Marcin Balicki: "Pojedynek korespondencyjny" pomiędzy nami a OSSM-em był na naszą korzyść, gdyż my wygraliśmy z olsztynianami trzydziestoma punktami, oni zaś tą różnicą przegrali. Teoretycznie zatem powinniśmy pokonać rywali sześćdziesięcioma punktami. Tak się jednak nie stało. Zwycięstwo cieszy i to podwójnie, gdyż po pierwsze zostało odniesione "na wyjeździe", a po drugie udało się pokonać kilku wychowanków Polonii, którzy z pewnością mieli coś do udowodnienia i chcieli tu wygrać.
Balicki: Derby rządzą się swoimi prawami
Nie był to łatwy mecz. Początkowo zawodnicy OSSM-u narzucili nam swoje warunki gry, czego bardzo nie chcieliśmy. Pragnęliśmy grać kontrą i zbierać piłki, jednak mieliśmy z tym problemy. W drugiej i trzeciej kwarcie w nasze szeregi wkradło się trochę nerwowości. Trzecia kwarta w ogóle jest ostatnio naszą bolączką, ale mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni. Generalnie chłopaki dawali z siebie wszystko, zwyciężyliśmy i to jest najważniejsze.
Co do mankamentów gry, to musimy popracować w szczególności nad rozbijaniem pressingu, gdyż rywalom kilka razy udało się nas złapać i pojawiły się problemy oraz nad skutecznością gdy spod kosza.
Sytuację z niewpuszczeniem naszych kibiców na obiekt Polonii uważam za skandal. Nie rozumiem zupełnie, jak można zamykać bramy obiektu przed fanami, którzy chcą kibicować i którzy chcą być z nami. To, że OSSM nie ma kibiców, nie zmienia faktu, iż my ich mamy i że chcielibyśmy, by za nami wszędzie jeździli i nas wspierali, skoro tego chcą. Jeśli jeżdżą za nami do Żyrardowa czy Siedlec, to nie mogę pojąć, dlaczego nie wolno im obejrzeć derbów. Mam nadzieję, że taka sytuacja już nigdy więcej się nie powtórzy. Co więcej, liczę na to, że nasi fani przybędą w licznym gronie na rewanżowe spotkanie w drugiej rundzie na nasz obiekt na Bemowie.

Marcin Balicki wykonuje rzut osobisty w meczu z OSSM-em - fot. Bodziach