Dawno na Łazienkowskiej nie było tak radosnej wiosny. Od sześciu lat wiosna oznaczała gonienie lidera, potem coraz większą stratę i na końcu rozczarowanie. Nikt się nie spodziewał, że w tym roku będzie inaczej. Legia
jest liderem, gra dobrze a najgroźniejsi rywale mają kłopoty. Nie chcę
rozstrzygać czy dołek Wisły jest przyczyną sukcesów Legii, czy raczej
zwycięstwo Legii w bezpośrednim spotkaniu tak podziałało na wiślaków. To nie
nasz problem a ich.. Jeżeli jednak popatrzymy na tabelę grupy mistrzowskiej
to w walce o mistrzostwo Polski liczą się jeszcze cztery drużyny, przecież 7
punktów to nie jest przepaść. Tym bardziej, że do końca rozgrywek jeszcze
sześć kolejek i możliwość zarobienia punktów 18. Także w walce o puchary
liczą się jeszcze praktycznie wszystkie drużyny, może poza ostatnim Ruchem
Chorzów. Dlatego nic dziwnego, że chorzowianie główny nacisk położą na
zdobycie Pucharu Polski. Odrę Wodzisław zajmującą przedostatnie miejsce w
tabeli do strefy pucharowej dzieli tylko 5 punktów. Dlatego nie ma co
liczyć, że w tych rozgrywkach ktokolwiek odpuści jakiś mecz. Być może
właśnie ciągła walka z wymagającymi rywalami podziałała tak ozdrawiająco na
Legię. Nie ma słabych przeciwników, nie ma odpuszczania meczy i punktów
traconych ze Stomilem, Orlenem czy Groclinem.
Nie należę do ludzi, którzy skłonni są popadać ze skrajnego pesymizmu w
szaleńczy hurra optymizm. Nie zgadzałem się z ludźmi którzy jeszcze niedawno
wróżyli Legii grę w grupie spadkowej, ale także nie zgadzam się z tymi,
którzy już dzisiaj świętują mistrzostwo. Pół biedy, jeżeli robią to kibice,
gorzej jeżeli w ten sam sposób zaczną myśleć piłkarze. Remis w Katowicach
jest cenny właśnie z tego powodu, że nie czyniąc dużej szkody w układzie
tabeli był ostrzeżeniem dla piłkarzy. Po pierwsze oprócz Wisły jest jeszcze
niedoceniana Amica Wronki, po drugie Legia wciąż nie jest na tyle silna by
wygrać ligę na stojąco. To nie lata 1995-1996, gdzie poza Widzewem w lidze
nie było przeciwnika.
Przed Legią dwa arcyważne spotkania, śmiem twierdzić że właśnie w nich
rozstrzygnie się sprawa mistrzostwa. Derby Warszawy mają dla Polonii
znaczenie kluczowe, tylko wygrana daje Polonii szansę na dalszą walkę o
tytuł. Remis absolutnie nic nie daje, gdyż Wisła i Amica mają łatwe mecze i
mogą znowu odskoczyć polonistom, a trzeba pamiętać że Polonię czekają
jeszcze bezpośrednie spotkania z całą czołówką na wyjazdach, a w Krakowie i
we Wronkach o punkty nie łatwo. Wygrana Legii, w nadchodzących derbach
wyeliminuje Polonię z walki o tytuł. pozostanie jej trudna walka o puchary,
gdyż może się zdarzyć że z czwórki Legia, Wisła, Amica i Polonia ktoś w nich
nie zagra. Kolejny mecz z Amicą będzie pojedynkiem na szczycie i meczem za 6
punktów, więc o jego wadze nie trzeba nikogo przekonywać. Trzeba także
pamiętać, że gdy Legia będzie walczyła z Polonią i Amicą, Wisła rozegra dwa
względnie łatwe spotkania z Pogonią i Ruchem. Jeżeli mimo to nie zdoła
odrobić do Legii kilku punktów, mecz Wisła : Legia w Krakowie będzie
wyłącznie meczem o honor. Potem zacznie się rzeźnia Wisła, Amica i Polonia
będą grały przeciwko sobie, Legia u siebie z Pogonią i Odrą. Jeżeli Legia w
obydwu nadchodzących spotkaniach zdobędzie łącznie 6 punktów to na 4 kolejki
przed końcem sezonu będziemy świętować mistrzostwo. Wtedy ja też w nie
uwierzę.
Felieton
Dwie kolejki prawdy
wtorek, 2 kwietnia 2002 23:45
Poll