"Jak widać czasem dobrze wypierdolić się na rowerze, bo kto nie lubi?" - ironicznie komentuje swój wypadek "Marian". Tak naprawdę nie jest mu jednak do śmiechu. Center Legii, ulubieniec warszawskiej publiczności, Mariusz Karbowski, prawdopodobnie będzie musiał zakończyć sportową karierę. Choć jeszcze przed tygodniem wydawało się, że uraz którego nabawił się "Marian" jest zupełnie niegroźny, obecnie lekarze twierdzą, że nasz wysoki zawodnik nie wróci już do uprawiania wyczynowego sportu. W środę, 21 marca Karbowski miał poważny wypadek rowerowy. Legionista musiał gwałtownie hamować, gdy przed kołami pojawił mu się pies rasy ratlerek. Rowerzysta przekoziołkował przez ramę roweru i z hukiem upadł na betonowe podłoże. "Zarówno kierujący rower, jak i pies byli trzeźwi" - ujawnił nam strażnik miejski, Falkowski Marek.
Koniec kariery Mariana!
"Początkowo wydawało się, że to nic poważnego i jeszcze na mecz z Polonią będę gotowy do gry" - mówi nam Karbowski. Niestety po licznych badaniach okazało się, że w czasie uderzenia, nasz zawodnik doznał licznych obrażeń wewnętrznych. "Prawdopodobnie będę musiał skończyć karierę zawodową. Na razie nie poddaję się, choć przyznam, że jestem uziemiony i nawet w czynnościach codziennych kiepsko sobie radzę z ręką w gipsie. Na szczęście pomaga mi moja dziewczyna, która gotuje mi pyszne obiadki, dzięki czemu humor mi powraca. Babcia zadeklarowała swą pomoc, przy podlewaniu kwiatków, za co serdecznie jej dziękuję. Dziękuję również kibicom za ciepłe słowa w tych trudnych dla mnie dniach. Fajnie, że zawsze mnie wspieraliście" - zakończył środkowy Legii. Marian, wracaj do zdrowia!
