- Jak pan ocenia sezon?
Cezary Kucharski: Do tej pory grałem efektownie, trochę egoistycznie, z myślą o sobie. Wiosną zagrałem dla drużyny i w tym tygodniu zbierałem tego owoce. Zostałem mistrzem Polski, otrzymałem powołanie do reprezentacji Polski, która będzie się przygotowywać do występu w finałach mistrzostw świata. Tylko się cieszyć.
- Koronę króla strzelców założył Maciej Żurawski, bo strzelał gole również z rzutów karnych. Pan się boi, czy nie umie?
- Po prostu trenerzy wyznaczali innych. W Polsce strzelałem z jedenastki tylko raz i spudłowałem. Ale w Szwajcarii, gdy było to moim zadaniem, trafiłem pięć na pięć. Żurawskiego i tak bym nie dogonił, bo dla Legii sędziowie nie gwiżdżą tak chętnie karnych.
- Kto jest lepszy, pan czy Żurawski?
- Obaj mamy swoje zalety. Kompleksów na pewno nie mam.
- A nie pokłócił się pan z Jackiem Zielińskim? Odebrał mu pan opaskę kapitana.
- Gdy Jacek wrócił do gry po kontuzji przez chwilę było dziwnie, ale wyjaśniliśmy sobie wszystko. To nie ja wyznaczam kapitana, ale trener. A Jacek jest legendą Legii i dla mnie ogromnym autorytetem.
Rozmawiał Paweł Burlewicz