraniem naszego gracza. A na przyszłość radzę mu, aby palił w piecu węglem" - wyjaśniał prawdziwą motywację Wilangowskiego trener Harmattana, Michał Gardocki.


Już teraz jednak wiadomo, że cała sprawa niekoniecznie rozejdzie się po kościach. Właściciele okolicznych lasów podnoszą lament. W mieście zbiera się komisja śledcza, która ma wyjaśnić, czy drewno, które zniknęło z gniewkowskich borów w ostatnim czasie, nie było użyte nielegalnie przy układaniu pozostałych elementów parkietu w koszykarskiej hali miejskiej. Wciąż nie wiadomo jak w tym przypadku zachowa się PZKosz, jednak patrząc na reakcję na "aferę Wilangowskiego" nie można wykluczyć, że związek nakaże powtórzyć wszystkie mecze rozegrane w tym sezonie na hali przy ulicy Toruńskiej. Jeśli finał tej sprawy będzie właśnie taki, można uznać że Harmattan zostanie relegowany z ligi. W końcówce sezonu na pewno bowiem nie znajdą się wolne terminy i przeciwnicy otrzymywać będą walkowery.

Podaj ten news dalej: