Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Marchelewicz w Anglii

piątek, 6 października 2006 09:54
źródło: e-basket.pl

Grający ostatnio w Legii Warszawa Filip Marchlewicz zasila kolonie naszych zawodników za granicą. Wychowanek Polonii będzie grał w EBL 2 w zespole z Birmingham.
EBL 2 to odpowiednik naszej drugiej ligi. W sezonie 2005/2006, broniąc barw drugoligowej Legii, Filip notował 15,85 punktu na mecz. W najlepszym meczu poprzedniego sezonu przeciwko Harmattanowi Gniewkowo rzucił 33 punkty. Czy podobnie, a może lepiej będzie w Anglii?

Zmieniasz klub - to rzecz normalna, ale rzadko się zdarza, aby ktoś z naszej II ligi (a de facto trzeciej) wyjeżdżał do II ligi angielskiej...
- Zmieniłem klub z polskiej drugiej ligi na drugą ligę angielską, to fakt i nieczęsto się to zdarza. Moje plany też były inne. Niestety stało się jak się stało i mam nadzieję, że nie będę żałował.


W jakim będziesz grał klubie i co wiesz o poziomie tychże rozgrywek?
- Trafiłem do klubu z Birmingham, który w tym sezonie będzie występował w EBL 2 (odpowiednik naszej II ligi - przyp. red.). Co do poziomu tych rozgrywek, tak naprawdę nie mam jeszcze pełnego obrazu. Jest to raczej niższy poziom niż nasza druga liga. Jest tu sporo czarnoskórych graczy. Jednak nie są to jacyś nadzwyczajni zawodnicy (śmiech). Gra wydaje mi się bardziej chaotyczna, mniej poukładana, bardziej skierowana na indywidualności niż grę taktyczna.


Co Cię skłoniło do wyjazdu akurat do tego klubu?
- Wyjechałem, gdyż człowiek, z którym się skontaktowałem, powiedział, że chciałby mnie mieć w swojej drużynie. I że mi pomoże we wszystkich sprawach na miejscu. Mieszkam aktualnie u niego. Jest OK.


Nie miałeś innych ofert gry choćby w Polsce? W barwach Legii sezon miałeś raczej udany. Zagrałeś w 26 meczach swojego zespołu i zdobyłeś 412 punktów.
- Początkowo w planach na sezon 2006/2007 pojawił się zespół pierwszoligowy - Legion. Złożyli mi propozycję, która mi odpowiadała. Powiedzieli otwarcie, że nie mają środków finansowych na wypłaty dla zawodników, że będą się starali je zdobyć, ale nie są w stanie nic zagwarantować. Jednak była to drużyna pierwszoligowa. Dzięki niej mógłbym się rozwinąć koszykarsko. Co do finansowej strony, byłem sobie w stanie poradzić mając pracę, która nie kolidowała mi z treningami oraz wymaganiami klubu. Jednak wszyscy wiemy ze Legion nie zebrał środków nawet na start w lidze. A szkoda.


Wyjazd do II ligi angielskiej traktujesz jako swoisty awans, przygodę, a może coś innego?
- Wyjazdu do Anglii nie traktuję jako awansu w kwestii koszykarskiej, gdyż poziom jest tu raczej słabszy. Jednak uważam, że mogę się też tu wiele nauczyć. Spojrzenie kogoś nowego na moją osobę na pewno coś da - choćby przez możliwość pokazania mi elementów, nad którymi powinienem popracować. Taktycznie też tu basket różni się odrobinę od naszego. Mam tu na myśli obronę. Jest to jak najbardziej dla mnie przygoda, coś nowego. Co do moich dalszych planów? Jeszcze jest za wcześnie, abym mógł powiedzieć, co będę robił za rok. Ponoć ma powstać nowa profesjonalna liga w Anglii, do której ten zespół został zaproszony. Być może będzie w niej występował w przyszłym sezonie. Zobaczymy.


Planujesz grać w Anglii dłużej?
- Na razie skupiam się na tym, co robię i nie myślę o przyszłym roku.


Walter Jeklin stworzył klub o nazwie Polonia 2011 Warszawa, m.in. z Leszkiem Karwowskim, Krzyśkiem Sidorem czy Arkiem Miłoszewskim w składzie. Zespół gra w II lidze. Nie kusi Cię gra z takimi ludźmi? Dwaj ostatni to wychowankowie tej właściwej Polonii Warszawa, tak samo jak i ty...
- W Warszawie studiuję. Nie chciałem kolejny raz zawalać studiów a dwa lata zawaliłem – grając w Polonii. Stwierdziłem więc, że szukanie klubu pierwszoligowego „gdzieś” w Polsce i granie lub siedzenie na ławce za raczej niewielkie pieniądze nie ma sensu. Natomiast granie kolejnego sezonu w drugiej lidze w Legii, czy w Polonii 2011 nie wniosłoby tak naprawdę nic nowego do mojej kariery, biorąc nawet pod uwagę fakt grających w nich doświadczonych zawodników. Tak więc postanowiłem spróbować sił w Anglii. Jeżeli już miałem przerywać studia, to tutaj przynajmniej mam możliwość nauki języka i zarobienia pieniędzy, których w Polsce na pewno bym nie zarobił.


Musisz na pewno wiedzieć co będziesz robił, kiedy nie będziesz grał w koszykówkę...
- Mam 23 lata i staram się nie myśleć o tym, co będę robił, jak nie będę grał w kosza. Jeżeli nadejdzie taki dzień, to po prostu przestanę grać: skupię się na pracy i życiu. Jestem raczej optymistą. Uważam, że sobie poradzę.


Rozmawiał Karol Makowski

Podaj ten news dalej: