- Strzelił pan cztery bramki w rezerwach Legii i w nagrodę... trener zdjął pana z boiska. Słabo pan grał?
Maciej Sawicki: Słabo chyba nie. Zapakowałem cztery razy i trener uznał, że jak na jeden dzień to chyba już wystarczy. Jednak to nie jest mój rekord. Kiedyś w trzeciej lidze zdobyłem w jednym meczu pięć goli, a wygraliśmy tylko 5-2. Tym razem nie miałem aż takiego wkładu w sukces, bo zwyciężyliśmy aż 10-1.
- Enkeleid Dobi zdobył w rezerwach Zagłębia pięć goli.
- Może też bym zdobył pięć, gdybym grał do końca. Co tu dużo mówić - tego dnia piłki wchodziły gdzie trzeba. Na meczu byli trenerzy Dragomir Okuka i Dariusz Kubicki. Mam nadzieję, że zagrałem na tyle dobrze, iż znów zacznę trenować z pierwszą drużyną. Trener Kubicki mnie dobrze zna, bo za jego kadencji grałem w ekstraklasie. I to chyba z powodzeniem, bo strzelilem kilka bramek. Wypada mi czekać.
- Ludzie powiedzą, że Sawicki strzela tylko w czwartej lidze.
- A ja uważam, że jak ktoś umie strzelać gole, to sobie w każdej lidze poradzi. Wszystko jest kwestią zaufania kolegów, zgrania. No i żeby tyle strzelać, trzeba grać w ofensywnie usposobionej drużynie.
- W całym sezonie czwartej ligi są 34 kolejki. Powinien więc pan zdobyć około 40 bramek.
- Tak by wynikało z wyliczeń. Zresztą w takim wypadku... tylko powtórzyłbym swój wyczyn, bo kiedyś koło czterdziestu już w czwartej lidze strzeliłem.
- Za słaby na dobrych, za dobry na słabych? Ktoś tak może stwierdzić, ale w takim razie czemu Moussa Yahaya czy Marek Citko nie trafiają tak często? To pana partnerzy z rezerw.
- Ja zawsze byłem typem egzekutora, piłka mnie w polu karnym szuka. Trenerzy Krzysztof Gawara i Jerzy Kraska wręcz mi zakazują opuszczania pola karnego przeciwnika. Mam się kręcić i czatować na swoją szansę. Bo to potrafię! Mam podobny styl gry do Stanko Svitlicy.
- To czemu nie gra pan w pierwszej lidze?
- Czekam na swoją szansę. Muszę przyznać, że byłem bliski przejścia do HJK Helsinki, najlepszego klubu w Finlandii, lidera. Jednak tam sezon kończy się już w tym miesiącu, a następna runda rusza w kwietniu. To dla mnie bez sensu. Poza tym... jestem warszawiakiem i wciąż marzę o tym, by grać w Legii. Ostatni rok spędziłem na leczeniu kontuzji. Teraz chcę to sobie odbić.
Rozmawiał Krzysztof Stanowski