W 2002 roku koszykarze Legii stoczyli bardzo zacięty pojedynek w pierwszej rundzie play-off z Prokomem Treflem Sopot. Do wyłonienia zwycięzcy porzebnych było 5 spotkań i w tym ostatnim - decydującym, minimalnie lepsi byli sopocianie. Minęło 4 i pół roku i warszawski zespół nie pojechał na mecz do Sopotu. Tym razem rywalem Legii był nie Prokom, ale występujący dwie klasy niżej OSSM. Czy nasz klub, w przeszłości odnoszący mnóstwo sukcesów na parkietach ekstraklasy, zdoła się odbudować?
W lutym 2004 roku byliśmy świadkami podobnej do obecnej sytuacji.
Historia zatoczyła koło?
Finansowo klub nie był stabilny, a podstawowi gracze wobec zaległości, zdecydowali się nie jechać do Chorzowa na mecz z Albą. Wówczas do autokaru wsiedli legijni juniorzy i... o mało nie pokonali chorzowian. Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy po dogrywce, a juniorzy Legii mogli chodzić z uniesionymi głowami.
Tym razem do Sopotu nie pojechał nikt, a to z powodu braku czasu na zgłoszenie juniorów do rozgrywek. Wciąż nie wiadomo, kto w sobotę wystąpi w pierwszej drużynie Legii - dotychczasowi zawodnicy, czy legijna młodzież.
Mamy tylko nadzieję, że nie powtórzy się scenariusz z sezonu 2003/04, kiedy zespół mający walczyć o awans do ekstraklasy, odpadł już w pierwszej rundzie play-off, a po sezonie, z powodu braku kasy, Legię zgłoszono do niższej ligi.