"Zachowanie naszych fanów w stosunku do Moussy było nie w porządku" - powiedział po meczu z Vardarem Skopie kapitan Legii Cezary Kucharski. Podobnego zdania byli inni piłkarze.
Yahaya, nim jeszcze wyszedł na boisko dostał porcję gwizdów i buczenia - przy wyczytywaniu składów przez spikera. Potem jedno, drugie nieudane zagranie kwitowane było śmiechem, gwizdami i okrzykami, by trener zmienił ciemnoskórego napastnika. - Starałem się tego nie słuchać, co mam powiedzieć - mówił po meczu Yahaya, który nie chciał komentować okrzyków i gwizdów.
- Moussa jest legionistą, jak każdy z nas. Chce dla drużyny jak najlepiej i takie zachowanie mu nie pomaga - mówił Kucharski. - Czasem coś mu się nie uda, ale nie jest tak, że się nie stara, nie walczy. On na treningach jest lepszy niż w meczu. Chciałbym, aby kibice mu pomagali, a nie przeszkadzali. Takie zachowanie ma zresztą wpływ nie tylko na niego, ale i całą drużynę.
- To jest przykre. Im oni głośniej krzyczą, tym zawodnik gra gorzej - dodawał Jacek Magiera.
Pod koniec pierwszej połowy, kiedy Yahaya wyprzedził obrońcę w polu karnym, ale jego strzał został zablokowany przez jednego z rywali, fani skandowali nazwisko napastnika Legii - w pozytywnym kontekście. - W szatni pocieszaliśmy Moussę, dodawaliśmy mu otuchy - opowiadał Magiera. Na nic się to zdało. Yahaya nie wyszedł na boisko, a jego zmiennik - Stanko Svitlica - grał jeszcze gorzej.
Yahaya wygwizdany
czwartek, 8 sierpnia 2002 12:48
źródło: Gazeta Wyborcza