Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Trener mi ufa

niedziela, 22 września 2002 22:05
Tomasz Cielebąkźródło: www.e-basket.pl

- Jak oceniłbyś waszą drużynę u progu nowego sezonu?

Tomasz Cielebąk: Na razie trener oparł zespół na polskich zawodnikach. Pozostał trzon drużyny z poprzednich rozgrywek, czyli: Andrzej Sinielnikow, Wojtek Majchrzak, Wojciech Żurawski, Łukasz Kwiatkowski i ja. Doszli zaś: Marcin Stokłosa, Tomasz Przewrocki i Aleksiej Olszewski. Oprócz tego mamy młodzież i tak to na obecną chwilę wygląda. Myślę, że to jest całkiem solidny skład, który stać na dobrą grę i sprawienie kilku niespodzianek.


- No właśnie, gracie wyłącznie polskim składem. Czy tak ma być do końca sezonu?

- Trudno powiedzieć. Tak jak mówiłem przed chwilą, trener postanowił, że zaczniemy sezon w takim zestawieniu personalnym i zobaczymy, jak będzie rozwijać się sytuacja. Być może w późniejszym okresie dojdzie do drużyny jakiś zagraniczny center, może ktoś na inną pozycję. Póki co trenujemy jednak polskim składem, graliśmy sparingi i z meczu na mecz szło nam coraz lepiej.


- Wielu kibiców uważa, że w tym zestawieniu możecie być jednym z głównych kandydatów do spadku. Pojedynki kontrolne przed ligą pokazały jednak coś wręcz przeciwnego. Wydaje się, że Legia może być znacznie silniejsza niż to by się z pozoru wydawało?

- I mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Myślę zresztą, że dobrym prognostykiem były choćby mecze kontrolne, które rozegraliśmy w miniony weekend w Ostrowie. W sobotę dość łatwo poradziliśmy sobie z Czarnymi, których jednak trzeba trochę usprawiedliwić, bo byli dzień po ciężkim meczu ze Stalą. W niedzielę to my graliśmy z ostrowską ekipą i przez pierwszą połowę, w której to na parkiecie występował nasz podstawowy skład, nie ustępowaliśmy rywalom. A trzeba pamiętać o tym, że pojechaliśmy do Ostrowa bez kilku kontuzjowanych graczy.


- Czy ten sezon będzie dla waszej, występującej tylko i wyłącznie w polskim składzie drużyny swego rodzaju wyzwaniem i chęcią udowodnienia, że Polak też potrafi, że polscy zawodnicy mogą grać i wygrywać z zespołami, których barwy reprezentuje po kilku zagranicznych koszykarzy?

- Myślę, że tutaj utrafiłeś w sedno. Polacy wcale nie są gorszymi zawodnikami niż obcokrajowcy. Na przestrzeni ostatnich kilku lat poziom polskich koszykarzy bardzo się podniósł i naprawdę nie trzeba ściągać połowy zespołu zza granicy, żeby dobrze grać. Nasz wybór oczywiście zweryfikuje ligowa rzeczywistość, ale jestem dobrej myśli i wierzę, że nie raz i nie dwa udowodnimy, iż składająca się w całości z polskich zawodników ekipa, to wcale nie jest taka zła opcja.


- Już zeszłoroczny sezon zasadniczy zaczął pokazywać, że odzyskujesz wysoką formę. W play-offach było jeszcze lepiej. Przygotowania do bieżącego sezonu wykazały, że ta forma wciąż rośnie. Co ty sam mógłbyś na ten temat powiedzieć?

- Myślę, że jest tak jak mówisz, co zresztą najlepiej widać podczas meczów. Dzieje się tak, ponieważ w końcu mogę grać. Już w ostatnich play-offach występowałem po 20 i więcej minut na parkiecie. Teraz jest podobnie. Trener mi ufa, daje możliwość uczestniczenia w kreowaniu gry zespołu. I to jest budujące. Nie musze obawiać się, że po jednym, czy dwóch nieudanych zagraniach zaraz mnie zdejmie. Zawodnik inaczej podchodzi do swego występu, gdy wie, że ma przed sobą 15, czy 20 minut gry. Nie szarpie wtedy, nie podejmuje jakichś chaotycznych prób pokazania się natychmiast i za wszelką cenę. Ma większą pewność i większą wiarę we własne możliwości. Cieszę się, że teraz jest tak również w moim przypadku i oby tak dalej.


- Czy twoim ulubionym przeciwnikiem jest Prokom Trefl Sopot? Ostatnimi czasy w każdym meczu z sopocianami jesteś jednym z najlepszych, bądź najlepszym graczem Legii. A może to chęć, żeby dobrze utrwalić się w pamięci trenera Kijewskiego i żeby wziął cię pod uwagę przy kompletowaniu składu na kolejny sezon?

- (Śmiech). Fakt, że przeciwko Treflowi gra mi się dobrze. Szczerze mówiąc nie wiem, czym to można tłumaczyć. Może po części dzieje się tak, że w tych meczach moja pozycja jest nieco odciążona. Tam jest bardzo dużo niższych zawodników i w związku z tym gra opiera się bardziej na koszykarzach obwodowych. Teraz jednak doszedł Zidek i też jakoś specjalnie mi to nie przeszkadzało. Nie wiem, czym tłumaczyć tę dobrą passę przeciwko Prokomowi, ale cieszy mnie, że w meczach z mocnymi przeciwnikami dobrze gram.


- Jesteś wciąż młodym graczem, ale już jednak ze sporym bagażem doświadczeń. Przychodzi więc chyba czas, żeby pokonywać kolejne szczeble sportowej kariery. Wysoka forma jest, zatem sezon, który przed nami wydaje się być dobrym momentem, żebyś pokazał cały swój talent i może przy okazji powalczył o powrót do reprezentacji?

- Na pewno tak, chociaż czasami nie wszystko zależy tylko od talentu. Ważne są różne zbiegi okoliczności, ważne jest to, żeby wygrywała drużyna. I oczywiście będę chciał pokazać się z jak najlepszej strony zarówno kibicom, jak i trenerowi kadry, ale przede wszystkim będę chciał w walny sposób przyczynić się do tego, żeby nasza drużyna wygrywała i była jak najwyżej w ligowej tabeli. Liczą się indywidualne statystyki, ale przecież koszykówka to gra zespołowa i nie sposób patrzeć w niej tylko na siebie.


- Na zakończenie naszej rozmowy chciałem jeszcze zapytać, jaki jest plan Legii na nadchodzący sezon? Które miejsce będzie was satysfakcjonowało, i na które, realnie patrząc, stać waszą ekipę?

- Myślę, że przede wszystkim play-offy. To jest cel numer jeden. W zeszłym sezonie mieliśmy siódme miejsce. Jeśli w tym zajmiemy jakąkolwiek wyższą lokatę, będę bardzo zadowolony. A play-offy, jak wiadomo rządzą się swoimi prawami. Gdy już się w nich znajdziemy, wszystko może się zdarzyć. Kto wie, może uda się nawet powalczyć o medal.

- Dziękuję za rozmowę i serdecznie tobie oraz całej drużynie tego życzę.

Podaj ten news dalej: