Już zbierałem się do stuknięcia paru tysięcy znaków o pewnych aspektach meczu z Barceloną, gdy łupnęło, zagrzmiało i popłynęło. Znaczy Wisła znów przepływała przez Warszawę, tyle że zmuszona była zawrócić... Jak zwykle została zmuszona w okolicznościach, które są teraz powodem do zaciekłych polemik na różnych forach. Podziwiam zapał, z jakim kibice miętoszą nasze ligowe sprawy. Jak zwykle każde rozstrzygnięcie czy to meczu, czy bijatyki jest niejednoznaczne, podszyte spiskiem, nieuczciwe i osiągnięte w okolicznościach budzących największe wątpliwości postronnych obserwatorów. Zdążyłem się już przyzwyczaić, rzekłbym, że bez tych dodatkowych elementów nasza liga nie byłaby naszą ligą. Zatem rywalizacja ligowa w Polsce składa się z takich elementów jak: odporność na bluzgi, obraźliwe teksty, uderzenia twardymi lub mokrymi przedmiotami fruwającymi z trybun, okrutne faule, nieprzychylność sędziego. Bez nich rywalizacja nie ma nic wspólnego z prawdziwą rywalizacją ligową w Polsce.
Jak zwykle spróbowałem znaleźć wspólny mianownik dla Barcelony i dla Wisły. Otóż kością niezgody dla kibiców są sami kibice. Gwiżdżą nie wtedy, kiedy trzeba, ubliżają sobie w nieodpowiednich momentach, rzucają prowiantem w piłkarzy, w końcu tłuką się na umówionych sparingach i nigdy, ale to nigdy nie udało im się ustalić, kto wygrał sprawiedliwie, kto wygrał niesprawiedliwie i kto w ogóle wygrał oraz kto zachował się po chamsku, kto kogo sprowokował i w jakim stopniu rzutowało to na wynik...
Pole biwakowe czy kopalnia?
Otóż zwróciła moją uwagę dyskusja na forum Legii o nadmiernej obecności tzw. pikników, czyli kibiców niedzielno-amatorskich na trybunach naszego stadionu podczas meczu pucharowego z Barceloną. Z dyskusji wynikało, iż kibice ci nie są zbyt pożądani, bo w gardłach słabo zaprawieni i odzież preferują bardziej biurową. Osobnicy ci nawet foteliki stadionowe traktują jako miejsce do siedzenia. A co gorsza, potrafią stadion opuścić na kwadrans przed końcem. W dodatku istoty te bezrozumnie pragną siedzieć w miejscu, które wykupiły i co dokumentują numerki na bilecie. Skandal. Wszak wiadomo, że krzesło służy do stania, że najwygodniejszy jest dres – szczególnie przybrudzony i obszerny, żeby pomieścił upychane w gaciach przedmioty niekoniecznie bezpieczne, zaś na stadion przychodzi się, by dać upust swemu fanatyzmowi i oznajmić światu swój piłkarski światopogląd. W końcu jak nie ma okazji robić tego gdzie indziej, trzeba na stadionie. Po cóż nam taki piknik? Na szczęście i tak bywa na stadionie Legii z rzadka, najczęściej zwabiony występem jakiejś drużyny, która gra w piłkę na poziomie mundialowym , a nie naszym – swojskim, czyli ligowym. Należy nie bez dumy odnotować, że bez względu na stan zapiknikowania trybun naszego ukochanego klubu, prawdziwym – czyt. hardcore’owym zbrygadyzowanym kibicom, pomimo znacznej liczby pikników i tak udało się doprowadzić do przerwania obu meczów za pomocą dymu lub kamieniobicia.
Pomiędzy Odrą i Nysą to my są
Pojawiła się kwestia nowego stadionu. Wielu wyraża nadzieję, że jak już owo cudo techniki, architektury i pasji piłkarskiej w naszym mieście zaistnieje, kibice go zapełnią. Obawiam się, że zbrygadyzowane ekipy, nawet po przyprowadzeniu przedstawicieli trzech pokoleń rodziny nie będą w stanie wypracować liczby 40 tysięcy krzepkich pieśniarzy nie dość, że wypełniających stadion, to jeszcze zgodnie śpiewających do ostatniej minuty skomplikowany semantycznie wers „hej Legia gol”. Jeśli komuś udało się skojarzyć liczbę widzów na meczu Barcelona-Legia z facjatami tychże widzów katalońskich w Warszawie, pojmie, że różnymi drogami chadzają filozofie uprawiania kibicowania w Polsce i w Hiszpanii.
Śmiem narazić się audytorium tezą, że wedle kryteriów stosowanych u nas najlepszą oprawę robią w Korei Północnej - może nie na meczach, ale na uroczystościach ku ci wodza. Są kartoniki, baloniki, gołębie (tych na Żylecie jeszcze nie puszczano) oraz ciekawe choreografie, dużo flag i ognie. A także równy, miarowy śpiew przez cały czas trwania widowiska. Wszystko odbywa się na komendę, rozmieszczenie flag zostaje ustalone przez specjalna komisję, wszyscy są umundurowani w stroje organizacyjne.
Druga strona medalu wygląda tak, że po każdym meczu przed międzynarodowym audytorium obserwatorów UEFA soli nam kary aż miło. Niech pocieszeniem będzie, że w krajach słynących z rozpalonych głów kibicowskich jak np. Turcja czy Włochy, również dochodzi do ekscesów i tam też lecą kary. Pocieszenie to marne jednak, bo nie pozwala stwierdzić, że u nas jest kulturalniej, ale że skrajne chamstwo uprawiają i tam.
Regulamin tłoczni dymu
Na meczu z Wisłą udało się wstrzymać rozpoczęcie drugiej połowy. Dym został wprawdzie rozwiany przez wiatr, piknikowcy nie przybyli tak licznie, ale udało się przeprowadzić w miarę skuteczne kamienio- oraz jabłkobicie. I znowu spektakularne zwycięstwo zostało zepchnięte z ust kibicowskich na rzecz debaty: kto na trybunach oraz na boisku był większym chamem i w związku z tym, czy zwycięstwo jest moralnie uzasadnione. Czy kibice Wisły profanujący minutę ciszy, czy legioniści wprawiający się w rzutach kamieniem w Kosowskiego czy może jednak wierzgający Kucharski, a może Głowacki faulujący wszystko, co na drzewo nie uciekało. Ot, ligowy mecz na szczycie.
Ale czy ranga meczu uzasadnia takie ujęcie debaty? Przecież na każdym meczu, który budzi większe emocje należy spodziewać się aktów wandalizmu, chamstwa, szowinizmu, brutalnej gry itd. Nic nowego zatem – czego mam nadzieję dowiodłem kilka akapitów wyżej. Nowe rzeczy pokazała za to telewizja Canal Plus po meczu. Otóż mrożące krew w żyłach wydarzenia miały miejsce z pokoju dla VIPów – niedostępnego dla zbrygadyzowanych kibiców odpowiedzialnych za huk i hałas na naszym stadionie. W pokoju tymże oczom telewidzów ukazał się piłkarz Szala dzierżący tuż po forsującej grze szklankę piwa i jakieś inne szkło - chyba z szampanem. Dwie godziny abstynencji najwyraźniej wyjałowiły organizm naszego zawodnika. Niebawem ukazał się też kapitan Kucharski z napojem o kolorze soku jabłkowego... Nie wiadomo tylko dlaczego groził kamerze palcem, a szklankę soku jabłkowego ukrył za plecami współbiesiadników.
PS. Żeby nie było wątpliwości i aby ukrócić tworzenie mitów, uprawiania legendotwórstwa wyliczę chronologicznie prawie wszystkie kontrowersyjne momenty z meczu z Wisłą, o które trwają spory:
0 min. - minutą wulgarnych śpiewów i niewybrednych okrzyków wiślacy postanowili uczcić pamięć Kazimierza Deyny.
0 min. (później) - kibice Legii gremialnie oznajmiają przyjezdnym jakąż to lukratywną profesję uprawia drużyna, której ci kibicują.
6 min. - Uche wślizgiem z tyłu powala Kucharskiego.
12 min. - Moskal tnie rozpędzonego Wróblewskiego, za co zalicza żółtą kartkę.
22 min. - Kucharski turbuje Baszczyńskiego przy linii końcowej, co sędzia kwalifikuje jako grę w ramach przepisów.
24 min. – gol Magiery z kilkumetrowego spalonego (po gapiostwie Szali) zasiewa niepokój na trybunach.
29 min. - Uche wślizgiem ścina Kucharskiego.
31 min. – zaczyna się dramat sędziego, który słusznie nie dyktuje karnego dla Legii po wślizgu Paszulewicza, a czego kibice nie potrafią dostrzec i lżą instytucję, która zatrudnia pana z gwizdkiem.
33 min. – Głowacki serią chwytów za koszulkę obezwładnia wychodzącego na czystą pozycję Svitlicę. Stanko unieruchomiony młóci rękami jak wiatrak i trafia łokciem prześladowcę w łuk brwiowy. Krwawiący Głowacki opuszcza boisko. Svitlica zalicza żółtą kartkę. Arbiter wybiera umiar, gdyż ma prawo pokazać czerwoną plus żółtą, dwie czerwone, dwie żółte.
36 min. – Vuković na prawym skrzydle w pojedynku z Moskalem wywalcza róg, który liniowy kwalifikuje jako aut bramkowy. Trybuny zaczynają się wściekać.
37 min. – Jóźwiak taranuje Uche.
39 min. – Liniowy autuje Vukovića, a ten wygląda na baaardzo wkurzonego, co jeszcze bardziej udziela się publiczności, która niezbyt pochlebnie wyraża się o kondycji sędziów krajowych.
40 min.- Szala powala pędzącego Kosowskiego.
45 min. – nakładka jednego z wiślaków na Svitlicy.
46+ - faul Paszulewicza na Kucharskim
W przerwie zaczynają spadać kawałki bruku i owoce na boisko. Jak UEFA wlepi Legii jedną karę za dymy, a Wydział Dyscypliny PZPN - drugą, długi klubu na koniec sezonu mogą znacznie wzrosnąć, szczególnie, że zamiłowanie do rac jest u nas wręcz maniakalne, a Legia nadal gra w Pucharze UEFA.
46 min. – Kucharski łapie za nogę Stolarczyka, ten zaś udaje rażonego piorunem, czym naraża się na reprymendę kipiącego adrenaliną Kucharskiego.
47 min. – Szala fauluje Kosowskiego i ma pretensje do sędziego, że odgwizdał to przewinienie.
48 min. – Stolarczyk taranuje Kucharskiego.
49 min. – Głowacki nokautuje łokciem Svitlicę – może w rewanżu za ten łuk brwiowy. Bez konsekwencji kartkowej.
51 min. – Dudek na metrowym spalonym ma pretensje do sędziego, że śmiał mu przerwać akcję.
57 min. - Kucharski fauluje z tyłu Paszulewicza.
58 min. – szarża Omeliańczuka zatrzymana wejściem wiślaka. Brak reakcji sędziego spotyka się znowu z gestami dezaprobaty piłkarza.
61 min. – Wróblewski na spalonym znów ma pretensje do sędziego.
62 min. – Svitlica na spalonym jw.
63 min. – drobny faul Głowackiego.
65 min. – spalony Wróblewskiego – jedyny niesłusznie odgwizdany w tym meczu.
66 min. – problematyczny rzut rożny dla Legii. Paszulewicz po starciu z Szalą chyba symuluje, a sędzia wygania go z boiska i nie pozwala wrócić przez linię końcową.
68 min. – w brzuch strzelającego gola Kucharskiego wchodzi wyprostowaną nogą Głowacki. Za chwilę Kucharski oddaje i lecą kopy. W razach 2:2, na tablicy też 2:2. Znowu sędzia ma prawo obu usunąć z boiska.
69 min. – faul Kosowskiego na Majewskim.
69 min. – deptanko przy linii – jeden z legionistów poszkodowany – sędzia nie reaguje.
70 min – faul Dudka.
71 min. – Omeliańczuk taranuje Żurawskiego.
72 min. - wywalczony przez Dudka aut sędzia przyznaje Wiśle.
75 min. – szarżującego w polu karnym Szalę podcina Głowacki. Kucharski kiksuje strzał i sędzia uznaje, że przywileju korzyści stało się zadość. Zgodnie z przepisami mógł podyktować karnego.
76 min – nakładka Strąka.
78 min – Szala łapie za koszulkę Kosowskiego.
80 min – Paszulewicz fauluje Vukovica.
85 min. - Dudek fauluje Patera.
87 min. – faul Wróblewskiego.
90 min. – Dudek wpada w Patera.
90 min. – Stolarczyk i Vuković szarpią się w polu karnym Legii i obdzielają kuksańcami w oczekiwaniu na dośrodkowanie z rzutu wolnego. Kwalifikuje się to na kartki.
91 – kolejna wymiana kuksańców pomiędzy Kucharskim a bramkarzem Wisły w polu karnym gości.
93 min. Faul Szali na Żurawskim.
Dodo 1:
Nic dodać nic ująć!No może poza kuksańcem Kucharskiego wymierzonym w Huguesa bez piłki i wielkim oburzeniem "Kucharza" o co chodzi.Pozdrawiam!
Kriss z Kwidzyna:
Przedstawiony przez autora obraz kibica oraz wyjątkowo zacięta walka
pilkarzy Legii i Wisły mają swoje "pochodzenie" i nie są to przypadkowe
postawy. Mogą być oczywiście zgorszeni ulizani kibice i postronni obserwatorzy,ale tak to zawsze jest kiedy grają była i obecna stolica Polski.
Możemy być tylko dumni,że Legia gryzie trawę właśnie z Wisłą ,kolejny raz pokazując jej miejsce w szyku ! Stosunek do siebie piłkarzy i kibiców obu drużyn jest również wyjątkowo "przyjazny" , niech więc nikogo nie dziwi atmosfera trybun oraz walka wręcz na boisku !
Zwyciestwo Legii przyniosło nam wszystkim ogromną radość i satysfakcję.Napisy na murach Kwidzyna (300 km od Warszawy- dla tych co
uważają ,że Legii kibicuje tylko Warszawa i okolice):Legia Mistrz !
wyglądają teraz jakby dostojniej i dumniej. Coś mi się również wydaje,że po ostatnich wzmocnieniach i powrocie ze zwolnień lekarskich swoich kluczowych piłkarzy nie będzie na Legię silnych !!!! Ciężka praca piłkarzy i Okuki przed sezonem zacznie "wychodzić" juz niezwłocznie ! Legio ! Tak trzymać !
Adam:
tekst jest zajebisty duzo racji i duzo smiechu z opisu meczu :)
el Lukaszooo:
Moskal nie mógł faulowac Wróblewskiego w 12 min bo Wróbla jeszcze nie było na boisku.
Genezyp:
Oczywście to był Vukovic.
Rafique:
I znowu mnie olśniło (jeszcze parę takich gwałtownych olśnień i oślepnę). Drogi Genzypie NIE MOŻESZ PISAÄ TAKICH TEKSTÓW!!! Po prostu masz za dużą czytalność, a Twoje felietony są zbyt dobrze odbierane. Koniec końców, jak taki jeden z drugim przygłup przeczyta O SOBIE - jak to palił, dewastował, lżył i obrzucał kamieniami - tekst zabawny i ciekawy, zaraz pójdzie zwiększyć nakład środków i siły w kolejnym paleniu, dewastowaniu, lżeniu i kamieniowaniu. I będzie to robił po to, byś TY Genzypie miał okazję kolejny raz utrwalić to wiekopomne dzieło dla potomności.
Tomek:
Szanowny Autorze. Czytałem wiele z Pańskich tekstów. Z jednymi zgadzałem się w pełni, do innych podchodziłem z dystansem jednak powiem szczerze, że ten felieton zmusił mnie do reakcji...
Po przeczytaniu mogę tylko powiedzieć - "PANIE AUTORZE CZAS NA WAKACJE...!!!"
Chyba nadzszedł najwyższy moment na odłączenie od sieci swojego telewizorka,
wyłączenie komputera i wyjazd gdzieś zdala od cywilizacji... Jest wiele aspektów które bez wątpienia wprawiają nas, kibiców, w rozgoryczenie oraz złość. Myślę jednak że posunął się Pan za daleko w opisie pewnych wydażeń.
Liczyłem na ambitne teksty z Pańskiej strony, jednak widzę, że poszedł Pan
na łatwiznę. Ciągłe jęczenie, marudzenie i nażekanie stało się pańskim
stylem - bo tak najłatwiej. Ubliżając wszystkim i każdemu oraz sprowadzając
do poziomu podłogi wysiłki wielu ludzi (chociażby w przygotowaniu oprawy
meczów - która moim zdaniem jest wspaniała i powinniśmy być z niej dumni, a
nie wyśmiewać ) prezentuje Pan poziom znanego polityka Andrzeja L.
Dlatego proponuję urlop. Odpoczynek od piłki i pisania tekstów, a może wtedy
kolejne, nowe, felietony zaistnieją na starym dobrym poziomie...
Mapic:
Genezypie Kapenie! Poruszyłeś bardzo ciekawy temat. Chodzi mi o tak zwanych pikników. To co napisze może wstrząsnąć kilkoma czytelnikami, ale jest to niezwykle brutalna prawda.
Otóż: Planujemy( nie ja ale klub) budowę nowego stadionu, nikt nie ma wątpliwości, że nasze miasto a w szczególności nasz klub potrzebują nowego stadionu, być może potrwa to 3,4, 5 a może i 10 lat. Życzę nam wszystkim byśmy mogli jak najszybciej zasiąść na trybunach nowego stadionu im. Kazimierza Deyny. I co mnie jako kibica mojej ukochanej Legiuni, czeka? Chcecie wiedzieć:
Już dzisiaj klub ma problem ze sprzedażą karnetów, a wszyscy wiedzą, że jest to wazny element przy planowaniu budżetu i nie tylko. Wiem, nie każdego stać na kupno karnetu. Jeśli powstanie nowy stadion na 35 - 40 tys miejsc to klub powinien sprzedać ok. 70 % karnetów. Jak wam się wydaje, jest to możliwe. Ja jestem pewien, że nie. I po to potrzebne nam są pikniki. To tutaj są pieniądze i możecie być pewni, że każdy prezes każdego klubu zrobi wszystko by jak najwięcej ściągnąc tego typu oglądaczy. A wiecie co to znaczy dla naszej ukochanej Żyletki - TRYBUNA ZA JEDNÄ Z BRAMEK. I wiecie co to oznacza, to my musimy się dostosować!
BURAK_SIEDLCE:
witam (......) nie wiem czy tan tekst był pisany na serio czy z przymruzeniem oka ale jesli byl pisany dla jaj to uwazam (zreszta nie pierwszy) ze kochany auorze nie zdajesz sobie konsenkwencji z tego co piszesz! awiec dla ciebie normalna sprawa jest to zekibice rzucaja kamieniami, jablkamin itp a z drugiej jednak strony to jest nie do przyjecia bo pikniki maja zapelnic przyszly stadion! kur... zdecyduj sie . taki głąb który przeczyta twe wypociny (to juz wspomniał kolega tomek-pozdro!) wezmie wiekszy głaz albo przypier... kratko sciekowa liniowemu po to zebys ty pochwalil w przyszlym komenatrzu! a jezeli ten tekst był pisany na serio no to jesli jestes normalnym kibicel legiuni to od razu bys go zrównał z ziemia! wniosek? jest jeden zastanow sie co piszesz bo jak narazie DAJ SE SPOKÓJ POMYSL CZY W TWOIM ZYCIU NAJWAŻNIEJSZA JEST LEGIA CZY KONTROWERSJA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~nt:
Po przeczytaniu tego cuda mam kilka uwag, bo troszke kolego GK
przegiales. Mecz Legii z Wisla (zarowno na trybunach jak i na boisku)
porownales do zakrapianej imprezy w remizie z obowiazkowa bijatyka na
sztachety. Nap...e sie lokciami, kopanie, plucie, oko za oko, zab za
zab - bardziej rugby niz kopana. To mamy zamiast pieknej gry czy
efektownych dryblingow. Zgadzam sie tez w 100%, ze na oprawe meczu
nie powinny skladac sie pikujace jablka, kamienie, noze czy
krzeselka.
Ale Ty posuwasz sie dalej. Palenie rac, kartony i spiew to wg
Ciebie rozrywka dla idiotow w przybrudnych dresach chcacych obwiescic
swiatu swoj fanatyzm. Bo race dymia, kartony kojarza sie z Korea
Polnocna no i nie kazdy lubi "Hej Legia gol". No pewnie, nie musi:)
Mam nadzieje, ze to co napisales bylo spowodowane chwilowy
zacmieniem swiadomosci. A jesli nie, to na szczescie zyjemy w wolnym
kraju i NIKT nie ma obowiazku przychodzic na Lazienkowska 3. Wolny
wybor. A jeli ktos lubi ogladac mecze: na swiezym powietrzu (tak dla
zdrowia), w ciszy, bez dymu, kartonow, spiewu i innego "chamstwa", na
swoim miejscu ubrany w garnitur, to kilka przystankow 503 na polnoc
znajdzie cos dla siebie.
MaN:
Namawiam autora do sporzadzenia zapisu zdarzeń boiskowych dla meczu rozgrywanego np. w lidze włoskiej lub angielskiej, kiedy jest on rozgrywany pomiędzy zespołami, które mają sobie coś do udowodnienia. Porównamy wtedy dramaturgię i krwistość zdarzeń z zapisem przedstawionym w felietonie.
Race świecą i dymią, flagi zasłaniają i utrudniają oglądanie, itd. Przerywanie meczu to efekt uboczny i nie powienien mieć niejsca (kary) ale pytanie pozostaje: Czy wolimy mecz, oprawiony czy też saute? Jeżeli, mecz odbywa się bez oprawy to zmniejsza czy zwiększa się ilośc bluzgów, kamieni? Oprawa w pewien sposób kanalizuje emocje i dostarcza środków wyrazu o ile race nie lądują na murawie. Porównanie do spektakli ku czci wodza to figura wymuszona formą felietonu ale będąca nadużyciem. Czy ktoś na stadionie zmusza kogoś do brania udziału w oprawie? Czy w przypdaku odmowy odbierane sa racje żywnościowe?
Stadion piłkarski nie był i mam nadzieje nie będzie filharmonią czy operą gdzie od czasu do czasu są szepty i szelesty a szmer pojawia się wtedy gdy primabalerina się potyka.Oprawa nie eliminuje chamstwa to zależy od każdego z nas. Ale zwolennikiem jakieś formy stadionowej porawności politycznej nie jestem. Na stadionie jest miejsce dla różnych grup. Pikniki mogą budzić irytację gdyż pojawiają się od święta.. Dla nich mecz jest tylko jednym z widowisk. Gdy powstanie nowy obiekt obszerniejszy od naszego zabytkowego kurnika, zapewne żyleta przeniesie się na łuk ale będzie to miejsce o pojemności co najmniej równoważnej obecnej trybunie otwartej. A inni, kulturalni siąda na swoich numerowanych miejscach.
Rysiek:
Drogi Genzypie, jako wierny Twój czytelnik muszę z przykrością stwierdzić, że akurat tym felietonem mnie zawiodłeś......czepiasz się nie wiadomo czego i po co....Porównywanie kibiców Legii do komuchów z Korei jest bardzo niestosowne
ponieważ jest jedna subtelna różnica - ta jest robione za pieniądze
państwowe i są do tego zatrudnieni ludzie...a tu jest grupa fanatyków ( w
pozytywnym tego słowa znaczeniu ) którzy poświecają swój czas, szukają
różnymi sposobami pieniędzy żeby było dobrze..i uważam że tym ludziom należy
się hołd !!!!! Co do walki na boisku to tu mnie zupełnie wybiłeś z kapci !!!
przeszkadza Ci, że piłkarze w takim meczu walczą na śmierć i życie ....
przecież to norma, a jeżeli myślisz że jest inaczej to radzę zaczerpnąć
lektury w postci obejrzenia relacji z meczu np. OM - PSG, Feyenord - PSV czy
też z największego eurpoejskiego klasyka BARSA - REAL gdzie kibice nie są
święci ....Oczywiście ja również nie popieram nap..... cegłami w Kosowskiego
bo gdyby dostał, to biorąc pod uwagę podejście całego PZPN do Naszego
Ukochanego Klubu Estadio WP zostałoby zamknięte na conajmniej dwa sezony
...
Jedyne z czym się mogę zgodzić to to, że powinna rozpocząć się ( w obliczu
budowy nowego estadio ) akceptacja dla tzw. popcornów tak jak to jest w
całej Europie...
Michał:
Widać odrazu do czego autor pije. Moim zdaniem to nie będzie specjalnym
problemem. Jeżeli powstanie nowy stadion trzeba jedynie odgrodzić ultras
od piknikowców. Rozsadnie by było gdyby ewentualny projekt uwzglądnił
specyfikę kibicowanie na Legii. A co chamstwa na stadionach..cóz zdarza
sie wszędzie - co nie znaczy, że trzeba tolerować. Kibice takiego jednego
klubu to nawet nozem cisneli z trybun....Nozem to już calkiem nieładnie,
dużo lepiej - jak w derbach Mediolanu - powinien się przyjąć motyw
owocowo/warzywny. We wspomnianym meczu na murawie ladowało mnóstwo
pomarańczy. Psikus polega na tym, że cięzko ustalić intencje miotającego
takim owocem i importując ten sposób niezadowolenia/zadowolenia
potencjalny oskarżony zawsze może powiedzieć:
"Widząc nieporadność zawodnika Kamila, po konsultacji z kolegami z
trybuny ustalilismy, że słabsza dyspozycja owego zawodnika to efekt
niedoboru witaminy C, ktorej, jak powszechnie wiadomo - wiele w
pomarańczach. Nasza niewątpliwie szczytna inicjatywa spotkała się ze
stosunkowo zimnym przyjęciem zawodnika Kamila - czujemy się dotknieci,
odrzuceni, zdeptani -wreszcie niedocenieni. Wobec tak fatalnej w skutkach
niewłasciwej interpretacji - jak by nie patzreć - oczywistych faktów
domagamy się zadość uczynienia. Nic nie jest w stanie w pełni
zrepompensować strat przede wszystkim moralnych, których my pełnoprawni
uczestnicy zawodów sportowych poniesliśmy. Wobec powyższego sankcją za
powyższy występek - mając na uwadze dobro i przyszłość krajowej piłki -
powinno być wytatuowanie na klatce piersiowej zawodnika słów "Legia
Warszawa" co jak wiadomo powszechnie kojarzy się z pomaranczami"
ps. napisałem bez sensu ??!! nie!! bez sensu jest szukanie dziury w całym!.
Mecz był piekny miał dramaturgię a stadion żył! Na 12 tys osób z urzędu
przypisanych kilku dewiatów.
ps.2 na meczu OM z PSG mają ciekawszy problem. Kibice rzucają w siebie
monetami - sa od tego nawet fachury!....nie pochwalam, no ale jak widać
nie w takich państwach jak nasze istnieje problem.
Piotr:
I właśnie dlatego nie chodzę z rodziną na mecze, ale oglądam je w telewizji. Niby kibice najlepszej drużyny na świecie, ale tak naprawdę to zwykli chuligani.
allah9:
Nie wiem o co w ogóle toczy się ta dyskusja. Jeśli ktoś rzucał w Kosowskiego to z tego powodu że on kiedyś zaczął z kibicami Legii i musi dostać za swoje. Natomiast jeśli chodzi faule to normalne, że w meczu o taką stawkę gra będzie zacięta. Tym bardziej gdy na trybunach nie są przelewki tylko normalna antypatia wobec przeciwnej drużyny. To samo jeśli chodzi o sędziowanie. Będąc na trybunach zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że spalonych mogło nie być ale nikt na to nie zwracał uwagi, gdyż należało wyrazić swój pogląd na te dwecyzję, czy była słuszna czy nie.
Maciejjj:
Na początku mojej refleksji zaznaczę, że nie jestem związany z Legią czy też żadnym innym pierwszoligowym klubem, jednak pasjonuje mnie walka o mistrzostwo polski. Osobiście mam mieszane uczucia co do formy opraw meczów na Łazieknkowskiej. Nie zgodze sie z autorem, że kartony to symbol komunizmu. Są one świetne i na żadnym innym stadionie w europie nikt nie jest w stanie zorganizować czegoś podobnego. Jesem pełnem podziwu dla inwencji twórczej autorów tych obrazów oraz kibiców, którzy sprawiają, że takie dzieła mogą zaistnieć. Tak trzymać. Musze jednak ostro skrytykować Wasze popisy pirotechniczne. Po pierwsze kwestia bezpieczeństwa odpalania fajerwerków w tłumie ludzi na stadionie. Pewnie część z Was powie, że nad wszytkiem panujecie, wspomnijcie jednak na przypadek kibica Pogoni, który w ubiegłym roku został poważnie ranny w takiej zabawie, a też pewnie uważał że to co robi jest pod kontrolą. Druga sprawa to przerywanie meczów z powodu zadymienia stadionu. Wy macie zabawe a klub płaci kary. Gdybyście przerwali mecz w LM pewnie klubowi bardziej opłaciłoby sie zamknąć żylete niż płacić później kary. Jeżeli już musicie odpalać te race (czasem wyglądają naprawdę imponująco) to czy nie możecie robić tego np przed meczem, gdy piłkarze wychodzą na boisko, przed rozpoczęciem drugiej połowy czy po zwycięskim boju??? Wtedy nikt kary nie dowali a oprawa na tym nieucierpi.
Artur:
Mialem juz kilkakrotnie przyjemnosc(?) komentowac felietony(?) Pana Kapena... Niestety powtarzalbym sie w wyrazeniu swoich wrazen, a Koledzy (Tomek i Burak szczegolnie!) ujeli sedno tego co sam odczuwam, ogranicze sie do prostego stwierdzenia: Panie Kapen, litosci, daj Pan sobie (i nam!!!) spokoj!!!
ps. do Kolegi Dodo: po kilku(nasto?)krotnym obejrzeniu tej sytuacji na powtorkach stwierdzilem ze Kucharz dal sie bardzo latwo nadziac na prowokacje Huguesa, a wrecz to bramkarz Wisly celowo odbil sie od Kucharza ktory przebiegal zbyt blisko niego... Ale ocena zgodna: frajerstwo Czarka...
KrzysieK:
krótka odpowiedź dla Piotra:
kolega chyba ultrasów od chuliganów nie odróżnia ale może z czasem się
kolega nauczy jak zacznie chodzić na mecze (ja chodzę z rodzinką i mam znajomych którzy też chodzą z dziećmi na mecze, trzeba tylko tego chcieć)
Co do pana Kapena to trochę pan przesadził.
Nie będę się wdawał w polemikę (moi poprzednicy powiedzieli dużo na ten
temat) przypomnę tylko (również Piotrowi) co powiedział kiedyś pan Zarzeczny
(ukłon w jego stronę za całokształt) o kibicach i atmosferze na LEGII :
"... 10 tysięcy fantastycznie śpiewających, grających na dziesiątkach
instrumentów, powiewających tysiącami flag i balonów kibiców Legii to
widownia jakiej w Polsce nie ma ani żaden teatr, ani żaden zespół muzyczny,
nie wyłączając the rolling stones.
Trzeba PÓJŚÄ NA LEGIÄ, żeby to zobaczyć samemu !"
pozdrowienia dla CYBERF@NÓW !
Skomentuj felieton wysyłając maila na adres: woytek@legialive.pl