Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Zagrać jak... Wisła

piątek, 23 sierpnia 2002 15:03
Sebastian Mazur

Tylko najwięksi optymiści wierzyli w to iż Legia jest w stanie wywieźć ze
słynnego stadionu Camp Nou korzystny dla siebie rezultat w meczu z FC
Barceloną. Rzeczywistość okazała się o wiele brutalniejsza. Co prawda nie
powtórzył się czarny scenariusz z roku ubiegłego kiedy to "wojskowi"
zostali rozgromieni przez inną hiszpańską drużynę FC Valencia, ale rezultat
0:3 nikogo nie może zadowalać. Legia znalazła się w bardzo cieżkiej sytuacji
przed rewanżem na stadionie Wojska Polskiego. Wydaje się, że stołeczni
piłkarze praktycznie stracili wszelkie szanse aby zagrać w elitarnej
Champions League. Inaczej zapewne wyglądała by sytuacja gdyby legioniści nie
stracili w ostatniej dosłownie sekundzie meczu trzeciej bramki, a kilka
minut wcześniej Radosław Wróblewski wespół z Cezarym Kucharskim
wykorzystali doskonałą sytuację do strzelenia gola. Niestety stracone trzy
bramki przy zerowym dorobku stawia Legię na niemal straconej
pozycji. Zdarzają się jednak rzeczy wydawać by się mogło niemożliwe. Za
przykład może posłużyć drużyna raczej "mało" lubiana przez warszawskich
fanów jaką jest krakowska Wisła. Dwa lata temu klub ten wyeliminował czołową
wówczas drużynę Primiera Division, Real Saragossa. Myliłby się jednak ten, że
krakowianie mieli lżejszą przeprawę. Przeciwnie! Sromotna porażka w
Saragossie 1:4 dawała niemal pewny awans hiszpańskiej drużynie. Mało tego, w
rewanżowym spotkaniu już na początku meczu "królewscy" z Saragossy
strzelili bramkę i praktycznie było już po meczu. Ku zdumieniu niemal całej
Polski, krakowianie pokazali, że w piłce wszystko jest jednak
możliwe. Oczywiście nikt nie liczył choćby w najskrytszych marzeniach o
strzeleniu hiszpanom czterech bramek co pozwoliło by doprowadzić do
ewentualnej dogrywki,ale jak się okazało niemożliwe staje się możliwym. W 90
minucie meczu Wisła grająca z niesłychaną determinacją wyrównała stan
rywalizacji! Dla przyjezdnych gości był to taki szok, że nie potrafili już
nic zrobić ani w dogrywce ani w rzutach karnych.Wisła była w kolejnej
rundzie! Jeśli Legia myśli jeszcze poważnie o meczu rewanżowym musi, po
prostu musi zagrać tak samo jak Wisła! Od pierwszych minut bardzo uważnie w
obronie i jeszcze bardziej skutecznie w ataku. Kluczem do ewentualnego
sukcesu będzie gra pomocników. I to nie rozrywających piłkę Vukovica i
Majewskiego ale pomocników skrzydłowych. Jak pokazał mecz w Barcelonie można
zaskoczyć tym słynną "Barcę". Niestety w stolicy katalonii nie najlepiej
zaprezentowała się prawa strona. Wojciech Szala nie był w stanie godnie
zastąpić nieodżałowanego w Legii, Bartosza Karwana. Trzeba mieć tylko jedynie
nadzieję iż w rewanżu Dragomir Okuka dokona odpowiednich zmian w ustawieniu
zespołu i "wojskowi" zaprezentują się znacznie lepiej. Nie od dziś przecież
wiadomo,że najmocniejszą stroną Legii zawsze była gra skrzydłami. Jeśli
"Drago" umiejętnie dopasuje zawodników to może być w Warszawie jeszcze
naprawdę ciekawie. Najgorsze jest z góry załamywać ręce i mówić już tylko o
honorowym pożegnaniu z Ligą Mistrzów. Nic takiego nie może się
zdarzyć! Będzie to przysłowiowy gwóźdż do trumny. Oczywiście nie może się
powtórzyć już taka gra jaką Legia zaprezentowała w Barcelonie. Widać było iż
w pierwszych minutach meczu "biało czarni" byli po prostu wystraszeni
słynnego przeciwnika. Nie od dziś jednak wiadomo, że atmosfera jaką tworzą
kibice zasiadający na stadionie Wojska Polskiego dodaje skrzydeł piłkarzom
Legii i ta gra znacznie lepiej. Trzeba mieć tylko nadzieję, że w środowy
wieczór trybuny stadionu wypełnią się do ostatniego miejsca. Można być wtedy
pewnym,że atmosfera jaką stworzą stołeczni kibice napewno doda wiary samym
piłkarzom a ci dadzą z siebie po prostu wszystko albo i...więcej. Trzeba
powiedzieć sobie szczerze Legia musi zagrać na 150 procent swoich
możliwości. Na boisku każdy zawodnik bez wyjątku musi się "wypruć". Jeśli
piłkarze wyjdą bez jakiejkolwiek wiary w końcowy sukces nie ma co myśleć o
korzystnym rezultacie. Jeżeli Legia nie "zajeździ" Barcelony, co będzie
zadaniem wyjątkowo trudnym, ale jak najbardziej wykonalnym nie ma co myśleć
o zwycięstwie. Od pierwszych minut musi nastąpić szturm na bramkę
katalończyków, który nie ma prawa zakończyć się do końcowego gwizdka
sędziego. A trzeba pamiętać, że Legia kilka razy zaczynała od mocnego
uderzenia jak choćby w meczu z Valencją, kiedy to bramkę zdobyła już w 13
minucie czy w spotkaniu z Udinese, gdzie bramka padła już po jedenastu
minutach gry. Niestety w obu przypadkach zabrakło chyba konsekwencji w grze
i mecze te zakończyły się remisami. Jeśli legioniści rozpoczną tak samo mecz
z "Barcą" i pójdą za ciosem wszystko może się jeszcze zdarzyć. Najważniejsze
jest jednak to aby sami piłkarze uwierzyli w to iż Barcelona jest jeszcze
do wyeliminowania! A "Drago" Okuka odpowiednio ich do tego meczu umotywował, dodał większej wiary w siebie i odpowiednio ustawił na murawie. Kibice również muszą stanąć na wysokości zadania i zasiąść na trybunach w jak największej ilości. Na koniec jedynie można życzyć "wojskowym" tylko jednego: zagrajcie jak...Wisła!

Podaj ten news dalej: