- Jakie ma szanse Marcin Mięciel, aby trafić do reprezentacji Polski?
Marcin Mięciel: Na razie żadnych, bo trener Boniek nie oglądał mnie w żadnym meczu. Ale muszę powiedzieć, że jestem naprawdę w dobrej formie. W dwóch meczach ligi greckiej strzeliłem dwa gole i... dwa razy trafiłem do jedenastki kolejki! To chyba mówi samo za siebie. Zdaję sobie sprawę, że w kadrze jest duża konkurencja, ale chciałbym się z nią zmierzyć. Jestem w takim wieku, że ktoś wreszcie powinien dać mi szansę. U trenera Engela zagrałem dwa razy po 15 minut. Co mogłem przez ten czas pokazać?
- Zadebiutował Pan w reprezentacji za kadencji Antoniego Piechniczka.
- Zgadza się, nawet strzeliłem wtedy gola. Jednak byłem tylko nastolatkiem, a niepodważalną pozycję wypracowali sobie Kowalczyk, Juskowiak, wchodził Marek Saganowski. Mogłem wtedy wybierać - albo będę grzał ławę w pierwszej reprezentacji, albo będę występował w młodzieżówce. Uznałem, że grając w młodzieżówce bardziej się rozwinę. Kto wie, czy wybrałem dobrze. Teraz łatwo gdybać. W jednym ze spotkań kadry U-21 złamałem nogę...
- Trener Zbigniew Boniek powiedział, że do tej pory nie brał Pana pod uwagę.
- Ma inną koncepcję. Jeżeli uważa, że siła ognia w jego zespole jest wystarczająca, to ja nie będę się wpychał. Jednak mam się za dobrego piłkarza i jestem pewny, że wykorzystałbym szansę, gdybym ją tylko dostał. Ale mówię o prawdziwym pokazaniu się, a nie krótkim epizodzie. Nawet 45 minut to jest tak naprawdę za mało, aby kogoś ocenić. W jednej połówce napastnik może błysnąć tylko wtedy, jeśli błyszczy cała drużyna, atakuje, szarżuje.
- Może, aby doczekać się szansy, musi Pan przejść do silniejszego klubu?
- Jak na razie Iraklis jest liderem ligi greckiej. A liga grecka to nie jacyś tam frajerzy, tylko tu gra kilkunastu piłkarzy, którzy występowali na mistrzostwach świata. Takich nazwisk jak Giovanni czy Christian Karembeu nie trzeba nikomu przedstawiać, obaj kasują z półtora miliona euro do ręki. Akurat grają w Olympiakosie, a więc z nimi zmierzę się w najbliższej kolejce. Koledzy w klubie już mnie przestrzegali przed sędziami. Podobno, jeśli tylko Olympiakosowi nie będzie szło, arbitrzy zrobią wszystko, aby wygrał. Można sprawdzić, jak sobie poradzę.
- Selekcjoner mógłby zobaczyć Pana w akcji w meczu Pucharu UEFA z Anorthosis Famagusta, w którym występuje czterech Polaków.
- To naprawdę nie jest moja spawa. Trener wie, gdzie mnie szukać i jeśli będzie chciał mnie obejrzeć, to obejrzy. Nie sądzę, aby w najbliższych meczach decydował się na duże zmiany. Jeszcze będę musiał zaczekać. Ale postaram się zmusić selekcjonera, aby zwrócił na mnie uwagę.
- W Salonikach jest czterech Polaków. Na mecz z Belgią powołany był Radosław Majdan, na mecz z San Marino Mariusz Kukiełka. Został Pan i Marek Koźmiński...
-... (śmiech) Nie wierzę w taką wyliczankę!
Rozmawiał Krzysztof Stanowski