- Dlaczego zabiera pan pieniądze zawodnikom?
Edward Trylnik: Jeszcze nie obniżyłem. Złożyłem im propozycję i czekam na odpowiedź. Powinni się zgodzić, bo to, co im zostanie, to także godne pieniądze. Ich zarobki były nieadekwatne do sportowych wyników.
- Którzy zarabiali najwięcej?
- Tomasz Łapiński, Marek Citko i Rafał Siadaczka dostawali więcej niż zawodnicy z pierwszego składu. Trzeba było uzdrowić sytuację. Grasz - zarabiasz, nie grasz - nie zarabiasz.
- Ile dostawali?
- Ponad 30 tysięcy złotych miesięcznie.
- Podobno złapał się pan za głowę, kiedy zobaczył, że trener Okuka dostaje 50 tysięcy.
- Akurat Okuka zasługuje na dużą pensję. Bo to znakomity trener.
- W Legii płacicie chyba najwięcej w lidze?
- Też mi się tak wydaje. Nawet po obniżeniu kontraktów piłkarze mogą zarobić po 17-20 tysięcy miesięcznie. Znam wielu zawodników, którzy za takie pieniądze przyszliby do Legii z pocałowaniem w rękę.
- Ale skąd ukarani zawodnicy mogli wiedzieć, że doznają kontuzji?
- Może powinni sami się ubezpieczyć?
- Na co pójdą zaoszczędzone fundusze?
- Kupiliśmy dwóch zawodników, trzeba ich opłacić. Kibice rzucili kamieniem w sędziego i musimy zapłacić karę...
- To przecież tylko cztery tysiące złotych.
- Ale następnym razem może być czterdzieści. Trzeba przeprowadzić remont. Tak aby kibice nie mieli skąd brać kamieni.
- Zapłaciliście już za Dudka i Surmę?
- Jeszcze nie.
- A chociaż jakąś ratę?
- Nie ma jeszcze terminu.
- Mówił pan na początku tygodnia, że pierwsza rata za Surmę już poszła.
- Miała pójść. Cały czas jesteśmy w kontakcie z prezesem Ruchu Chorzów Krystianem Rogalą.
Rozmawiał Cezary Kowalski