Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Grać dobrze, mądrze i skutecznie

środa, 21 sierpnia 2002 16:19
Zbigniew Boniekźródło: Gazeta Wyborcza

- Co Pan czuje przed tym meczem? Tremę? Niepokój?

Zbigniew Boniek: Nie. Czuję to co wszyscy. Sam jestem bardzo ciekawy, jak zagra ta drużyna. Oprócz trzech, czterech zawodników, których wyeliminowały przypadki losowe, powołałem właściwie wszystkich, których chciałem. Zostawiłem w domu może dwóch starszych zawodników, ale chcę zobaczyć, jak zagrają mniej doświadczeni. Ten mecz to punkt wyjścia do dalszej pracy.


- Czy bierze Pan pod uwagę, że powołani na mecz z Belgią zostaną do końca w tej drużynie?

- Chcę mieć trzon reprezentacji. Grać będą najlepsi, ale i ci, którzy pasują do mojej koncepcji. Zawsze jednak będę chciał mieć jakąś alternatywę dla danego zawodnika. Sporo jeździłem po Polsce i liga, niestety, nie daje mi takich możliwości. Nie ma kogo wziąć na środek obrony czy pomocy. Chcę więcej piłkarzy pukających do kadry, ale nie w prasie, a na boisku.


- Czego Pan oczekuje po meczu z Belgią?

- Tego, że moi zawodnicy pokażą kilka rzeczy, których od nich wymagam. Nie chcę show jednego zawodnika, który każdym zagraniem będzie mi udowadniał, że do reprezentacji się nadaje. I nie będzie grał dla drużyny, ale dla siebie. Każdy od pierwszej do ostatniej minuty ma wywiązać się z tego, co sobie powiemy. Oczekuję biegania, zaangażowania i twardej walki. Wynik może być każdy, ale nie wybaczę lenistwa.


- Belgowie to odpowiedni rywal?

- Jak najbardziej. To drużyna nie mocna, ale bardzo mocna. Belgowie pokonali Francję, grali jak równy z równym przeciwko Brazylii. Mają poukładany zespół. I na swoim tle pozwolą mi określić przydatność niektórych zawodników. Kosowski z Żurawskim rozwalają w polskiej lidze każdą drużynę. Teraz sprawdzą się z lepszym zespołem.

Jednak ten mecz nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Dla mnie najważniejsze w tym roku jest sześć punktów w eliminacjach ME w spotkaniach z San Marino i Łotwą. A pod koniec grudnia chciałbym usłyszeć pomyślne wiadomości z Rotterdamu i Norymbergii, że po kontuzjach do zdrowia wracają Euzebiusz Smolarek i Jacek Krzynówek. W eliminacjach nie mamy słabej grupy. Szwedzi w teorii i praktyce są na razie od nas lepsi. Węgrzy? Też kiedyś muszą się podnieść. Ostatnio jakiś klub z tego kraju wygrał z Manchesterem United. Proszę mi pokazać polski klub, któremu to się może udać. A my jesteśmy za bardzo zarozumiali, przekonani, że łatwo pójdzie.


- Odnoszę wrażenie, że jest Pan surowy dla zawodników.

- W kadrze musi być dyscyplina i porządek. Jestem pierwszy do żartów, ale wtedy, gdy będzie na to czas. Nie ma dobrej drużyny bez pewnych zasad, według których trzeba postępować.


- Jakie znaczenie będzie miał dla Pana wynik tego meczu?

- Na pewno mniejsze niż dla drużyny. Wygrana daje nadzieję, zwiększa poczucie własnej wartości. Ale dla mnie priorytetem są mecze z San Marino i Łotwą. Pewnie, że lepiej byłoby wygrać i z nimi, i z Belgią, ale punkty są ważniejsze. Żeby pokonać Belgów, trzeba zagrać dobrze, mądrze i skutecznie. Zobaczymy, czy nas na to stać. Porażka zawsze jest krokiem do tyłu. A jak ktoś mówi: "Wyciągniemy z niej wnioski", to dlatego, że coś mówić musi.


- Jednym z kluczowych zawodników ma być Artur Wichniarek. Jego występu oczekuje się chyba najbardziej. Nie był na mundialu, dopominała się o niego prasa, za jego brak krytykowano trenera Engela. Rozmawiał Pan z Arturem?

- Tak. We wtorek przed treningiem. Ja nie wymagam od niego rzeczy niemożliwych. Powiedziałem, żeby zapomniał o presji. Zagra na "szpicy", ale chcę, by pracował dla drużyny. By nie za często był łapany na spalonym, by nie czekał tylko na prostopadłą piłkę rzuconą za plecy obrońców, bo w meczach z najlepszymi możliwości takich zagrań są niewielkie, ale żeby też sam coś kreował. Uczestniczył w akcjach. Poza tym Wichniarka powołują nie media, ale Boniek. Mam nadzieję, że jego "przygoda" z kadrą będzie dłuższa niż jeden mecz. Ale o tym nie będzie decydowało ani nazwisko, ani to, kto jest czyim menedżerem, tylko aktualna forma.


- A Maciej Żurawski? Najlepszy strzelec polskiej ligi miał nieudany mundial.

- Ja uważam, że polska drużyna wypadła na MŚ na miarę możliwości. Mecze i porażki z czegoś wynikały. Maciek grał poprawnie, ale nie zrobił tego, co ktoś sobie ułożył w snach. Już sobie wyobrażam, co będzie, jak Wichniarek nie zdobędzie bramki.


Rozmawiał Robert Błoński

Podaj ten news dalej: