Kluby słaniają się na nogach, liga plajtuje, piłkarze uciekają, że o sponsorach litościwie nie wspomnę, a jeszcze Boniek został trenerem kadry. Nie jest to obraz apokalipsy, tylko dzięki temu, że mamy silne, zwarte i gotowe na wszystko oddziały kibiców gotowych na bój. Nie będę wnikał jak to jest, że im słabszy futbol, tym silniejsze subkultury kibicowskie. Skoro nie można bawić się w Wersal, pozostaje bawić się w powstanie warszawskie.
Postanowiłem omówić wojny kibiców i animozje. Poruszyć te rzadkie uczucia i jakże tęskne, kiedy dokopuje się największemu wrogowi lub obrywa od tegoż wroga. Będzie o pocie, łzach radości lub smutku, bólu, gniewie, walce itp. Będzie o sile napędowej naszej rodzimej piłki. O nienawiści.
Zacznę od kwestii, która spędza sen z powiek wszystkim prawdziwym mężczyznom z mojego blokowiska, zwanego szumnie osiedlem. Mianowicie, kto jest najgorszym wrogiem Legii? Niezorientowanym podpowiem, że prawdziwy mężczyzna, to taki bez włosów, preferujący wypaprane czym się da spodnie od dresu, które wskutek zużycia gumki, łagodnie balansują poniżej pępka. To ci wszyscy dżentelmeni, którzy powolnie sączą tanie piwo z puszki w autobusach i tramwajach, spluwają z niesłychaną swobodą w dowolnych miejscach publicznych, nie wahają się zastępować znaków przystankowych wyrazami ekspresyjnymi z ogromną wprawa wycierać nos bez brudzenia chusteczki. To ci twardziele, których oczy są matowe i nieruchome, aby nie zdradzać otoczeniu żadnych procesów myślowych. To ci gieroje okryci mołojecką sławą wysprayowania dowolnej partii elewacji Pałacu Kultury i Nauki pod okiem śpiącego stróża i oddziału straży miejskiej w polonezie. Ponieważ liga będzie znowu grana każdy z każdym, spotkamy się z wieloma ulubionymi rywalami. Trzeba ustalić jakiś porządek priorytetów.
Za co nienawidzimy Widzewa Łódź
Prawda, że naiwne pytanie? Otóż każdy szanujący się legionista nienawidzi Widzewa, zanim jeszcze zdąży upewnić się, dlaczego. Dla pocieszenia dodam, że każdy szanujący się widzewiak używa słów: „Legia” i „nienawiść” jako synonimów.
Otóż Widzew występuje w Łodzi - mieście ludnym i dużym, ale ponoć brzydkim, bez żadnej konkretnej rzeki, położonym natomiast stosunkowo blisko w skali kraju. Powoduje to, że często zderzamy się kibicami Widzewa. Ubranymi na czerwono, a to drażni każdego byka. Tym bardziej, że ów Widzew wszedł nam parę razy w drogę do mistrzostwa, a jego kibice weszli nam do pociągu.
Odmienny światopogląd u kogoś takiego z sąsiedztwa okazuje się bardzo irytujący. Pewne grupy widzewiaków występują także w Warszawie, np. Leszek Miller. Trafnym określeniem ich „nienawistnej” postawy jest słowo „kompleks”, gdyż swą nienawiść klubową rozszerzyli także na Polonię, tylko dlatego, że warszawska. Zatem nie chodzi o kluby, tylko o miasta.
Zarówno Łódź, jak i Widzew wiążą się ze słowem „Robotnicza”, co szczególnie źle kojarzy się w Warszawie. Podobnie jak źle odbierane są w stolicy ostatnie twory adeptów łódzkiej Filmówki.
Widzewiacy od wielu lat nie mogą ustalić pochodzenia narodowego we własnej społeczności lokalnej, przeszkadza im w tym sąsiad zza miedzy – ŁKS. Ten odmawia widzewiakom pochodzenia łódzkiego, sugerując zupełnie inne. Widzewiacy, w przeciwieństwie do kibiców innych znienawidzonych klubów, nie bardzo mają nam czym zaimponować, bo ani nie byli stolicą przed nami, ani nie rozebrali ich Niemcy, ani nie mają dostępu do morza, ani nie reprezentują jakiejś odmiennej czy, broń Boże, wyższej kultury. Mają za to nieprzebrane pokłady zazdrości, zawiści, pretensji, a także prezentują wrodzoną pamiętliwość i umiejętność szukania dziury w całym. Jak przegrają na boisku, starają się wygrać w mordobiciu, a przynajmniej kamieniami obrzucić. Jak wygrają na boisku, cieszą się jak dzieci przez następne pięć lat. W tej swojej nienawiści nie są zbyt wyrafinowani. Prezentują finezję bardziej taką proletariacką. W starciach z Legią zawzięci są za to jak chłop, któremu ojca harmonią zagnieciono. Wskutek tego Legia ma minimalnie ujemny bilans spotkań ligowych z Widzewem – szczególnie zaś na niezbyt pięknym boisku rywala. A takie irytujące szczegóły bardzo podnoszą poziom agresji i wyzwalają chęć rewanżu. Dlatego uznaję Widzew w obecnej postaci jak wroga numer jeden.
Jakież mamy powody, by nieprzychylnie traktować Lecha Poznań
Lech jest z Poznania, a poznaniacy nie lubią warszawiaków chronicznie. Na zasadzie, że kto się lubi, ten się czubi. Zawsze uważali się za coś lepszego, szczególnie w tych aspektach, w których są do nas bardzo podobni. Dyplomatycznie nie wspominają o tych, w których ustępują... Dlatego szukają objawów swej dziejowej wyższości za wszelką cenę. Rozebrał ich Niemiec, zaszczepił przedsiębiorczość, nauczył porządku, wychował od nowa, stłamsił polot by wpoić zasady solidności. Ponoć tak im zostało. Kłują nas w oczy tym porządkiem poniemieckim, wytykają azjatyckość i brud, ostatnio wskazują, że miarą ich europejskości jest duża liczba kibiców na stadionie Lecha. Podobno mają umowę z prezesami, że najpopularniejsze polskie słowa nie zagoszczą na ich ustach podczas poznańskiego meczu. Już to widzę...
Nie tyle potrafią wskazać swoje przewagi, ile wytykać nasze niedomagania. Na zasadzie, że u was i tak jest gorzej, bo w XIV wieku... itd. I kaskada tych miażdżących przewag nie jest dla lechitów powodem do dumy, tylko do nienawiści. Chyba nie mogą sobie czegoś względem nas darować. Czego? Pozostaje się tylko domyślać. Jednak na domysły zazwyczaj nie ma czasu, gdyż wymiana poglądów z kolegami lechitami bardzo szybko przybiera formę bardzo ekspresyjną. Z Lechem toczyliśmy najbardziej krwawe debaty pozaparlamentarne. Tam zawsze rywal był dobrze zorganizowany, dojrzały wiekowo, przygotowany do dyskusji, liczny, zaopatrzony w pomoce naukowe i rekwizyty niezbędne do mozolnych wymian poglądów.
Stosunki przybrały formę otwartej wojny po roku 1980, kiedy to miało miejsce braterstwo krwi w Częstochowie. Było kogo lać i ewentualnie od kogo brać łomot. Wiele wskazuje, że tradycja ta powinna być podtrzymana. Nienawidzimy Lecha dlatego, że mimo iż regularnie z nami przegrywa mecze, nosi się z pańska, udając, że wygrał lub powołuje się na kogoś innego, z kim akurat przegraliśmy w ostatnim dziesięcioleciu. Chyba, że ewentualnie Lech naszym wzorem rozbudowuje własny stadion. Przyjaźni się ponadto z klubami, z którymi zawsze mieliśmy wyjątkowo ciepłe stosunki.
Dlaczego powstrzymujemy się przed braterskim uściskiem z Polonią Warszawa
Nie może być tak, żeby ktoś chadzający tymi samymi ulicami, bruździł nam pod nosem. Nie dość, że uznaje wdzięki innej oblubienicy, to dodatkowo tę opiewaną przez nas – dyskryminuje. Pstrzy mury wrogą treścią, zaburza jednolitość światopoglądu, brata się z wrogiem zewnętrznym. W dodatku, ze względu na nikłą liczebność, polonista jest to trudno dostrzegalny, a działając w partyzantce, bywa uciążliwy. Polonia odciąga część narybku kibicowskiego, jest zbratana z PZPN, który u nas nie cieszy się poważaniem, przedłuża sobie mecze o 8 minut, bo tyle jej potrzeba do zdobycia mistrzostwa.
Najbardziej irytująca jest jednak historia Polonii. Otóż ponoć były czasy, kiedy klub ów miał więcej kibiców niż Legia i ponoć kibice ci byli znaczniejsi w hierarchiach: społecznej i miejskiej. Obecni sympatycy Czarnych Koszul drażnią nas kampanią promocyjno-reklamową, w której utrzymują, iż Polonia ze względu na powikłania historyczne jest właściwie warszawską drużyną, podczas gdy Legia w znacznej mierze jest już tłuszczowo-falenicka, czyli niewłaściwa. Cóż, gdzie ludzi kupa, tam trudno w metryki wszystkim zajrzeć. Łatwiej takie kwestie sporne rozstrzygać poprzez działanie ogniem i... trzonkiem do siekiery.
Co powstrzymuje nas przed pieszczotami z Wisłą Kraków
Kością niezgody w tym przypadku pozostaje Zygmunt III Waza. Ów importowany Europejczyk uznał, że stolica leży w Polsce w złym miejscu i spowodował konflikt między kibicami. Wisła, podobnie jak Widzew, ma kłopoty z określeniem swojej krakowskości względem lokalnego rywala – Cracovii. Jednak na zewnątrz prezentuje fobie typowo krakowskie. Poza tym, jak można dogadać się z kimś, kto własną Starówkę zawęża do pojęcia Rynku? Niechęć krakusów wynika z kompleksu małej i wąskiej Wisły. My mamy większą i szerszą, a mimo to nasz klub nosi nazwę Legia, a ich - jak na ironię - Wisła.
Zabrali nam parę tytułów i wygrali parę meczów za dużo. Właśnie z Wisłą mamy najgorszy bilans spotkań, choć to z nimi odnieśliśmy również rekordowo wysokie zwycięstwo. Napięcia wynikające z liczb napędzają wirówkę nienawiści – tu trzeba wyrównywać, tam nadrabiać. Przy okazji warto flagę ściągnąć, oklepać parę aparycji. A Wisła, w miarę wzrostu powabów Wisły Cupiałowej, stała się wdzięcznym obiektem do adoracji. Stosunki z wiślakami nabrały ostatnio kolorów. Chodzi o ustalenie, kto rządzi w Polsce i mam wrażenie, że wnioski konstruktywne z tej debaty nie mogą zostać ostatecznie wyciągnięte. Bo zanim cokolwiek uda się ustalić na boisku, nadchodzi sezon transferowy i układ sił ulega zmianie. Dlatego kibice mają pełne ręce roboty.
Wiśle niezręcznie wypominać naszą wojskową przeszłość, gdyż sama ma przeszłość milicyjną. Jednak i to nie przeszkadza jej kibicom wypominać przeszłość nam... I jak tu drażliwcom przepuścić?
Pozostaje kwestia Smoka Wawelskiego. Otóż ten Smok jest najczęściej podróżującym na gapę osobnikiem w pojazdach warszawskiej komunikacji miejskiej. Fakt ten budzi gorące protesty piewców totemicznego zwierzęcia krakowskiego i pogłębia niechęć. Wszak trudno krakowianom zaadoptować do potrzeb własnej komunikacji miejskiej naszego Bazyliszka.
Dlaczego stronimy od reprezentantów krainy węgla
Był taki czas, że najbardziej uprzywilejowaną kastą ludzką i klubową byli górnicy i ich kluby. Przewrotność dziejów, a i propagandy państwowej spowodowały, że w oczach górników to ludzie z Warszawy uchodzili za najbardziej uprzywilejowaną warstwę społeczną. Chodziło o pensje, zarobki i tytuły mistrza Polski. Statystyka uczy, że Legia zdobyła tyle samo tytułów w Polsce poczerwcowej, ile przez cały czas trwania PRL. Nie można tego samego powiedzieć o klubach górniczych. Te jednak zdążyły obłowić się zawczasu tak bardzo, że prowadzą wciąż w klasyfikacji układanej wg liczby zdobytych tytułów.
W dawniejszych czasach kibice Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze uznawali, że futbol rekompensuje niesprawiedliwość polityczną, teraz uważają, że nic jej nie rekompensuje. A pretensje mają o to, że ci znakomici mężowie stanu, których oni wybrali na Śląsku do parlamentu, przyjeżdżają do tego parlamentu do Warszawy i dopiero stąd robią górnikom wbrew. Kto temu winien? Oczywiście Warszawa, jej mieszkańcy, nazwani od strojów śląskich posłów - Krawaciarzami i stołeczny największy klub, czyli Legia. Który na szczęścia jakoś rekompensuje warszawiakom obcowanie z wykrawaconymi efektami durnych wyborów śląskich.
Zdaję sobie sprawę, że prawdziwi mężczyźni mogą poczuć się moja klasyfikacją zawiedzeni. Liczyli być może, iż dokonam rozrachunku krzywd typu: siniak, kuksaniec, skrojony sztandar itp. uznaję takowe za skutki nienawiści, nie za jej przyczyny. W tekście, żeby nie rozdrabniać się zanadto, koncentrowałem się na tym, co napędza ten jakże żywy folklor małych ojczyzn piłkarskich. Mężczyznom życzę z nadejściem sezonu owocnych mordobić i niech przyświeca im szczytne hasło: Gwałt niech się gwałtem odciska - rzekła dupa do mrowiska.
ERNESTO:
Oj ktos tu nie zna historii meczu Polonia-Wisla. Radze wrocic pamiecia do
tamtego meczu, a pozniej sie wypowiadac. Po pierwsze 8 minut zasluzone, po
drugie bylo to 8 minut dla Wisly (remis praktycznie pozbawial jej szans na
mistrzostwo - dlatego w natarciu byla wowczas caly czas Wisla i tylko
przypadkowa kontra zadecydowala o zwyciestwie Polonii ...
atgalazki:
dobre
wiegul:
Ten felieton pokazuje dlaczego nikt nie lubi legii
marmar:
Komentarz wiegula pokazuje, dlaczego kibice Legii mają prawo patrzeć na innych z dużej górki.
Bunio:
Naprawde zal mi autora tego tekstu, totalny imbecyl. A potem sie dziwia ze cala Polska Legii nie nawidzi...
Lukasz:
nie chce mi sie z tobą gadać ... tyle razy użyłeś słowa "nienawiść", że
wątpię czy rozumiesz jego znaczenie.
Lugo KSP:
Jestem fanem KSP i obiektywnie powiem ci, ze twoje felietony choc malo
obiektywne (rozmuniem to - wszak wasz "site" nie moze byc obiektywny) sa
nawet interesujace na tle tego jak sie pisze na stronach kibicowskich, a
tych ogladam naprawde wiele (szczegolnie jesli chodzi o sprawy ktore dotycza
nie tylko Legii).
Rozumiem twoje (wasze) niezadowolenie z faktu ze ktos w Warszawie osmiela
sie kibicowac innej warszawskiej druzynie ze nie wspomne o Widzewie. Z Twego felietonu wynika ze zdecydowana wiekszosc liczacych sie klubow nie lubi Legii za to ze jest ze stolicy.
Mam zatem pytanie: Dlaczego Polonia traktowana jest zupelnie inaczej. Jest przecież klubem warszawskim a jednak inni kibice oceniaja ja zupelnie inna miarą niz Legie. Przyklady (i nie idzie tu o aktualne zgody): Cracovia, ŁKS, Arka, Lech, częsc Widzewa, Zawisza,Zabrze,Ruch,Bytom itd.- to sa miasta, ktore podobno nienawiadza warszawiakow.
Czy kiedys zastanawiales sie na tym fenomenem? Moze nie chodzi tu o samo
geograficzne polozenie tylko o cos wiecej?
amSTRad:
Co Ty zarzucasz Widzewowi i Wiśle kłopoty z określeniem pochodzenia, skoro kibice Poloni zarzucają Wam to samo, że kibice Legii to w 99% wieśniacy z okolic Warszawy. To samo jest w Łodzi (ŁKS) i Krakowie (Cracovia). Co niektórzy mając kompleksy mówią o nas głupoty. My właśnie między innymi nie lubimy Was za Wasze wojskowe pochodzenie. Wy braliście sobie każdego piłkarza, który się wyróżnił do wojska, a teraz błyszczycie Mistrzostwami Polski. Widzewek za każdego piłkarza musiał płacić, nie miał możliwości robienia poboru do Wólczanki :-) Dobrze, że użyłeś słowa "Robotnicza". Nie wiem czy choć Ty wiesz (większość Legionistów o tym nie wie), że wśród Żydów w Łodzi nie było robotników, tylko byli przedsiębiorcy i to bardzo bogaci. Więc udziel lekcji swoim kolegom z klubu przy Łazienkowskiej i wytłumacz jaka jest różnica pomiędzy Żydem a robotnikiem. Jeżeli szukasz miasta inteligenckiego to lepiej popatrz na Kraków. Warszawa to jeszcze gorszy
zlepek ludzi aniżeli Łódź. W tym mieście mieszka tylko kilka procent prawdziwych warszawiaków z pokolenia na pokolenie. Większość z nich przeniosła się do Warszawy w przeciągu ostatnich 50 lat z okolicznych wiosek, a jak zapewne wiesz, tam jest sama "inteligencja". A czym Wy Legioniści możecie nam zaimponować. To że mieszkacie w stolicy ? Was najgorzej boli to, że w Warszawie jest dość dużo Widzewiaków, a w Łodzi Legionistów raczej nie ma. Was boli flaga w barwach mojego kochanego Widzewa z napisem Warszawa, oraz bardzo prężnie działający warszawski Fan-Club. I kto tu ma kompleksy ? Wy jako jedyni w Polsce dewastujecie swój własny stadion, więc nie ma o czym mówić. Widzewa ma brzydki stadion - a w czym przewyższa nasz stadion Wasz ? Może tymi grubymi prętami w kratach (podobne są w Zoo), abyście się nie przedarli przez nie. Brakuje Wam kultury na Waszym stadionie, a mam nadzieję, że kibice Lecha wytrzymają w
swoim postanowieniu i nawet Was nie obrzucą bluzgami. Poza tym nienawiść to cecha ludzi słabych, ułomnych, a Ty pokazałeś swoje prawdziwe oblicze.
Mam nadzieję, że zajmiesz jakieś konkretne stanowisko w stosunku do mojego listu. Serdecznie pozdrawiam wszystkich kibiców Legii, którzy brzydzą się nienawiścią i szanują Widzew, tak jak ja szanuje warszawski klub (Legie - aby nie było niedomówień) za jego osiągnięcie.
PS: Życzę powodzenia w walce o LM
BeTeKa:
SPROSTOWANIE DLA amstrada.
"Kibice Legii to w 99% wieśniacy z okolic Warszawy" - Jeśli nazywasz
mieszkańców Falenicy, Otwocka lub Piaseczna wieśniakami to... lepiej pomyśl
o znaczeniu tego słowa, gdyż te MIASTA będą za 5-10 lat przedmieściami
stolicy naszego kraju. Pozatym mam kolegów - kibiców zarówno z Bielan,
Żoliborza i Muranowa jak i braci (również kibiców) z Mokotowa ( z Pragi nie
miałem jeszcze przyjemności, ale tam dowodem wycieczki autokarowe księży z
dzieciakami z tej dzielnicy). Skoro ja znam tylu reprezentantów dzielnic
... to może jednak ponad ten twój 1%?
"Wy braliście sobie każdego piłkarza, który się wyróżnił do wojska, a
teraz błyszczycie Mistrzostwami Polski Widzewek za każdego piłkarza musiał
płacić, nie miał możliwości ., nie miał możliwości robienia poboru..." Czy
oby na pewno w latach 93-95 Legia korzystała z przywileju wojskowości???
Przecież to właśnie wtedy Legia grała w LM.
"Nie wiem czy choć Ty wiesz (większość Legionistów o tym nie wie), że
wśród Żydów w Łodzi nie było robotników, tylko byli przedsiębiorcy i to
bardzo bogaci." Historia łódzkiego klubu, ani miasta zupełnie mnie nie interesuje.
"W tym mieście mieszka tylko kilka procent prawdziwych warszawiaków z
pokolenia na pokolenie. Większość z nich przeniosła się do Warszawy w
przeciągu ostatnich 50 lat z okolicznych wiosek...?"
Niewiem skąd wyciągąłeś takie farmazony... jeśli jednak lubisz grzebać w
historii zapraszam na http://www.warszawa.pl/ , tam są interesujące rzeczy
na temat społeczności warszawskiej.
"Was boli flaga w barwach mojego kochanego Widzewa z napisem Warszawa,
oraz bardzo prężnie działający warszawski Fan-Club."
mnie to nie boli, tylko dziwi... bo osobiście nie rozumiem jak można
kibicować drużynie z Łodzi mieszkając w Warszawie. W końcu Widzew
reprezentuje zupełnie inne miasto...
"A w czym przewyższa nasz stadion Wasz ? Może tymi grubymi prętami w
kratach (podobne są w Zoo), abyście się nie przedarli przez nie"
Nasz stadion jest np. pojemniejszy o 50%. A jeśli chodzi o kraty... nie
będę się sprzeczał o grubość krat bo to tak śmieszne że aż głupie.
"Brakuje Wam kultury na Waszym stadionie"
nie jesteście lepsi... skoro mówisz o kulturze, to może przypomnisz sobie
latające (regularnie co spotkanie... przynajmniej z nami) kamienie w stronę
przyjezdnych?
"mam nadzieję, że kibice Lecha wytrzymają w swoim postanowieniu i nawet
Was nie obrzucą bluzgami."
czy oby na pewno się powstrzymają? widziałem w zeszłym sezonie pewną flagę
na Bułgarskiej... a skoro już flagi szyją to nie wiem co za problem coś
krzyknąć... w końcu z tego jesteśmy znani, co Lechici?
voley:
Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że piszę te słowa wyłącznie do amSTRad'a.
Facet co Ty możesz wiedzieć o robotnikach, Żydach, pochodzeniu dzisiejszych
warszawiaków czy o stadionie Legii. Grubość prętów w kratach na naszym
stadionie możesz oceniać dopiero wtedy jak je zobaczysz. Korzystaj lepiej z
wakacji bo niedługo zaczyna się rok szkolny a Ty na pewno chcesz się dostać
do gimnazjum bez problemów, pajacu.
P.S. Skoro warszawski "Fan-Club" Widzewa działa tak prężnie jak piszesz, to
powiedz mi gdzie ma on swoją siedzibę bo chciałbym się do niego zapisać.
Szukam go i szukam, i nigdzie nie mogę go znaleźć. I nie pozdrawiaj kibiców
Legii skoro ich najpierw obrażasz.
Kriss z Kwidzyna:
Ogładałem przed chwilą inaugurację sezonu w Poznaniu. Lech grał z Groclinem i kto zgadnie od jakiej pieśni kolejorze zaczęli swoj doping ?-oczywiście :Legia to stara kur.... Pieśń spiewało kilka tysięcy ludzi !!!
Rzeczywiście na tym stadionie brakuje tylko dzieci i tak szeroko reklamowanego w prasie sektora rodzinnego ! Poznaniacy chcą więc już dzisiaj swoim dzieciom wpajać kto to jest Legia.
To nie była garstka pseudokibiców,a kilkanaście tysięcy gardeł!!!
Poznańscy "kibice" pokazali dzisiaj,że to zwyczajna i liczna hołota.
Zadać sobie należy pytanie co ta LEGIA zrobiła tym ludziom, że tak jej nienawidzą ? Nasza kochana prasa i TV zachwycają się frekwencją na LECHU
i chyba tylko tym na dzień dzisiejszy możemy się zachwycać. Brak zorganizowanego dopingu i długotrwałe milcznie stadionu -tak wygląda kibic LECHA !
Dopiero ich hymn LEGIA to stara kur.......potrafi pobudzić spiący stadion
i ich piłkarzy !!! "KIBICE "w Poznaniu jesteście rzeczywiście najlepsi i tylko sektora radzinnego wam brak z dziecięcym śpiewem LEGIA to stara kur....... Panowie działacze PZPN i dziennikarze zachwycajcie się więc dalej tym LECHEM !!!
Przytoczyłem tylko fakty i to co dzisiaj słyszeli oglądający transmisję z
Poznania. Podaję powyższe fakty na wypadek gdyby ktoś chciał polemizować i wmawiać że LECH ma tak wspaniałych i kulturalnych kibiców.
MARCELI:
1. "Nienawidzimy Lecha dlatego, że mimo iż regularnie z nami przegrywa mecze, nosi się z pańska, udając, że wygrał lub powołuje się na kogoś innego, z kim akurat przegraliśmy w ostatnim dziesięcioleciu" - Widze ze pamiec u pana felietonisty jest w stanie oplakanym...
2. "Chyba, że ewentualnie Lech naszym wzorem rozbudowuje własny stadion" - WASZYM WZOREM???? Wasz stadion jest w tragicznym stanie! O jakiej rozbudowie mowisz felietonisto? No chyba że masz na mysli stadion KSZO Ostrowiec. Poza tym pomysł rozbudowy stadionu w Poznaniu pojawił sie pierwszy. Przeciez wasz stadion nigdy kompletu nie zbierzem poza tym hmmm.... te świeczki (720 luksow - za www.stadiony.goal.pl) moglibyscie w koncu wymienic na normalne oswietlenie :P
3."(LECH) Przyjaźni się ponadto z klubami, z którymi zawsze mieliśmy wyjątkowo ciepłe stosunki" hehehe.... kibiców ARKI GDYNIA i CRACOVII KRAKÓW prosiłbym o sprostowanie tej informacji. Wyglada na to ze autor cierpi na wyjatkowo uciazliwe schorzenie. Lekarzem nie jestem... ale hmmm... Schizofrenia????
PS. Chcialbym osobiscie poznac autora - bajkopisarza
Rafique:
Przyczytałęm felieton i komentarze... Za dużo tej nienawiści!!! Marzę o chwili, w której kibice będą się zajmowali KIBICOWANIEM swojej drużynie, a nie wiecznym wbijaniem szpili rywalom. Wbijaniem ale GOLI niech zajmą się piłkarze. Jestem kibicem Legii ale męcza mnie już te wieczne kur... na Polonię czy Widzew kiedy właśnie gramy z Kszo albo Groclinem... ...no i trudno się nie zgodzic z amSTRad'em że jesteśmy chyba jedynymi w Polsce, ktzy regularnie niszczą swój własny stadion... Hej LEgia GOL!!!
amSTRad:
I wlasnie takich kibicow jak Rafique pozdrawiałem voley. Mam nadzieję, że za kilka lat, to my będziemy dominować na polskich stadionach i nikt na Widzewie Legii od k..w nie będzie wyzywał i na wzajem. Widzew i Legia są klubami, które osiągnęłu bardzo dużo w Polsce i pokazały się na arenach międzynarodowych, więc należy im się szacunek za osiągnięcia za promocję polskiego futbolu.
Paweł Orzeszko:
Nierozumiem całej tej "nienawiści" między kibicami różnych klubów, uważam to za jakieś nieporozumienie i błąd systemu. Jestem z Warszawy i może to dziwne ale kibicuje zarówno Legii jak i Polonii, z jednego tylko powodu- są to Warszawskie kluby. Jako Warszawiak jestem za miastem (czuje obowiązek być związany z miejscem gdzie żyje) a nie za klubem, chociaż sercem jestem za Legią...
emsior:
tak naprawde nienawidzimy sie z polowa Polski, bo wy nie macie za grosz poczucia humoru :)))
ajebisty felieton Genezypie :)
Skomentuj felieton wysyłając maila na adres: legia@futbol.pl