- Jak Pan oceni sędziego Antoniego Fijarczyka, który prowadził mecz Legia - Odra?
Wit Żelazko: Źle. Uważam, że sędzia ze Stalowej Woli miał zły dzień. Stało się to w najmniej oczekiwanym momencie. Po roku bardzo dobrego, bezbłędnego sędziowania. Przypominam, że to pan Fijarczyk prowadził w ubiegłym sezonie mecz Wisła - Legia w Krakowie, po którym Legia znacznie przybliżyła się do tytułu mistrza Polski. Wtedy nikt nie miał do niego zastrzeżeń...
Ale to historia. Nikt nie ma patentu na nieomylność. Pan Fijarczyk zawalił mecz w Warszawie. Jego wpadka jest dla mnie szokiem. Już kiedy oglądałem mecz na stadionie, kilka jego decyzji dotyczących kartek czy fauli w polu karnym budziło moje wątpliwości. Kiedy obejrzałem wszystko w telewizji, złapałem się za głowę. Sędzia mylił się za często. Nie wiem, skąd taka obniżka formy. Karne dla Legii były przecież ewidentne, a pan Fijarczyk stał bardzo blisko sytuacji. Rozmawiałem z nim półtorej godziny po meczu. I też mnie zaszokował. Powiedział, że jest mu przykro, bo w pierwszej połowie źle ocenił sytuację i powinien - zamiast wolnego - dać Odrze rzut karny. Do końca pozostał nieświadomy swoich tak poważnych pomyłek.
- Co będzie teraz z Fijarczykiem?
- Decyzja w piątek. Na pewno nie będzie dla niego dobra. Pan Fijarczyk zostanie oceniony przez Kolegium Sędziów na podstawie zapisu wideo oraz tego, co ukazało się w prasie. Za ten mecz nota na pewno będzie niska i sędzia zostanie odsunięty co najmniej na kilka spotkań. Na ile? Nie wiem, ale nie sądzę, by już tym sezonie nie wrócił na boisko. Może na cztery kolejki? To i tak byłaby wielka kara.
- A co Pan powie o ocenie kwalifikatora. Zbigniew Przesmycki ocenił pracę arbitra "dobrze".
- To nie ma znaczenia. Muszę zobaczyć raport pana Przesmyckiego. Ocena "dobra" nie oznacza czwórki w szkole. Oznacza notę poniżej ośmiu, a to jest naprawdę mało. Jedna w sezonie ocena niewiele ponad siedem może oznaczać kłopoty arbitra z utrzymaniem się w lidze. Pan Fijarczyk dostanie - mówiąc w skali szkolnej - ocenę trzy z minusem albo nawet trzy "z dwoma" w skali cztero-, a nie sześciostopniowej.
- Odpowiedzialny za wyznaczanie sędziów na kolejne mecze Leszek Saks pracuje w Telefonice.
- Ja na pana Saksa nie dam powiedzieć złego słowa. Ten sam Saks wyznaczał sędziego Fijarczyka na mecz Legii w Krakowie w poprzednim sezonie. On jest poza wszelkim podejrzeniem. Ja, jako wiceprezes MZPN, któremu wyniki Legii też nie są obojętne, uważam, że wszelkie spekulacje na jego temat są nie na miejscu.
Rozmawiał Robert Błoński