Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Polska 1-2 Rumunia

środa, 17 kwietnia 2002 23:06
źródło: PAP

Polska przegrała z Rumunią 1-2 (0-2) w towarzyskim meczu piłkarskim rozegranym w Bydgoszczy.


Bramki: dla Polski - Tomasz Hajto (86), dla Rumunii - Ioan Ganea
(31), Adrian Mutu (36).

W 70. minucie Ioan Ganea nie wykorzystał rzutu karnego - jego strzał obronił Jerzy Dudek.


Polska: Jerzy Dudek - Tomasz Kłos (42' Marek Koźmiński), Jacek Zieliński, Michał Żewłakow, Bartosz Karwan (46' Arkadiusz Bąk), Tomasz Hajto, Radosław Kałużny, Tomasz Iwan (63' Kamil Kosowski), Jacek Krzynówek (46' Tomasz Rząsa) - Paweł Kryszałowicz, Maciej Żurawski (46' Marcin Żewłakow).

Rumunia: Bogdan Lobont - Florentin Dumitru (65' Florin Cernat), Gheorghe Popescu, Mirel Radoi, Adrian Iencsi, Florin Soava (90' Cristian Dancia) - Tiberiu Ghioane (84' Eugen Baciu), Dorinel Munteanu, Paul Codrea - Ioan Ganea (77' Ovidiu Petre), Adrian Mutu (86'Claudiu Niculescu).


Polacy rozpoczęli w nietypowym ustawieniu z trzema obrońcami i dwójką defensywnych pomocników, którą tworzyli Tomasz Hajto i Radosław Kałużny. Przebieg pierwszej połowy pokazał, że eksperymenty trenera Jerzego Engela nie bardzo zdały egzamin. Polska defensywa grała niepewnie i popełniała wiele błędów.

Jednak pierwsze nieszczęście spotkało Polaków już na rozgrzewce, gdyż przewidziany do gry w podstawowym składzie Jacek Bąk złamał palec u ręki.

Już pierwsza akcja gości pokazała, że Rumuni będą wymagającym rywalem. W siódmej minucie gry tylko przytomna interwencja Michała Żewłakowa, który ubiegł Tiberiu Ghioane, zapobiegła utracie gola.

Po upływie pierwszego kwadransa inicjatywę przejęli "biało-czerwoni" i trzykrotnie zagrozili bramce Rumunów. W dziesiątej minucie w dobrej sytuacji znalazł się Maciej Żurawski. Mógł co prawda dograć piłkę na środek pola karnego do Pawła Kryszałowicza, ale zdecydował się na uderzenie z ostrego kąta, po którym piłka trafiła w boczną siatkę.

Dziesięć minut później ostro z rzutu wolnego dośrodkował Jacek Krzynówek, a pięć metrów przed bramką gości piłki nie potrafił opanować Tomasz Hajto. W 30. minucie Polacy przeprowadzili najgroźniejszą akcję w pierwszej połowie. Kilku rywali minął Kryszałowicz, zagrał do Jacka Krzynówka, którego strzał
zablokowali obrońcy. Po nim szczęścia próbował Żurawski, ale piłka po raz kolejny ugrzęzła w nogach Rumunów.

Akcja bardzo szybko przeniosła się na drugą stronę boiska i zakończyła się zdobyciem gola przez Rumunów. Po błędzie polskiej obrony Ioan Ganea znalazł się sam na sam z Jerzym Dudkiem. Jego pierwsze uderzenie bramkarz Liverpoolu zdołał obronić, ale przy biernej postawie Jacka Zielińskiego i Tomasza Kłosa napastnik niemieckiego VfB Stuttgart oddał drugi strzał, który trafił do
polskiej bramki.

Pięć minut później było już 0-2. Z rzutu wolnego zagrał Dorinel Munteanu, piłki nie sięgnął Jacek Zieliński, a Adrian Mutu po minięciu Dudka nie miał problemów z umieszczeniem piłki w polskiej bramce.

Po chwili Rumuni mogli zdobyć trzeciego gola, ale Tomasz Kłos w ostatniej chwili wybił wślizgiem piłkę spod nóg rozpędzonego Tiboriu Ghioane.

Tuż przed przerwą boisko musiał opuścić zakrwawiony Tomasz Kłos, który po zderzeniu z Ganeą doznał kontuzji nosa.

Do drugich 45 minut "biało-czerwoni" przystąpili z trzema zmianami - na boisku pojawili się Tomasz Rząsa, Marcin Żewłakow i Arkadiusz Bąk.

Obraz gry nie uległ jednak zmianie. Gra toczyła się głównie w środku pola, a pod obiema bramkami mało było spięć. Ze strony Polaków na rumuńską bramkę strzelał Arkadiusz Bąk i z rzutu wolnego Michał Żewłakow, a po drugiej stronie boiska dobrej sytuacji nie wykorzystał Dorinel Munteanu.

W 70. minucie kontrowersyjną decyzję podjął rosyjski sędzia Jurij Baskakow, który uznał, że Marek Koźmiński faulował dryblującego Florina Cernata. Jednak Jerzy Dudek obronił zarówno uderzenie z rzutu karnego Ioana Ganei, jak i dobitkę Adriana Mutu.

Z polskiej strony najbliżsi szczęścia byli Marcin Żewłakow, którego strzał z 16 metrów minimalnie minął lewy słupek bramki gości oraz Tomasz Hajto, który groźnie strzelił z rzutu wolnego.

Przewaga podopiecznych Jerzego Engela została uwieńczona golem w 86. minucie. Z rzutu wolnego dokładnie dośrodkował Michał Żewłakow, a pozostawiony bez opieki Tomasz Hajto z bliska pokonał Bogdana Lobonta.

W ostatniej minucie gry po raz kolejny próbkę swoich umiejętności dał Jerzy Dudek, który w sytuacji sam na sam nie dał się pokonać Claudiu Niculescu.

Podaj ten news dalej: