- Czuje się Pan bohaterem?
Cezary Kucharski: Nie. Bohaterem jest zawsze drużyna. U nas nie liczą się indywidualności, tylko zespół. Gramy razem i wygrywamy razem. A ja tylko strzeliłem dziś jednego gola.
- Legia wygrała, ale w kiepskim stylu.
- Tak, zgadzam się. Może nie było to porywające widowisko. Ale może też ostatnio przyzwyczailiśmy was, dziennikarzy, do dobrej gry. I stąd dziś kręcicie nosami. Najważniejsze są trzy punkty. Było nam ciężko, bo chyba już myśleliśmy o Wiśle. Wiedzieliśmy, ile wygrała z Polonią, oglądaliśmy ten mecz. I świadomość, że musimy wygrać, na pewno nie pomogła nam w przygotowaniu się do gry z Pogonią. Widać było w naszych poczynaniach nerwowość. Baliśmy się stracić gola, zaryzykować, dlatego może gra nie była widowiskowa.
- Czy zgodzi się Pan, że Svitlicy i Yahai ciężko będzie zastąpić kontuzjowanego Sylwestra Czereszewskiego?
- Jasne. Sylwka, będącego w optymalnej formie, ciężko jest zastąpić komukolwiek. On strzelał gole na zawołanie. Ale doznał kontuzji. Szkoda, ale co można zrobić? Przypadki chodzą po ludziach. A Stanko i Moussa, choć to dobrzy zawodnicy, nie grali ostatnio zbyt wiele. I to po nich widać. Brakuje im ogrania, ale mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie lepiej.
- Spodziewał się Pan, że Stanko nie dojdzie do piłki w 22. minucie?
- Tak (śmiech). Dlatego byłem czujny. I wepchnąłem piłkę do siatki.
- W środę mecz w Krakowie.
- To będzie hit sezonu. Na taki mecz kibice czekają cały rok. Spotkają się dwaj godni siebie rywali, świetni piłkarze. To będzie mecz dwóch klubów o pięknej tradycji, walczących w tym roku o tytuł mistrza Polski. My pojedziemy do Krakowa, aby wygrać. Bo kunktatorstwo, gra na remis, może skończyć się naszą porażką. Nie przestraszymy się Wisły.
- Chciałby Pan, aby trener Okuka został w Legii na przyszły sezon?
- Jeśli o mnie chodzi, to tak.
Rozmawiał Robert Błoński
Wywiad
Nie przestraszymy się Wisły
poniedziałek, 22 kwietnia 2002 17:43
Cezary Kucharskiźródło: Gazeta Wyborcza