- Dlaczego Legia wygrała z Wisłą?
Dragomir Okuka: Zdecydowanie więcej walczyliśmy, biegaliśmy. Fizycznie byliśmy lepiej przygotowani. W drugiej połowie zdominowaliśmy rywali. W pierwszej spotkanie było wyrównane.
- Panuje opinia, że to Wisła ma najlepszych piłkarzy w Polsce.
- Też o tym słyszałem. Kiedy tu przyszedłem, słyszałem narzekania, że od czterech lat Legia nie może pokonać Wisły. W ostatnich kilkunastu miesiącach wygraliśmy z nią trzy razy. To jest powód do radości. A także do tego, by w innych klubach zaczęto wreszcie szanować i doceniać Legię. Bo na to zasługujemy. Przez półtora roku wykonaliśmy tu dobrą robotę, zdobyliśmy tytuł mistrza Polski i Puchar Ligi. Zawodnicy biegają, walczą do upadłego, są zdyscyplinowani. Jesteśmy przynajmniej tak samo dobrą drużyną jak Wisła, ale to nie znaczy, że tylko między nami rozegra się walka o tytuł. Parę innych drużyn też ma szansę: Groclin, Amica, Polonia, a może też Widzew.
- Jak Pan przeżywał niedzielny mecz?
- Bardzo. Było nerwowo. Zaczęło się wspaniale, potem rywale strzelili dwa gole. Ale wszystko zakończyło się dobrze. Udało się wygrać, a mnie cieszy styl, w jakim to uczyniliśmy. Zawodnicy dali z siebie wszystko.
- A Pan da im teraz trochę wolnego?
- Tak. Ci, którzy grali najwięcej, odpoczną do czwartku, reszta do środy.
- Zadowolony jest Pan z nowych zawodników - Łukasza Surmy i Marka Saganowskiego?
- Tak. Szkoda, że przyszli w ostatniej chwili, ale z drugiej strony lepiej późno niż wcale. Mam nadzieję, że zaaklimatyzują się w Legii dobrze, bo to niełatwa sprawa być zawodnikiem tego klubu. Tu każdy mecz musisz wygrać. A oni przyszli z klubów, w których raz się przegrywało, raz remisowało, a każde zwycięstwo to była wielka radość. Tu liczą się tylko wygrane. Ale uważam, że oni będą naszym wzmocnieniem.
- Żal Panu, że Sylwester Czereszewski podpisał kontrakt z Lechem?
- Tak. Ale każdy ma swoją filozofię życia. O wszystkim zdecydowały w tym wypadku pieniądze. Legia pomogła kilka razy Czereszewskiemu, on był przydatny Legii. Miałem nadzieję, że od nas nie odejdzie po poprzednim sezonie, ale on wybrał ligę cypryjską. Przydałby się Legii.
- Tak chwali Pan drużynę, a jakie widzi Pan mankamenty?
- Tracimy za dużo bramek i za łatwo je nam strzelają. Chciałbym, żeby każdy nasz mecz wyglądał tak jak druga połowa z Wisłą. Nie dopuściliśmy ich właściwie do żadnego strzału, nie mieli prawie okazji. A przecież w ofensywie mają wspaniałych zawodników. Te nasze problemy z traceniem goli wynikały trochę z tego, że na początku kontuzjowany był Jacek Zieliński, Marek Jóźwiak grał jako ostatni stoper. Musiałem poprzestawiać obronę, ale teraz wrócił Jacek i powinno być lepiej. Mam nadzieję, że już nie będziemy tracić tylu bramek.
- Żadnego z legionistów nie ma w składzie na mecz z San Marino.
- Trener Boniek decyduje o wszystkim. Ale ja wierzę w swój zespół i to, że na następny mecz powołania przyjdą. Legia będzie grała tak, że ktoś na grę w kadrze zasłuży.
- Legia nie przegrała już 25 kolejnych meczów ligowych.
- I to jest kolejny powód do dumy. Dla mojej drużyny to satysfakcja, a u rywali to kolejna rzecz, która powinna wzbudzać szacunek. W żadnej lidze nie jest łatwo być przez tyle czasu niepokonanym. Oczywiście taka sytuacja nie będzie trwała bez końca. Ale świadomość, że nikt nas nie może pokonać, dobrze wpływa na zespół.
- W Pucharze UEFA rywalem Legii jest Utrecht.
- 10 września pojadę do Holandii obejrzeć ligowy mecz naszego rywala. Legia jest w stanie ich przejść, jeśli zagra tak jak w drugiej połowie meczu z Wisłą czy w pierwszej przeciwko Barcelonie. To już nie jest zespół z Hiszpanii czy Włoch, ale Holandii. Nie jestem oczywiście pewny awansu, ale stać nas na to.
- A wierzy Pan, po pięciu kolejkach, w ponowne wywalczenie tytułu mistrza Polski?
- Wierzę, że będziemy walczyć o wszystko w tym sezonie. A co zdobędziemy? Tego nie wiem. W poprzednim sezonie po zimowych przygotowaniach powiedziałem, że Legia ma realne szanse nawiązać walkę z Wisłą o tytuł mistrza Polski. Nie powiedziałem, że go zdobędziemy. W tym sezonie liga będzie do końca bardzo wyrównana.
- Pamięta Pan Kazimierza Deynę?
- Pamiętam, pamiętam. Oglądałem mecz Polska - Jugosławia, w którym Deyna strzelił karnego na 2-1. Ale to był mecz. A jaki wielki piłkarz. Zasługuje na największe uznanie i szacunek nie tylko u kibiców Legii, ale w ogóle w całej Polsce. Wielkich piłkarzy trzeba szanować, bo to był Polak i grał dla tego kraju. A był w swoich czasach jednym z największych futbolistów świata. Dlatego zupełnie nie rozumiałem zachowania niektórych kibiców Wisły, którzy gwizdali podczas minuty ciszy.
Rozmawiał Robert Błoński