Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Życzę Wam powodzenia

piątek, 19 kwietnia 2002 09:15
Sepp Blaterźródło: Gazeta Wyborcza

- Kto wygra finał mistrzostw świata 30 czerwca w Jokohamie, a kto walkę o fotel prezydenta FIFA 29 maja na kongresie w Seulu?

Sepp Blater: Nie znam odpowiedzi na żadne z tych pytań. Co do mistrzowskiego tytułu, jak każdy mam swoich faworytów, ale czy na pewno oni zwyciężą? Bardzo ucieszę się z każdej niespodzianki. Wiele zależy od trenerów, czy utrzymają jedność w drużynach, czy będą umieli motywować piłkarzy. Wiele zależy od doświadczenia. Ci najbardziej doświadczeni powinni spokojnie przejść do drugiej rundy i ćwierćfinałów.


Co do drugiego pytania, to nie zależy ode mnie, lecz 204 przedstawicieli federacji krajowych, którzy będą głosować. Czuję się pewnie, znam swoją wartość, pracuję dla FIFA od 27 lat, a nie tylko ostatnich czterech. Ale z walką wyborczą jest jak z meczem piłkarskim - nigdy nic nie wiadomo.


- W niedawnym wywiadzie dla zuryskiego dziennika "Tages-Anzeiger" powiedział Pan, że jest pewien reelekcji...

- Odpowiem tak: w styczniu tego roku dostałem od ponad 110 federacji krajowych listy z prośbą o stanięcie do wyborów. Dostałem również poparcie wielu gwiazd futbolu: Pelego, Beckenbauera, Hugo Sancheza, Afrykanów jak George Weah, Abedi Pele czy Roger Milla. Zgodziłem się, bo uważam, że prezydent FIFA potrzebuje ośmiu, a nie czterech lat pracy na wprowadzenie w życie wszystkich swych pomysłów, projektów itd. Bardzo szanuję mojego kontrkandydata, pana Hayatou, i kiedy się zgłosił, powiedziałem: "Welcome to the race" [witam w wyścigu].


- Pana reelekcji sprzeciwia się m.in. szef UEFA Lennart Johnasson, który zarzuca, że podczas Pana kadencji FIFA była źle zarządzana i ponosiła straty finansowe, np. z powodu bankructwa partnera marketingowego - ISL FIFA straciła 300 mln dol. Wczoraj w Oslo przyznał mu Pan za to żółtą kartkę...

- Nie jestem sędzią, żebym mógł rozdawać kartki. Powiedziałem jedynie, że ktoś powinien to zrobić, bowiem ataki na moją osobę poprzez przecieki nieprawdziwych informacji do mediów są niedopuszczalne. Owszem, jako szef FIFA przeżywałem i wielkie chwile, i kłopoty: bankructwo ISL, wycofanie się firmy ubezpieczającej mundial po ataku terrorystycznym na World Trade Center 11 września. Ale ci, którzy mnie atakują, to źli piłkarze. Źli, bo dobrzy umieją przegrywać.


- Jak bankructwo Leo Kircha i jego grupy medialnej, która dysponuje prawami transmisji mistrzostw świata w 2002 i 2006 roku, wpłynie na światowy futbol?

- W żaden sposób. Prawa do transmisji posiada szwajcarska firma zależna od Kircha, której nie dotknęły jednak żadne skutki bankructwa całej grupy. Po za tym za transmisje z mundialu w Japonii i Korei już otrzymaliśmy większość pieniędzy, brakuje jeszcze tylko 100 mln franków szwajcarskich, ale ta suma zostanie przekazana po mistrzostwach.


- Mistrzostwa świata rozpoczną się za niespełna 50 dni i po raz pierwszy w historii będą rozgrywane w dwóch krajach. Jaki będzie ten mundial?

- Mam nadzieję, że to będzie wspaniały World Cup rozegrany na 20 zupełnie nowych stadionach przed gorącą publicznością. Że piłkarze wyprodukują dla kibiców na całym świecie produkt doskonały - wielki futbol.


- Jakie szanse daje Pan reprezentacji Polski?

- Przede wszystkim bardzo się cieszę, że po wielu, wielu latach do grona finalistów mistrzostw świata dołączyła Polska, kiedyś czołowa drużyna globu. Pierwszy mecz rozegracie z gospodarzami imprezy - Koreą. To duży zaszczyt, ale będzie wam bardzo ciężko. Jednak życzę powodzenia. Myślę, że trafiliście do grupy, z której jesteście w stanie awansować dalej. Jednak i tak już osiągnęliście wiele - awansowaliście do grona 29 najlepszych drużyn świata. Dlatego 29, bo trzech z 32 finalistów gra na mistrzostwach świata bez eliminacji. Teraz wszystko zależy od was. I nie przejmujcie się środową porażką z Rumunią. Lepiej przegrać dziś niż na mundialu.


- Gramy z gospodarzami, a ci, którzy pamiętają igrzyska olimpijskie w Seulu, trochę obawiają się o sędziowanie. Czy arbitrzy oprą się presji publiczności i organizatorów, bo wówczas w 1988 roku nie zawsze im się udawało?

- Mogę zapewnić, że sędziować na mistrzostwach będą wyłącznie profesjonaliści, którzy znają swoją robotę. Wiedzą, co to duża publiczność, i nie dadzą się zastraszyć.


Rozmawiał Michał Pol

Podaj ten news dalej: