Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

W bólu i pocie

czwartek, 21 marca 2002 13:01
Artur Borucźródło: Przegląd Sportowy

- Przychodząc do Legii zapewne wiedział pan, że jedynym pewnym miejscem dla bramkarzy w tym klubie jest ławka rezerwowych?

Artur Boruc: Oczywiście, jednak jak każdy młody człowiek gorąco wierzyłem, że będę w stanie zostać pierwszym i tym najlepszym. Poza tym przechodząc z Pogoni Siedlce do Legii spełniało się wówczas moje wielkie marzenie.


- Jednak bardzo długo musiał pan czekać na swoją szansę.

- Najważniejsze, że coś się ruszyło i mogę wreszcie obserwować grę kolegów zza ich pleców, a nie tylko z ławki. Dla mnie boisko jest znacznie spokojniejszym miejscem. Po trzech latach "bez echa" przyszedł wreszcie moment, na który długo i cierpliwie czekałem. Przez ten okres mogłem obserwować i szkolić się wraz z Grzegorzem Szamotulskim, Zbyszkiem Robakiewiczem, Bogusiem Wyparło i Wojtkiem Kowalewskim. Przyznam, ze denerwowało mnie już ciągłe oczekiwanie i poznawanie kolejnych nowych twarzy w drużynie. Pokazałem, na co mnie stać i co potrafię, chociaż wiem, że to jeszcze nie wszystko. Decyzja należy jak zawsze do trenera.


- Jak radzi pan sobie z presją i napięciem towarzyszącym występom w drużynie Legii?

- Staram się nie myśleć o czekających nas meczach. Podobnie jak moi koledzy, poświęciłem tej drużynie ogromnie dużo wyrzeczeń i ciężkiej pracy, dzięki czemu mam świadomość, że stać mnie na grę na bardzo dobrym poziomie. Moja praca nie poszła na marne. Zgrupowania i obozy to nie są wyjazdy wypoczynkowe. To ciężka harówka, okupiona potem i bólem. Jest ogromna szansa, że tym razem zdołamy spełnić oczekiwania naszych kibiców i zdobędziemy mistrzowski tytuł. Mecz z Wisłą, w której aż roi się od sławnych nazwisk, pokazał, że jesteśmy dobrze przygotowani i stać nas na podjęcie walki. Najważniejsze, że wszyscy chcemy osiągnąć ten sam cel.


- Tegoroczny terminarz jest wyjątkowo napięty. Dodatkową przeszkodą może okazać się zmęczenie.

- Życie nie składa się przecież tylko z futbolu. Jestem w tej komfortowej sytuacji - od czerwca mam przy swoim boku Kasię. Znamy się co prawda niemal od dziecka, ale postanowiliśmy się pobrać przed dziewięcioma miesiącami. Jest dla mnie wspaniałym przyjacielem, z którym mogę porozmawiać o wszystkich problemach. W dodatku Kasia studiuje psychologię i potrafi świetnie pomóc mi w wyciszeniu wszelkich napięć lub w osiągnięciu przedmeczowej koncentracji. Utrzymuje również kontakt z Wojtkiem Kowalewskim. "Gibon" zawsze mi pomagał i teraz także niejednokrotnie służy swoimi radami. Bardzo ucieszył się, że wystartowałem i powtarza wciąż, że trzyma za mnie kciuki.


- Do mety jest już rzeczywiście niedaleko. Wierzy pan, że zespół osiągnie ją z panem?

- Wciąż słyszę, że jestem młody i niedoświadczony. To z pewnością nie pomaga mi w pracy, ale znam doskonale swoje dobre strony. Jestem taki, że staram się niczego nie owijać w bawełnę i dałem do zrozumienia, że liczę na uczciwą rywalizację. Chciałbym zdobyć z Legią upragniony tytuł i wiem, że mogę się tej drużynie naprawdę przydać.


Rozmawiał Piotr Wojciechowski

Podaj ten news dalej: