Sylwek Czereszewski niedawno wrócił z Chin, dokąd był wypożyczony za trenera Smudy. Teraz ciężko sobie wyobrazić Legie bez jego goli, zupełnie tak jak dawniej.
"Jestem już napastnikiem. W czterech ligowych meczach rundy wiosennej oddałem na bramkę rywali trzy celne strzały i zdobyłem trzy bramki. Można nawet powiedzieć, że wyrosłem na rasowego snajpera." - stwierdził żartobliwie 'Czereś'.
Właśnie dzięki tym bramkom Legia powoli ucieka głównemu rywalowi do mistrzowskiej korony, Wiśle Kraków. Tak dobrej sytuacji nie mieliśmy od lat.
"Jadąc do Wodzisławia słuchaliśmy w autokarze relacji z meczu Wisła - GKS Katowice. Z radością przyjęliśmy końcowy gwizdek, oznaczający stratę punktów jednego z naszych najgroźniejszych rywali do tytułu mistrzowskiego. Do końca sezonu jest jeszcze osiem spotkań i to na pewno sporo, ale czteropunktowa przewaga, którą mamy teraz nad Wisłą, prawie gwarantuje utrzymanie pozycji lidera do ostatniej kolejki. O każdy punkt będziemy jednak walczyć w kolejnych spotkaniach, bo nasi przeciwnicy na pewno będą chcieli zmniejszyć dzielący nas dystans." - podsumował zawodnik.
Bohater meczu z Odrą
czwartek, 21 marca 2002 08:40
lfanaticźródło: Super Expressna podstawie: Super Express