W PZKosz trwa burza mózgów. Co zrobić z rewelacją sezonu, Harmattanem/Viando Gniewkowo? Klubowi grożą różne sankcje, możliwa jest nawet relegacja z ligi. Na dziś wiemy jedynie, że wyjazdowe spotkanie Harmattan - Legia Warszawa zostanie powtórzone w dniu 12 kwietnia (środa) br. Powodem takiej decyzji, zdaniem PZKosz, jest przestępstwo jakiego dopuścił się 37-letni gracza Harmattana, Krzysztof W., oskarżony przez Sąd Rejonowy o kradzież drewna z lasu. Oskarżony zawodnik, który w meczu z Legią zdobył 10 punktów, nie przyznaje się do winy.
Harmattan wykluczony? Mecz z Legią powtórzony! - PRIMA APRILLIS :-)
"Sam jestem trochę zdziwiony decyzją związku, ale pojedziemy po raz drugi powalczyć do Gniewkowa. Już poprzednio choć przegraliśmy wyraźnie, to nie daliśmy plamy. Zdaję sobie sprawę, że Harmattan walczy o awans, ale my nie mamy nic do stracenia. Boję się tylko, że ciężko mi będzie zmobilizować moich graczy - walczymy o pietruszkę, a - uwierzcie - gra w Gniewkowie nie powoduje szybszego bicia serca" - powiedział na gorąco po piątkowym zjeździe WD PZKosz, trener Legii Robert Chabelski.
Co wspólnego ma drzewo z lasu z wygranym meczem? Otóż, jak na ironię losu, w miejskiej hali Harmattana doszło dwa tygodnie wcześniej do pożaru.
Dogrzewanie (skąd my to znamy?) elektrycznym piecykiem spowodowało zwarcie i krótki, acz intensywny pożar. Spłonął piecyk oraz część parkietu, która bezpośrednio się pod nim znajdowała - deski zwyczajnie stopiły się w jedno ze szkieletem piecyka w wytworzonej przez ogień tempereturze. Traf chciał, że w międzyczasie, w innej części miasta, złapano czmyhającego leśną drogą z drewnem pod pachą koszykarza Harmattana. W mieście zawrzało od plotek. Nawet burmistrz zasypany został donosami. A te mówiły jedno - parkiet naprawiony został kradzionym drewnem z lasu, parkiet jest nielegalny! Sprawdzić tego oczywiście się nie dało i są to tylko pomówienia, jednak wystarczyło to, by WD PZKosz wydał decyzję o powtórzeniu meczu. Meczu, którego tak naprawdę nikt nie chce. "Rozumiemy, że klubom nie jest na rękę ponowna gra, jednak ta sprawa jest tak delikatna, że lepiej dmuchać na zimne" - usłyszeliśmy od jednego z członków WD.
Zawodnik, który spowodował całe zamieszanie twierdzi nie potrafi zrozumieć dlaczego przez czyn przez niego popełniony (do którego się nie przyznaje), cierpieć miałaby cała drużyna z Gniewkowa i rzesza wiernych kibiców Harmattana. "To farsa!" - powiedział dla serwisu Basket.net oburzony Wilangowski. "Będziemy się odwoływać od tej decyzji, ale jeśli będzie trzeba, jeszcze raz udowodnimy kto jest lepszy!" - mówi prezes sekcji.
"Szkoda, że Krzysiu w tak głupi sposób 'wpadł', bo dodatkowy mecz w końcówce sezonu może spowodować przemęczenie naszej drużyny. Zastanawiamy się nad ukaraniem naszego gracza. A na przyszłość radzę mu, aby palił w piecu węglem" - wyjaśniał prawdziwą motywację Wilangowskiego trener Harmattana, Michał Gardocki.
Już teraz jednak wiadomo, że cała sprawa niekoniecznie rozejdzie się po kościach. Właściciele okolicznych lasów podnoszą lament. W mieście zbiera się komisja śledcza, która ma wyjaśnić, czy drewno, które zniknęło z gniewkowskich borów w ostatnim czasie, nie było użyte nielegalnie przy układaniu pozostałych elementów parkietu w koszykarskiej hali miejskiej. Wciąż nie wiadomo jak w tym przypadku zachowa się PZKosz, jednak patrząc na reakcję na "aferę Wilangowskiego" nie można wykluczyć, że związek nakaże powtórzyć wszystkie mecze rozegrane w tym sezonie na hali przy ulicy Toruńskiej. Jeśli finał tej sprawy będzie właśnie taki, można uznać że Harmattan zostanie relegowany z ligi. W końcówce sezonu na pewno bowiem nie znajdą się wolne terminy i przeciwnicy otrzymywać będą walkowery.