Czy Engel jest winien?
Stało się, słabe wyniki w sparingach nie były jednak przypadkiem czy testowaniem nowych strategii gry. Okazało się, że reprezentacja jest w
beznadziejnej formie i w kompromitujący sposób przegrała mistrzostwa, nadal
otwarta pozostaje sprawa zdobycia choć jednego punktu lub bramki. Zakładam,
że Jerzy Engel na mecz z USA wystawi zupełnie inny skład, można jednak już
teraz pytać: dlaczego nie dostał szansy Zieliński czy Murawski a grał Hajto,
dlaczego przy wariancie trzech napastników obok Olisadebe i Kryszałowicza
grał Żurawski, a nie Kucharski przecież przydatność Żurawskiego w trójkowym
ataku najlepiej "sprawdziła" się w Wiśle Kraków (Sypniewski, Frankowski,
Żurawski), dlaczego z uporem wprowadzany był Bąk, którego gra zwłaszcza w
meczu z Potrugalią była żenująca? Sądzę, że po mistrzostwach będzie czas aby
sobie na nie odpowiedzeć. Faktem jest, że drużyna która rewelacyjnie grała w
eliminacjach gdzieś się rozpłynęła, wszyscy piłkarze byli cieniami samych
siebie z przed ośmiu miesięcy i dlaczego tak się stało? Może sukces uderzył
do głowy, a piłkarze zamiast przygotowywać się do turnieju nagrywali
reklamówki. Mecz z Koreą śmiem twierdzić został po trochu zlekceważony, a
pierwsze piętnaście minut utwierdziło piłkarzy w przekonaniu, że same ich
nazwiska rzucą Koreańczyków na kolana.
Nie były to jednak najgorsze mistrzostwa w wykonaniu biało-czerwonych,
przede wszystkim dlatego, że na nie awansowaliśmy. Takie drużyny jak
Holandia, Czechy, Jugosławia, Szkocja, Austria czy Grecja nie były w stanie
osiągnąć nawet tego.
Tak bywało dotychczas
Przypominam, że były to szóste mistrzostwa z udziałem Polski. W 1938 grano
systemem pucharowym, przegraliśmy z Brazylią 6:5 po dramatycznej dogrywce,
wówczas sam awans do mistrzostw był wielkim sukcesem, przecież w
eliminacjach pokonaliśmy Jugosławię w czasie meczu z Brazylią ulice miast
były wyludnione - ludzie siedzieli przy radioodbiornikach i słuchali
relacji. Po wojnie zaczęło się wielkie dziadowanie. Na przełomie lat 60-tych
i 70-tych drgnęło - Górnik i Legia ruszyły na podbój Europy, na bazie tych
klubów a potem jeszcze Stali Mielec, Kazimierz Górski stworzył swoją
drużynę, która przywiozła 3 miejsce z mistrzostw w 1974 roku, oczywiście
przed mistrzostwami wróżono nam taki los jak teraz. W 1978 Polska wystawiła
chyba najmocniejszą ekipę w historii, do Argentyny jechaliśmy po mistrza, a
byliśmy obok RFN i Holandii głównym faworytem. Wprawdzie z grupy wyszliśmy
gładko, ale w drugiej rundzie Argentyna i Brazylia dały nam pokaz
latynoskiego futbolu. W kraju zapanowała oczywiście wściekłość, apetyt urósł
w miarę jedzenia w 1974 sam awans wydawał się cudem, teraz brak medalu to
klęska. Mistrzostwa zapamiętaliśmy głównie z kłótni o pieniądze i mordobicia
w szatni. W 1982 kolejny sukces a warto pamiętać, że był wtedy stan wojenny
i drużyna przygotowywała się tylko w kraju i okazało się że można. Meksyk
1986 rok to schyłek, najpierw męka w eliminacjach, mimo banalnej grupy
(Belgia, Grecja, Albania) awans wisiał na włosku do ostatniej chwili.
Odpadliśmy w 1/8 finału. I potem długo nic.
Teraz
Dlaczego sięgam do historii, otóż chcę pokazać trzy rzeczy: po pierwsze
każdy sukces odniesiony przez naszą drużynę został zaprzepaszczony, po
drugie zaraz po sukcesie zaczynały się różne pozaboiskowe historie - kłótnie
o pieniądze, awantury o skład, o przygotowania, po trzecie mało kiedy
byliśmy zadowoleni z tego co mieliśmy. Oczywiście nie tak wyobrażałem sobie
występ naszej reprezentacji na tych mistrzostwach, ale te mistrzostwa są
inne, jak dotąd zawodzi wielu wydawałoby się murowanych faworytów. Francuzi
wracają z nami do domu, Potrugalczycy którzy mieli wygrać grupę w cuglach
cieszyć się będą prawdopodobnie jeszcze trzy dni, a potem też spakują
walizki. To oczywiście w żadnym stopniu nie usprawiedliwia polskiej ekipy,
ale wylewanie pomyj na Engela i to szczególnie przez ludzi, którzy jeszcze
parę dni temu wygłaszali peany na cześć kadry, a jakąkolwiek krytykę
uznawali za atak na nasze świętości - jest przesadą. Może powołanie Engela
było błędem, wtedy ominęły by nas przykrości z Korei, bo wcześniej przykrość
sprawiła by nam Ukraina i Białoruś. Moglibyśmy wtedy spokojnie oglądać
mistrzostwa i nie martwić się o występy naszej reprezentacji. Ja jednak nie
przyłączam się do takich głosów, obok przegranych mistrzostw mam w pamięci
mecze z Norwegią, Ukrainą, Walią. Sądzę więc, że warto było - nie trzeba
było tylko na prawo i lewo odgrażać się jaka to z nas potęga, dzisiaj mniej
by bolało. Trener Japonii powiedział przed mistrzostwami "chcemy po raz
pierwszy zdobyć gola, jak to się uda to chcemy zdobyć choć punkt, jeżeli to
nam się uda postarać się o zwycięstwo, a wtedy walczyć o awans..." szkoda,
że nasze gwiazdy nie miały tyle skromności co Japończycy. A przecież było
jasne, że będziemy na tych mistrzostwach bardziej egzotyczną drużyną niż
Korea czy Japonia, która grają w nich regularnie. Myślę, że będzie to dobra
nauczka na przyszłość, trener Engel powinien zlikwidować takie sytuacje raz
na zawsze.
Nie może być sytuacji w której, większość piłkarzy niezależnie od formy ma
pewność wyjazdu i co więcej mimo słabej gry wystawia się ich w podstawowym
składzie. Nie rozumiem tu zupełnie ruchów Engela przed meczem z Portugalią,
przecież po Korei było wiadomo, że tamta grupa zawiodła, czy liczył że przez
7 dni odzyskają formę? Nie twierdzę, że z Zielińskim, Rząsą, Murawskim i
Kucharskim nasza reprezentacja pokonałaby Portugalię, ale jaka była
alternatywa, z resztą jeżeli przypomnimy sobie mecze Legii z Polonią, Wisłą
czy Amiką to powiem szczerze, że reprezentacja tak grająca jak w meczu z
Portugalią nie stanowiła by poważniejszego kłopotu dla Legii. Mam nadzieję,
że Jerzy Engel w ostatnim meczu da szansę nowym piłkarzom, tylko jeżeli
wygrają lub zremisują z USA to wtedy trener będzie głównym winnym porażek.
Jeżeli przegrają to i tak nic to nie zmieni.
Legioniści z podniesioną głową
Nie ma złego co by na dobre nie wyszło. Po pierwsze powołani na MŚ
legioniści wrócą z podniesionym czołem, nie zawinili porażkom trener nie dał
im szansy i dla swoich kolegów z klubu będą autorytetami, ale powrót naszych
reprezentantów z zachodnich klubów będzie bolał oj i to bardzo, a koledzy
będą się nabijać, zresztą niemiecka telewizja pokazała mecz Polaków, a
komentatorowi w pewnym momencie było naprawdę żal naszych.
Engel powinien zostać
Jerzy Engel powinien pozostać na stanowisku, nawet jeżeli będziemy
przegrywać MŚ i ME, ale będziemy grali w nich regularnie a nie raz na 16 lat
to i tak będzie lepiej niż do tej pory. Przed Engelem postawiono zadanie -
awans do MŚ i wykonał je w pięknym stylu. Niedługo Mistrzostwa Europy dzięki
awansowi w rankingu UEFA mamy łatwą grupę, może po raz pierwszy w historii
awansujemy. Następne mistrzostwa świata odbędą się w Niemczech,
prawdopodobnie w 2006 roku kibice pojadą na nie bez paszportów tak jak do
innego miasta w Polsce...świat się jeszcze nie kończy tylko radziłbym
ostrożniej wyrażać się o szansach naszej drużyny w myśl japońskiej zasady
"najpierw chcemy zdobyć gola...punkt itd..." Gdyby przed mistrzostwami
świata, trener i piłkarze nie prężyli wątłych muskułów i nie opowiadali o
walce o pierwszy miejscu w grupie o medalu itd... też ocena była by dzisiaj
inna. Może po prostu warto czasem powiedzieć prawdę, że mamy w obecnej
chwili piłkarzy, dla których awans do MŚ był szczytem możliwości, a wszystko
co osiągną więcej będzie niespodzianką? Zawsze lepiej mile się rozczarować.
Jeżeli jednak PZPN uzna, że czyjaś głowa musi polecieć (czyt. trenera) to
jedynym rozsądnym wyjściem jest zatrudnienie obcokrajowca.
Transmisja gorsza niż gra
Jeszcze jedna kwestia - transmisja telewizyjna. Do studia został przeniesiony żywcem magazyn "Gol", który jest żenujący i nudny. Wywody pana
Janka, rysowanie po monitorze, nękanie durnymi pytaniami Kazimierza
Górskiego - przecież od tego robi się niedobrze. Lepszą oprawę robi C+ przy
transmisji naszej ekstraklasy. Zamiast zaprosić do studia kilku trenerów
klubów pierwszoligowych - prawdziwych fachowców mamy popisy Jana
Tomaszewskiego i Darka Dziekanowskiego (ten chociaż jest konstruktywny).
Przed MŚ nakręcono specjalne wydanie "Gola" i co się okazało, nie starczyło
czasu na pokazanie wszystkich bramek z eliminacji, bo 2/3 programu zajął
wykład Jerzego Engela, który zdaje się powinien wtedy zajmować się czymś
innym. Dobrze, że przynajmniej nie zaprasza się już aktorów, choć i to
zdarzało się nierzadko przy innych okazjach. Może najlepiej w roli eksperta
piłkarskiego zaprosić Edytę Górniak? Jeżeli telewizja nie umie zrobić
profesjonalnego i ciekawego magazynu piłkarskiego niech zamówi projekt u
Niemców ich magazyny LAOLA czy RAN ogląda się z przyjemnością.
Po pierwsze silna liga
Na koniec prysł jeszcze jeden mit, o tym jak to sukcesy reprezentacji
podnoszą poziom futbolu w danym kraju, niezależnie od rozgrywek klubowych.
Tak to mogą sobie mówić Amerykanie, którzy w eliminacjach mają do pokonania
takie "potęgi" piłkarskie jak Kanada, Kuba, Jamajka czy Puerto Rico. Czy
udane eliminacje poprawiły jakość naszej ligi? Czy przyciągnęły na stadiony
dziesiątki tysięcy widzów? Nie, jeżeli coś poprawiło atrakcyjność naszej
ligi to podział na grupy, dzięki któremu pierwszy raz od lat liga została
rozegrana bez kolejek cudów, smrodu itd...
Może jeszcze będziemy się cieszyć?
Wiem z pewnych źródeł (na razie tajemnica), że zarówno Dragomir Okuka jak i cała Jugosłowiańska paczka z Vuko na czele pozostaje w Legii, co więcej mogą być dalsze wzmocnienia z Jugosławii i Bułgarii. Nie wiem w jaki sposób PolMot załatwi sprawę Vukowić-a gdyż kasa jest pusta - może zapłacą koreańskimi autami :-). Gdy dowiem się więcej oczywiście poinformuję czytelników. W każdym razie Legia, ma w swoim składzie całą masę reprezentantów (Zieliński, Kucharski, Wróblewski, Magiera - polska i polska U21, Svitlica i Vukowić - Bośnia, Omieljańczuk - Białoruś, Stanew - Bułgaria), kiedy mecz Legii zbiega się z meczami towarzyskimi reprezentacji narodowych w Legii wybiega drugi skład, a i tak na Wisłę wystarczy.
Felieton
Zbiorowa amnezja
środa, 12 czerwca 2002 11:24
Poll