Duże zamieszanie towarzyszyło sprzedaży biletów na rewanżowy mecz z Utrechtem. Kibiców zaskoczył fakt, że mimo iż na biletach wydrukowana była cena 20 euro, musieli za nie zapłacić aż 97 złotych. Tymczasem licząc po średnim kursie NBP z ostatniego poniedziałku (1 euro = 4,06zł) 20 euro to zaledwie 81 zł.
"Zaręczam, że klub nie zarobił na tym ani złotówki. Sprzedażą biletów zajmuje się agencja Cambio, która podpisała stosowną umowę z Holendrami. My tylko udostępniliśmy im kasę na stadionie, żeby nasi kibice nie musieli szukać ich przedstawicielstwa" - wyjaśnił rzecznik prasowy Legii, Piotr Strejlau. "Na takiej cenie biletu zaważyło jednak kilka czynników. Po pierwsze Holendrzy przysłali do nas faks, w którym podali cenę inną, niż ta wydrukowana na biletach - 22,50 euro. Zgodnie z przepisami na terenie naszego kraju jedynym środkiem płatniczym jest polski złoty, agencja musi więc doliczyć sobie koszt wymiany waluty. A do tego dochodzi jeszcze koszt przelewu pieniędzy do Holandii - kolejne kilka procent od wartości."
Afera z biletami
wtorek, 1 października 2002 19:43
źródło: Nasza Legia