Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Polska 0-4 Portugalia

poniedziałek, 10 czerwca 2002 17:01
źródło: PAP

Polska przegrała w Jeonju z Portugalią 0-4 (0-1) w meczu grupy D piłkarskich mistrzostw świata i straciła szanse awansu do drugiej rundy.


Bramki: Pedro Pauleta trzy - (14, 65, 76), Rui Costa (87).

Sędzia: Hugh Dallas (Szkocja). Żółte kartki: Nuno Frechaut, Jorge Costa, Rui Jorge (Portugalia), Piotr Świerczewski, Arkadiusz Bąk (Polska). Widzów: 31 000.


Portugalia: Vitor Baia; Nuno Frechaut (64-Beto Severo), Jorge Costa, Fernando Couto, Rui Jorge; Armando Petit, Paulo Bento; Sergio Conceicao (69-Nuno Capucho), Joao Pinto (60-Rui Costa), Luis Figo; Pauleta

Polska: Jerzy Dudek; Marek Koźmiński, Tomasz Wałdoch, Tomasz Hajto, Michał Żewłakow (71-Tomasz Rząsa); Piotr Świerczewski, Radosław Kałużny (16-Arkadiusz Bąk), Jacek Krzynówek; Emmanuel Olisadebe, Paweł Kryszałowicz, Maciej Żurawski (56-Marcin Żewłakow).


Dla obu zespołów mecz w Jeonju miał wielkie znaczenie - po remisie Korei Płd. ze Stanami Zjednoczonymi było jasne, że drużyna, która przegra to spotkanie straci wszelkie szanse awansu do drugiej rundy mistrzostw świata. W porównaniu z pierwszym występem na mundialu trenerzy obu zespołów dokonali zmian w składach. Jerzy Engel po raz pierwszy odkąd został trenerem reprezentacji Polski zdecydował się na wystawienie w podstawowym składzie trzech napastników i tylko trzech pomocników. Ustawienie sugerowało, że Polacy zagrają ofensywnie i postarają się wykorzystać słabą dyspozycję,
zasygnalizowaną w meczu ze Stanami Zjednoczonymi, portugalskich obrońców.


Szkoleniowiec Portugalczyków Antonio Oliveira niespodziewanie posadził na ławce rezerwowych występującego na co dzień w słynnym AC Milan reżysera gry swojej drużyny - Rui Costę. Jeonju powitało zawodników obu drużyn padającym deszczem. Większość Koreańczyków oglądała spotkanie w przeciwdeszczowych
pelerynach. Kibice z Polski i Portugalii ubrani byli przeważnie w koszulki swoich zespołów, a ich twarze zdobiły barwy narodowe.


Zawodnicy w towarzystwie szkockiego arbitra Hugha Dallasawyszli na murawę sześć minut przed pierwszym gwizdkiem. Oba zespoły grały w swoich tradycyjnych strojach - Polacy na biało-czerwono, a Portugalczycy w bordowych koszulkach i zielonych spodenkach.


Tym razem polskiego hymnu nie wykonywała Edyta Górniak, lecz został on odtworzony z płyty kompaktowej. Mazurkowi Dąbrowskiemu towarzyszył głośny śpiew polskich kibiców. Mecz rozpoczął się w strugach ulewnego deszczu. Jako pierwszy piłkę dotknął portugalski napastnik Pedro Pauleta.


Początek spotkania przyniósł wiele ostrych starć i fauli z obu stron. W czwartej minucie na strzał z dystansu zdecydował się Radosław Kałużny, ale piłka poleciała nad bramką. Po chwili pierwszą udaną interwencją popisał się Jerzy Dudek, który złapał piłkę po dośrodkowaniu Sergio Conceicao. W dziewiątej minucie polskiego bramkarza próbował zaskoczyć Pedro Pauleta,
który niecelnie strzelił z 18 metrów. Polska defensywa nękana głównie indywidualnymi akcjami rywali pierwszy poważny błąd popełniła w 14 minucie. Sergio Conceicao zagrał w pole karne do Paulety, Tomasz Hajto zostawił napastnikowi francuskiego Bordeaux zbyt dużo swobody, a ten płaskim strzałem z 15 metrów pokonał Dudka.


Tuż po stracie bramki boisko musiał opuścić Radosław Kałużny, którego zastąpił debiutujący na mundialu Arkadiusz Bąk. W 24 minucie Portugalczycy chcieli skopiować, nie po raz ostatni, akcję, która przyniosła im powodzenie - tym razem piłka po strzale Paulety poszybowała nad poprzeczką. Polacy w drugiej części pierwszej połowy przejęli inicjatywę i próbowali atakować. Grali szybko, bojowo, a ich akcje Portugalczycy przerywali faulami, czego efektem były trzy żółte kartki.


Atakom Polaków brakowało jednak precyzji i dokładności, stąd brak groźnych sytuacji pod bramką Vitora Baii. W 38 minucie w dobrej sytuacji znalazł się Emmanuel Olisadebe, lecz jego strzał obronił portugalski bramkarz. Rzęsisty deszcz, miękka płyta boiska oraz duże, choć rwane, tempo gry sprawiły, że ostatnie fragmenty pierwszej połowy były nudne i senne. Oba zespoły grały statycznie, nie zagrażały bramce przeciwników. Ofensywne ustawienie Polaków, z trzema napastnikami, nie znalazło przełożenia na ich sposób gry. Polscy piłkarze sporadycznie przedostawali się pod bramkę rywali, szybko tracili piłkę, a ich ofensywne poczynania, podobnie jak w spotkaniu z Koreą, ograniczały się do długich zagrań do napastników i próby indywidualnych akcji Olisadebe czy Pawła Kryszałowicza. Brakowało przede wszystkim spokoju, umiejętności przytrzymania i rozegrania piłki w ataku.


W drugiej połowie Portugalczycy obnażyli wszystkie braki polskich piłkarzy. Po szybkich, składnych akcjach i szkolnych wręcz błędach polskiej obrony zdobyli trzy kolejne bramki. "Królem polowania" został Pedro Pauleta, który w sumie trzy razy pokonał Dudka. Polski zespół ambitnie rozpoczął grę po przerwie. W 55 minucie szybkiej akcji nie potrafił wykończyć celnym strzałem Maciej Żurawski. Po chwili króla strzelców polskiej ekstraklasy zastąpił
Marcin Żewłakow.

W 59 minucie Polacy w końcu trafili do siatki rywali, ale nie dane im było cieszyć się ze zdobytej bramki. Szkocki arbiter nie uznał gola po strzale Pawła Kryszałowicza, gdyż chwilę wcześniej polski napastnik faulował Vitora Baię.


Podopieczni Jerzego Engela z minuty na minutę popełniali coraz więcej błędów. Napastnicy byli zdani tylko na siebie, w środku pola brakowało dokładności, a obrońcy ustępowali szybkością napastnikom Portugalii. Kolejne gole wydawały się kwestią czasu. W 65 minucie skuteczną kontrę przeprowadzili Portugalczycy. Po zagraniu na wolne pole Luis Figo dokładnie dośrodkował do Paulety, który po raz drugi był lepszy od polskich obrońców - wyprzedził Marka Koźmińskiego i wepchnął piłkę do bramki Jerzego Dudka.

Polacy ruszyli do desperackiego ataku i szybko mógł ich skarcić Luis Figo, ale piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek polskiej bramki. W odpowiedzi Paweł Kryszałowicz przegrał pojedynek oko w oko z Vitorem Baią. W 76 minucie Pedro Pauleta po raz kolejny wyprowadził w pole polskich defensorów. Po długim zagraniu krzyżowym zakręcił bardzo wolno poruszającym się po boisku Toamszem Wałdochem i silnym uderzeniem pokonał Dudka. Wróciły wspomnienia z 1986 roku i meczu z Anglią, kiedy nie do upilnowania był Gary Lineker.


W 79 minucie najlepszą okazję do zdobycia gola zmarnował Paweł Kryszałowicz - po ostrym zagraniu Jacka Krzynówka polski napastnik nie trafił piłką do bramki z trzech metrów. Końcówka spotkania to kilka kontr Portugalczyków, z których jedna zakończyła się golem. Po czterech podaniach i dokładnym zagraniu Figo - wślizgiem piłkę w polskiej bramce umieścił Rui Costa i
ustalił wynik na 4-0 dla Portugalczyków.

Polacy wyraźnie ustępowali rywalom pod każdym względem. W konsekwecji po dwóch meczach na mundialu mogą myśleć o powrocie do kraju. Są jedną z trzech drużyn, które nie zdobyły do tej pory gola.


Z pięciu ostatnich meczów reprezentacja Polski przegrała cztery, zdobywając w nich tylko dwa gole. Zgrupowanie w niemieckim Barsinghausen oraz przygotowania w Korei Płd. nie poprawiły skuteczności polskich piłkarzy.

Podaj ten news dalej: