Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Legia już w Holandii

środa, 2 października 2002 18:52
źródło: Gazeta Wyborcza

W nienagannie skrojonych garniturach - piłkarze szarych, działacze ciemnogranatowych - kilkudziesięcioosobowa ekipa Legii przyjechała do Holandii. Prawie wszyscy w krawatach. Koszulę rozpiętą pod szyją miał tylko Aleksandar Vuković. Na słowo krawat dostał nerwowych drgawek i powiedział: - Nie noszę. Bo bym się udusił. Na lotnisku w Amsterdamie nikt na Legię nie czekał. Żadnych wywiadów, kamer dziennikarzy. Tylko trzy autokary - dla piłkarzy, działaczy i kibiców - i można było jechać pod Utrecht, gdzie zespół z Łazienkowskiej mieszka. Dla tych, co grają w Legii kilka lat hotel "De Witte Brug" w miejscowości Kerkeweg (35 km od miasta) nie jest żadną niespodzianką. To tam, na zimowe obozy, przyjeżdżał zespół z Łazienkowskiej, kiedy prowadził go Mirosław Jabłoński. Dziesięć minut drogi od hotelu jest ośrodek szkolenia piłkarskiej młodzieży Utrechtu. To na nim legioniści będą mieli ostatni, przedmeczowy rozruch. Oficjalny trening zaczął się w porze meczu, o 20.45, na obiekcie Utrechtu.

W ekipie Legii najlepszy humor miał Dariusz Dudek. Uśmiech nie schodził z jego buzi i na Okęciu i na amsterdamskim lotnisku Schiphol. Nie wiadomo, czy brat czołowego bramkarza Premier League, wiedział, że trener Dragomir Okuka poważnie rozważa, czy nie wystawić go w składzie przeciwko Utrechtowi. - Będzie jedna zmiana albo żadnej w porównaniu z meczem w Katowicach - powiedział "Gazecie" trener Legii.

Przeciwko GKS słabo zagrał w środku pola Adam Majewski. Ten, który go zmienił - Jacek Magiera - odmienił losy spotkania (znakomita asysta przy pierwszym golu Stanko Svitlicy) i logiczne wydawało się, że jeśli będzie jakaś zmiana, to "Magic" zajmie miejsce Majewskiego. - Nie nie o tę pozycję mi chodzi. Potrzebuję wysokiego, skocznego, sprawnego gracza, który będzie wygrywał pojedynki główkowe. I może zamienię Wojciecha Szalę na Darka Dudka - zdradził nam Okuka. - Mnie w Katowicach przytrafił się słaby występ, ale nie ma co z tego robić wielkiego problemu. Wyszło zmęczenie poprzednimi meczami - tłumaczył Majewski. - To zdarza się nie tylko mnie, ale i innym kolegom. Nie będę przecież w każdym meczu strzelał gola. Mam nadzieję, że w kolejnych występach moja gra będzie tak samo widowiskowa, jak poprzednio. W rozmowach z piłkarzami Legii powtarza się kilka "lajtmotiwów". Wszyscy doceniają klasę rywala; zapewniają, że zagra o niebo lepiej niż w stolicy; że nie wolno jeszcze myśleć o drugiej rundzie i zastanawiać się, z kim warto byłoby zagrać w drugiej; że Amica - po wygranej w Genewie 3:2 też, wydawałoby się - ma pewny awans, a tymczasem walczyła do końca; że najważniejsze będą pierwsze minuty... Oprócz tych oklepanych opinii, przebija jednak optymizm i wiara. - Szanse na awans mamy na pewno większe niż przed pierwszym meczem - mówi Okuka. A Adam Majewski dodaje: - Nie wiem, co musiałoby się stać, żebyśmy odpadli. Jakaś totalna katastrofa. To znaczy: nam nie udaje się nic, im wszystko. Nikt nie mówi, że będzie łatwo, ale też wypuść z rąk taką szansę, byłoby głupio...

Podaj ten news dalej: