Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Powiedzieli po meczu

poniedziałek, 2 lutego 2009 12:12
Hugollekźródło: własne

Krystian Świech: Uważam, że zespół Sidenu był w naszym zasięgu. Być może podróż spowodowała, iż troszkę słabiej prezentowali się na parkiecie niż zazwyczaj. Przyjechali nieco uśpieni, zmęczeni. Mimo to byli pewni zwycięstwa. Gdy rozmawiałem z nimi przed meczem, nie ukrywali, że przyjechali tutaj, aby wygrać. Obiecałem, że czekać ich będzie ciężka przeprawa z nami i słowa dotrzymałem. Wprawdzie przegraliśmy dwunastoma punktami, lecz cały czas dotrzymywaliśmy torunianom kroku i mieliśmy kontakt z piłką.
Dzisiaj powinniśmy więcej biegać, gdyż jesteśmy młodszym w porównaniu z Sidenem zespołem.

Średnia wieku przeciwników to około 28-29 lat. Dlatego powinna u nas istnieć przewaga w kontratakach, w szybkim poruszaniu się po boisku, a w szczególności w utrzymaniu równej gry przez 40 minut, gdyż nie może dochodzić do sytuacji, w których zaczyna brakować nam sił. Myślę, że w tych aspektach należy szukać przyczyn dzisiejszej porażki. Poza tym Siden wykorzystał doświadczenie i atut klasowych graczy, którzy mają za sobą występy na pierwszoligowych boiskach.


W przyszłym tygodniu czeka nas derbowa konfrontacja z drużyną Politechniki. Jesteśmy do niej bojowo nastawieni i będziemy bić się o dwa punkty. Trzeba jednak stanowczo podkreślić, że warszawski zespół przegrał w tym sezonie zaledwie jeden czy dwa mecze. Są liderem, pretendują do awansu i będzie bardzo ciężko. Myślę, że gdybyśmy zwyciężyli, sprawilibyśmy ogromną niespodziankę.


Tutaj na Bemowie zawsze można liczyć na wsparcie kibiców. Niezależnie od tego, czy jest ich dwóch czy dwustu, to dzięki wspaniałemu dopingowi są naszym szóstym zawodnikiem na parkiecie. Za każdym razem słychać odgłosy bębna. Wszystko to sprawia, że ta "mała Żyleta" funkcjonuje tak, jak powinna. Jesteśmy zadowoleni i dziękujemy fanom za zagrzewanie nas do walki. Mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach frekwencja przy Obrońców Tobruku będzie większa.


Robert Chabelski (trener Legii): Przegraliśmy, lecz była realna szansa na to, by pokusić się o wygraną. Zabrakło przede wszystkim skuteczności - nie tylko w rzutach za trzy, ale także i za dwa spod kosza. Rzuty wolne także szwankowały. Poza tym nadal mamy problemy z odpowiednim współdziałaniem na parkiecie. Nie jest łatwo grać, gdy zawodnicy spotykają się raz na jakiś czas i do tego bez treningu. Rozmawiałem z trenerem Wielgoszem i ustaliliśmy, że co najmniej raz w tygodniu będzie odbywał się wspólny trening tak, abyśmy mogli zgrać się z Krystianem i z "Łapką". Myślę, że to dużo nam da. Wtedy zawodnikom łatwiej będzie zrozumieć ich grę w ataku i w obronie.


Drużyna Sidenu wygrała zasłużenie, gdyż była skuteczniejsza. Rywale wykorzystali wszystkie nasze błędy. Trochę zabrakło nam szczęścia, zwłaszcza w końcówce drugiej kwarty, kiedy mogliśmy zniwelować stratę do 2-3 punktów. W ostatniej sekundzie trzeciej odsłony meczu miał miejsce faul na zawodniku z Torunia przy rzucie za trzy punkty i przeciwnicy odskoczyli na osiem oczek. Są to bardzo bolesne straty punktów. Cóż, mieliśmy dzisiaj zbyt mało argumentów, by z nimi wygrać. Być może zbyt późno zaczęliśmy kryć na całym boisku, gdyż dzięki tej taktyce udało nam się zmniejszyć nieco rozmiary porażki. Mimo to te akcje w, można by rzec, szaleńczej obronie, przeplatały się z łatwą utratą punktów. Musimy spróbować to zrównoważyć.


Muszę stwierdzić, że mimo iż w dalszym ciągu przegrywamy, poczyniliśmy postępy. Początkowo zdarzały się mecze, w których schodziliśmy z parkietu z bagażem trzydziestu straconych punktów. Teraz staramy się grać z przeciwnikami jak równy z równym, choć trochę to jeszcze kuleje. Koncentrujemy się na treningach, a w sobotę czeka nas pojedynek vabank. Z Sopotem po prostu musimy wygrać. Z kolei dzień później czeka nas konfrontacja z Politechniką. O tym, w jakim składzie wystąpimy, będziemy decydowali na bieżąco.

Podaj ten news dalej: