Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Racuś

sobota, 12 października 2002 13:13
Genezyp Kapen

Kiedy parę lat temu Telefonika zaczęła budować wielką Wisłę, wydawało się, ze powstanie potęga, która będzie zgarniać mistrzowską koronę przez kilka lat. Najlepszy trener, najlepsi piłkarze, apetyt na puchary i co najważniejsze, niezła gra, która pozwalała o tych pucharach myśleć. Nawet o Lidze Mistrzów. Wielu w środowisku legijnym zastanawiało się, jakaż co zdoła rozpędzoną Wisełkę powstrzymać. Legia w owym czasie poległa w Krakowie 1:4, na trenerskie metody Smudy zdawało się nie być mocnych. Tymczasem...


Tymczasem wystarczył jeden wprawnie władający „motylkiem” Misiek i Wisła została zatrzymana. Nie całkiem, ale na tyle by wytracić animusz. Jeden celny rzut owego bohatera trybun Białej Gwiazdy wystarczył, by zrównoważyć miliony Telefoniki, szumne zapowiedzi, potencjał piłkarski i zapał całego środowiska krakowskiego. Wisła nie przestała być silna, ale przestała być drużyną, która jest na fali wznoszącej jak miało to miejsce wcześniej. I już nie zdobywa mistrzostw pod rząd.


W tamtym czasie legioniści mogli tylko marzyć o nawiązaniu równorzędnej walki z krakowianami. Niepowodzenia boiskowe rekompensowali sobie coraz sprawniejszym dopingiem. W końcu doszło do tego, iż uznano, ze Legia to wcale nie słabo grający piłkarze, tylko głośno dopingujący kibice. „Legia to my” – głosi wątpliwej urody sztandar na Łazienkowskiej. Zaczęto coraz głośniej mówić o najlepszych kibicach w Polsce. Im kibice byli lepsi, tym bardziej narastał konflikt ze słabymi piłkarzami. Gdyby ktoś nie pamiętał lub nie chciał pamiętać, zacytuje hasełko „Manuela za Mięciela”, „Chcemy trenera, a nie z Pyrlandii frajera”. Było jeszcze parę hasełek i jeszcze parę wydarzeń. Np. piłkarze Tomasz Sokołowski i Roman Oreszczuk zebrali po twarzach od fanów.


Kiedy wreszcie nastał czas Legii piłkarsko - jak na polskie warunki – mocnej i wygrywającej, z tych samych trybun zaludnionych „Legia to my” najlepszymi fanami w Polsce pogrzmiewają nawoływania do kolejnych krucjat. A wrogów wokół co niemiara. To już nie słabi piłkarze, ale mafia sędziowska sterowana przez polonijny i nigdy nam nie życzliwy PZPN zatrudniający w dodatku podejrzanych działaczy spowinowaconych ze sponsorem głównych rywali – Wisły, to redaktor Szczepłek, który rozdokazywany bezkarnością śmiałych sądów wlazł niechcący, co bardziej ognistym kibicom Legii na odciski, to w końcu UEFA, która nas tępi, bo nas nie lubi, bo nie jesteśmy z Unii Europejskiej i uwielbiamy odpalać race, których tam nie doceniają. Bezguścia! Eurotrashes! Dziękuje Bogu, że Legia nie gra w jakichś rozgrywkach międzykontynentalnych, bo wnet okazałoby się, że mamy przeciwko sobie cały świat.


Szlak ostatnich bojów pucharowych Legii jest naznaczony listą kar jakie klub musiał zapłacić za zachowanie swoich kibiców. I nie tylko kibiców. Młodszym „Legia to my” przypomnę, że Legia musiała zapłacić karę także po zwycięsko zremisowanym meczu w Genui przeciw Sampdorii na początku lat 90., za... skandaliczne zachowanie piłkarzy na boisku! Teraz też musi zapłacić. Za racę rzucona przez jakiegoś rozognionego Racusia w sektor Holendrów z Utrechtu. Dlaczego,? Bo to recydywa, a takie przypadki karze się z bezwzględną surowością, nawet gdy wykroczenie nie było ciężkie, a nawet gdy zostało sprowokowane. Ponoć policja flamandzka ujęła tegoż dżentelmena podobnie jak policja krakowska ujęła osławionego Miśka. Niemniej już „Legia to my” zabulgotało i postanowiło wziąć sprawy we własne ręce. Najpierw rozważano wywieszenie flagi „Fuck Holland” – ewentualnie „Fuck Utrecht”, a zaraz potem flagę „Fuck UEFA”, bo okazało się, że kary dla Utrechtu są mniejsze niż można by się spodziewać, a dla Legii równie wysokie jak ostatnio - także za rzucenie racy.
W końcu żaden „Legia to my” nie zdzierży, iżby jakikolwiek Europejczyk czy inny Holender przebił go stadionowym chamstwem. Jak oni fuck to i my fuck, ale my więcej i bardziej fuck, bo „Legia to my”, a „my” sum najlepse. I nie będzie nam tu mówił byle urzędas z UEFA, co mamy wieszać, podczas gdy oni jawnie nas dyskryminują.


Biedna UEFA nie wie, że ma do czynienia z ludźmi, w kraju których najistotniejsza część rozgrywek piłkarskich odbywa się na trybunach, na mieście w środkach lokomocji, a nie na boiskach. Nie przypuszcza przecież, iż mało kto bez urozmaicania sobie czasu innymi atrakcjami jest w stanie wytrzymać kopaninę jaką serwują nasi ligowi gracze. Wątpię czy UEFA domyśla się, że w urozmaicaniu kryje się prawdziwy smak naszej ligi. A na tym właśnie polu trwa mordercza rywalizacja do ostatniej kolejki. Tu się porównuje, kto ile czego odpalił, co wywiesił, ilu było przyjezdnych, kto komu wjechał pod kasy, kogo zgarnęła psiarnia, ile skrojono fan, komu odstrzelono jaja z rakietnicy, w końcu kto komu obił mordę – a kto wyłapał oklep - przy czym ustalanie czy za pomocą sprzętu czy bez trwa potem miesiącami i nie wiadomo kto wygrał, mimo że bijatyka trwała góra pięć minut. Strony nie szczędzą sobie przy tym epitetów, wśród których najczęściej używanymi słowami są „żenada”, „honor” i „frajerstwo”. Skąd biedna UEFA ma wiedzieć, że to co wydarzyło się w Utrechcie to u nas chleb powszedni?


Dla „Legia to my” najważniejsze, że kibice Utrechtu zagrali pod naszą muzykę, zachowali się tak, jak powinni. Wykorzystali prawie wszystkie elementy propagowane na naszych ligowych rozgrywkach: był dym, rzucanie krzesełkami, obraźliwe napisy na płocie, igraszki z policją wbieganie na murawę. Ale nich sobie nie myślą, że opanowali już wszystko. Żadnemu wszak Flamandowi nie przyszło do głowy rozpalić ogniska na trybunach, a myśmy już to przerabiali i na wyjeździe i u siebie. Najzabawniejsze jest zaś to, że „Legia to my” uznają, że skoro Holendrzy też potrafią i celują w podobnych rozrywkach, wszystko jest OK. bo oznacza to, że my sum nie tylko najlepse, ale i normalne. A poza tym, kto słyszał, żeby stadiony budować bez ogrodzenia na 5 metrów, bez drutu kolczastego, z trybunami tak blisko boiska i blisko innych trybun. Przecież jakby się dobrze wychylił to pogryźć się można z miejscowymi. A kto słyszał mecz rozgrywać bez udziału dwóch plutonów policji? W dodatku funkcjonariusze nie mieli ani jednej strzelby gładkolufowej! Cóż za niedpatrzenie! Ten Utrecht był zupełnie nieprzygotowany i w ogóle nie wiadomo, kto taki obiekt do rozgrywek UEFA dopuścił!


Innymi słowy spełniamy normy europejskie pod każdym względem rzemiosła kibicowskiego i dobrze jest. A skoro UEFA tego nie pojmuje to napiszemy jej coś mądrego np. „FUCK”. A kiedy już na stadion przy Łazienkowskiej nie będzie wolno wejść kibicom, albo zostanie w ogóle zamknięty, a klub wykluczony z rozgrywek pucharowych, co zniechęci już naprawdę ostatnich inwestorów i piłkarzy trzeba będzie sprzedać, aby pokryć długi, „Legia to my” ogłosi światu, że rzeczywiście, z Legii zostali tylko oni. Ewentualnie napisze coś jeszcze inteligentniejszego, ale świat się o tym nie dowie, bo nie będzie gdzie owej treści głębokiej wywiesić. Chyba, że „Legia to my” pójdzie czerpać ostatnią satysfakcję z oglądania jeszcze bardziej zrujnowanych widoków jakimi będą obiekty sportowe KS Polonia.


W filmie „Life of Brian” jest taka scena, kiedy bojownicy jednego z judeańskich frontów narodowych popełniają masowe samobójstwo po zwycięskim ataku na pole krzyżowe. „Ale im pokazaliśmy!” – wykrztusza z satysfakcją konający dowódca owej bojówki.


PS. Osoby zarzucające mi brak obiektywizmu w felietonach spieszę poinformować, że gdyby udało mi się kiedyś napisać felieton obiektywny, natychmiast proszę zgłosić mnie do Literackiej Nagrody Nobla (nieźle płacą), bo dokonałbym rzeczy wielkiej i pozornie niemożliwej, zważywszy iż felieton jako gatunek jest całkowicie subiektywną formą wypowiedzi pisemnej.


PS2. Mam wrażenie, że wielu kibiców Legii cierpi na niedogłaskanie. Oczekują od mediów iż będą się rozwodziły nad cudownymi oprawami meczów, popuszczały w nogawki z powodu głośnego śpiewu kibiców, roztkliwiały nad serpentynami i rolkami papieru toaletowego rzucanymi na murawę. A one nic, tylko z kopa, że chamstwo, że bydło, że wulgaryzmy i że agresja. Ostatnio podpadł za to Szczepłek. A przecież już Zarzeczny wygłosił formułę, że relacjonując mecze, czy pisząc o futbolu nie musimy lizać się po fiutach. Zatem każdy powinien robić swoje, ale tu interesy się krzyżują. – czytelnikami są bowiem ci sami kibice, a kibicami ci sami dziennikarze. Tyle, że dziennikarze-kibice odcinają się od zbiorowości kibiców-hałasujących, zaś przedstawiciele zbiorowości hałasującej chcą być pozytywną miarą tej zbiorowości. Kto zatem plwa słowem obelżywym z trybun lub obija kibiców w czarnych szalikach? Jedni uznają, że tacy z marginesu kibicowskiego, inni, że to margines większy od reszty kartki. Obie strony maja rację, choć mieć jej jednocześnie w żaden sposób nie mogą . Kurt Vonegut takie zjawisko określił mianem infundybuły chronosynchlastycznej, jeśli dobrze pamiętam. Jedni i drudzy uważają, że „Legia to my”. Jak się okazuje, tych „mych” lub onych jest bez liku. A wszyscy chcą być Legia. Jaki z tego morał? „Jeśli wlazłeś miedzy wrony krakaj jak i one” lub inny: „Jeśli nie ma żadnych reguł na górze to nie ma żadnych reguł na dole”. Albo „na początku był chaos - i na końcu też”.






emsior:

To juz twoj kolejny felieton o tym samym, Genezypie... pomysly Ci sie koncza? Nastepnym razem, kiedy bedziesz o tym pisal (a zrobisz to na pewno) dowiedz sie przynajmniej jak to naprawde bylo w opisywanych przez Ciebie przypadkach, bo np. o tym co bylo w Utrechcie najwyrazniej wiesz tylko z gazet. A broniac Szczepelka i UEFy po prostu mnie rozbroiles... Woytek, dlaczego dajesz felietony tego pana u siebie na stronie?



Kudłaty68:

Tak jak czytywałem felietony Genezypa z przyjemnością bo były zmuszające do
zastanowienia się nad tym co robimy, i czy to co robimy jest właściwe, dobre
dla klubu czy może jest zupełnie inaczej - jednym słowem były kontrowersyjne
i dobrze bo taki powinien być ponoć felieton. Tak po tym co dzisiaj
przeczytałem mam niesmak i to spory, tak spory, że można go przyrównać do
"kapcia w gębie po mocnej trzydniowej imprezie."

Odnoszę wrażenie, że Genezypowi albo zaczynją się kończyć pomysły albo ktoś
z kibiców nadepnął mu na odcisk albo wreśzcie "zapatrzył się" w Janka
Tomaszewskiego.

Chyba nie tędy droga. Dzisiejszy felieton jest w dużej części po prostu
niesprawiedliwy, w pewnym momencie sugeruje, że wręcz działamy na szkodę
klubu. Czy aby na pewno?

Wreszcie "...A przecież już Zarzeczny wygłosił formułę, że relacjonując
mecze, czy pisząc o futbolu nie musimy lizać się po fiutach..." Zgoda ale
chyba nie o to chodzi, żebyśmyu na każdym kroku "dostawali po dupie". Jakie
są media w tym kraju wiemy dość dobrze. O tym, że piszą głównie o awanturach
to też wiemy - temat jest tak medialny i sprzedawalny, że kretynem byłby
dziennikarz, który by tematu nie wykorzystał - przecież jak wiadomo chodzi
tylko o kasę.

Natomiast dziwi mnie, że do szeregu Szczeplkopodobnych "pismaków" dołącza
pomału Genezyp.


maciej_KO:

żałosne... po prostu żałosne...

Nie wiem czy Genezypa, którego lubiłem czytać porwali kosmici i podrzucili nam jakiegoś Szczepłka ale to co pisze jest po prostu bez sensu. Sorry Woy, ale ten pan powinien chyba pisac na stronkach polonii a nie Legii.
Wiec Genezypowi juz dziekujemy.


Rafique:

Fakt, temat nie jest świeży ale wieczny!!!

I żeby nie było wątpliwości (Kudłaty68) WRĘCZ DZIAŁACIE NA SZKODĘ KLUBU bo nie wiem jak innaczej określić sytuację, w której po waszej niewinnej zabawie z rzucaniem i paleniem krzesełek stadion jest zamykany albo są nakłądane kary pieniężne. Może ja tu czegoś nie rozumiem....? ... bo nigdy nie zroumiem jak pozytywny wydźwięk może mieć niszczenie WŁASNEGO STADIONU?!? ...chyba, że waszym ukochanym klubem nie jest Legia.

Zawsze myślałem, że Polonia ma kompleks Legii - bo historia, tępienie, kibice etc - ale po prawdzie to Legia ma ogromny komleks wszystkiego... UEFA zła, PZPN zły. Czy nikt się nie zastanowi jak to jest możliwe że wszyscy są źli i się mylą tylko my jesteśmy cacy? A może by tak jeden z drugim wyszedł ze swojego kibicowskiego zaścianka i chociaż troszkę oczy (bo umysł to trzeba mieć) otworzył.!!!!

Ech... szkoda gadać.

Hej LEGIA gol!!!


-=JOoSeF=-:

GENZYPIE! Dlaczego nie napiszesz choć raz coś w stylu : "...ale jednak kocham całe to środowisko, wraz z jego otoczka...". To by zupełnie zmeniało obraz i przedewszystkim strawność tego felietonu. A że felieton musi być subiektywny... owszem ale dlaczego aż tak rażąco? Przecież pierwszy lepszy 'zabłąkany w sieci' po przeczytaniu tego artukułu pomyśli, "że trzeba tych Legionistów tępić bo to sami przestępcy". A ja tam jeszcze swojej 'policyjnej teczki' nie mam... wracając do tematu . Faktem jednak zostaje, że trudniej coś ciekawego i sensownego napisać, niż chamsko skomentować... co Genzyp?


M_Head:

Bardzo udany, prawdziwy i obiektywny felieton (ale nie chce mi się zgłaszać go do Nagrody Nobla). Co do zarzutu, że autor nie był w Utrechcie - możliwe, ale jedyną informacją z Utrechtu przekazaną przez Genezypa jest fakt rzucenia przez jednego z kibiców znajdujących się na sektorze gości racą w sektor gości. A to przecież jest prawdą! Autor nie pisze, kto zaczął, czyja wina itd. Pisze jedynie, że ktoś rzucił racą w sektor Utrechtu i że, niezależnie od powodów, jest to karane. I to też jest prawdą!
W zasadzie potwierdzacie słowa Genezypa - lubicie być głaskani, a obiektywne fakty świadczące o Was źle traktujecie jako "niesprawiedliwą ocenę"...


Byrt:

Nie kibicuję Legii. Patrząc na kibiców Mistrza Polski z boku, muszę przyznać
sporo racji Genzypowi. Kibice Legii (zapewne nie wszycy) są tak dumni
z siebie, ze swoich osiągnięć, że tracą zdolność do oceniania co jest
dobre w kibicowskim fachu, a co złe. I nie dociera do Was, że odpalanie
petard, a tym bardziej rzucanie ich na murawę, czy w innych kibiców nie
jest mile widziane na stadionach i surowo karane. Dla Was jest ważne,
że wygląda to fajnie, dymi i śmierdzi. Nie ważne, że przez to klub
płaci kary i gdyby je zsumować to może by i na telebim straczyło,
ważne żeby się dymiło. I w komentarzach już podnoszą się głosy tych,
którym Genzyp nadepnął na odcisk tym, że napisał o granicach których w
kibicowskim rzemiośle nie powinno się przekraczać. Radzę przemyśleć
przed następnymi meczami, a szczególnie przed tym z Schalke, ile rac
odpalić i jakie flagi powiesić, bo może się okazać, że aby zapłacić
kolejną karę trzeba będzia zacząć sprzedawać zawodników - czego Wam
oczywiście nie życzę. Przykład miśka i Wisły jest znakomitym
przykładem na to, jak bardzo nieodpowiedzialni kibice mogą zaszkodzić
klubowi. Czy potaficie tylko to dostrzec i wyciągnąć wnioski z cudzych
błędów? Sczerze mówiąc, watpię w to, ale mimo wszytsko życzę
wspaniałej atmosfery bez "złych nawyków"


jaca:

Jak zwykle prawda kole... a jeśli ktos opisuje fakty, to na pewno "jest polonistą"... Tak naprawdę felietony Kapena, to najlepsze, co można przeczytać na tej stronie i mam nadzieje, że nie znikną. Do zacietrzewionych kibiców: wasze"kozackie" zagrania sa tak naprawdę leczeniem kompleksów i uderzają w was samych, a raczej w nas wszystkich. Bo wszyscy możemy płacić za wasze popisy, pieniędzmi, nieoglądaniem meczu z trybun, że o wstydzie nie wspomnę. "Auschwitz-płot" na żylecie dzięki "kozakom" też już chyba nigdy nie zniknie, a sponsorem klubu może zostanie co najwyżej grupa towarzyska z Pruszkowa, albo salon mody "kozackiej" z największego warszawskiego stadionu. Kubeł wody na puste głowy i ręce precz od Kapena!


Paweł Kowalski:

Tak sobie pomyślałem, żeby może pan Genezyp przeniósł się na Polonię... Tam znajdzie spokój, ciszę i ukojenie. I, co najważniejsze, przestanie zamieszczać swoje felietony na stronie poświęconej Legii.


elo_boy:

Przeczytałem ten felieton i mam po nim mieszane uczucia . Z jedenj strony My kibice legii powinnismy poniesc jakas kare ze to sie stało w utrechcie , ale nie zapominajmy ze to kibice utrecht wszystko zaczeli a zamkniece stadionu na 1 mecz jest smieszne za to 15 tys franków ne Legie jest za ostre. Jak rozrabiamy to dostajemy kare ale jak inni wiecej działają od nas to tez nas sie po dupach dostaje. Osoboscie nie mam wielkiego kompleksu UEFY ale jestem za napisem na meczu z Schalke " wewnątrz unijne gierki , jebac utrecht i uefe" . Nikt za granica tego nie zrozumie pewno a cała polska zobaczy nas stosunek do tef sprawy.


Daro:

Na pewno nie należe do osób, które uważają że wszyscy zewsząd chcą niszczyć Legie,ale też nie uwazam że wszystkie działania dotyczące naszego klubu są w porządku ( a tak zdaje sie uważać autor powyższego felietonu) no bo jeżeli Legia dostała dosyć surową karę (moze i sprawiedliwą) ale czy chociaż podobną ( moim zdaniem dotkliwszą) nie powinien dostać Utrecht czy Genezyp uważa że to jest ta sprawiedliwość nie chce nawet sobie wyobrażać jaka kare dostałby polski klub za podobną sytuacje jaka miała miejsce w Holanadii. A jeżeli chodzi o napis "FUCK POLAND" czy to jest normalne zachowanie i tu także jestem pewien że podobny tekst na naszym "płocie " skończyłby sie finasową karą, a utrecht co? nic! no i dlaczego obserwator meczu nie reaguje na to? Może dlatego sie tak dzieje bo Listkiewicz poparł fife niewiem, ale na pewno nie jest to sprawiedliwe. No i jeszcze wspomne o szczepłku i jemu podobnych tu nie chodzi tylko o Legie chodzi o to że jeżeli przedstawiamy ( koloryzujemy) pewne negatywne rzeczy to moze spróbowac przedstawic i te pozytywne choćby jak napisal autor o tym papierze toaletowym i serpetynach a nie tylko kibice byli nachlani (czy wszyscy) kibice spalili stadion (naprawde a ja go wczoraj widziałem i był cały) takie rzeczy są nie tylko u nas ( i to nie jest usprawiedliwienie) prosze przypomnieć sobie dery chyba Rzymy ileś osób zabitych albo to co działo sie w Angli (tylko tam wreszcie panstwo wzieło sprawy w swoje ręce), a jeżeli chodzi o ustawki to w Holandi sie dopiero ustawiaja (kibice Feyenordu i Ajaxu noze itp.). A jeżeli autor twierzi ze dla Nas to jest coś dziwnego oglądanie meczu bez krat i batalionu policji no niestety jezeli ma sie takich kibiców jak własnie w Holandi to powinno sie ogladać te mecze za kratami i z batalionem albo i kilkoma policji i ci spokojni i cywilizowani holendrzy wybudowali dla swoich spokoinych kibiców tunele od dworaca (chyba w Roterdamie) żeby ci nie splondrowali miasta. Pan Genezyp poprostu nie za bardzo lubi kibiców wolałby pewnie usiaśc na stadionie jak w teatrze i w ciszy i spokoju (beż zbednych śpiewów ,krzyków i i "papieru toaletowego")obejrzećz, ale tak nie jest nigdzie ( mój kolega był w Urugwaju i twierdzi że u nas to jest nic w porównaniu do tamtej atmosfery i nie chodzi tylko o atmosfere na trybunach ale i po meczu).A i jeszcze pzpn i pracownika Saksa moze i uczciwy (osobiście nawet wierze w to) ale moze mieć on kiedyś taka chwile słabości i .....no własnie po co te niedomówienia to jest walka o duże pieniadze i l;epiej żeby było jak njmiej takich rzeczy.


sharn:

Drogi (?) Genezypie. Uważam że jesteś fenomenem. Nikt tak dobrze jak
ty nie jest w stanie wykorzystać potęgi nowoczesnych mediów. Ba do
dziś nie sądziłem że felietony, które w jakiś sposób mają kształtować
opinię czytelników i skłonić do refleksji da się pisać opierając się
na tym co się przeczyta zobaczy w tv, necie, gazecie. Nie pozdrawiam.
Woytek - proszę daj temu panu kubeczek popcornu za te wypociny i nie
umieszczaj tego więcej na najlepszej stronie najlepszego polskiego
klubu - nie zasługuje na to.


KrzysieK:

może i ja się komuś narażę ale ... mają rację wszyscy Ci którzy krzyczą na Genazypa ale i Genezyp ma rację Rafique teoretycznie też ma rację, a i pan Szczepłek w pewnym sensie ma rację, on i jemu podobni również

jednak wszyscy oni mylą się w jednym punkcie przecież na mecze przychodzą różni ludzie ...

zawsze wierni kibice, ultrasi, hoolsi i ... (ulubieńcy :-) pikniki !
na pewno to nie ci ostatni robią oprawę, śpiewają, odpalają race, świece
dymne, układają kartoniki, rzucają serpentyny, konfetti wielki szacunek im za to !

dlaczego Ci wszyscy wspomniani przeze mnie na początku generalizują ?
ile osób przychodzi na mecz ... a wreszcie ilu jest Miśków ?
dlaczego nie powiedzą, że to "sławny" Misiek i jemu podobni działają na
szkodę naszego klubu, paląc nasz stadion (Rafique ale Ty jesteś pamiętliwy),
wyrywając krzesełka, niszcząc nasze miasto, w którym znajduje się nasz klub,
niszczą nasze autobusy, nasze pociągi i tramwaje ?
dlaczego tylko jeden Misiek został ujawniony ?
bo tych kilku jemu podobnych nikt nie zna bo oni marginalnym zjawiskiem !

i właśnie to nie daje nikomu prawa pisać, że wszyscy kibice są naśladowcami
miśka !

przewiduję, że Ty Rafique nie wyrwałeś nigdy żadnego krzesełka, (ja też tego
nie zrobiłem) i dlatego boli mnie gdy ktoś próbuje ze mnie zrobić pijanego
"bandytę w szaliku", myślę, że takich jak ja jest więcej i dlatego oni
wszyscy krzyczą gdy pan Kapen, Szczepłek i inni pismacy wyciągając pewne
brudy, pamiętając pewne zdarzenia robią z tego sensację
a misiek i spółka są z siebie zadowoleni bo zostali zauważeni (bez znaczenia
dla nich jest to, że anonimowo)


Kudłaty68:

Nie będę dużo pisał. Ale w 100% popieram Krzyśka. Nie wiem czemu (chyba dlatego, że napisałem w osobie pierwszej) dostało mi się po głowie od Rafique'a. Jeśli to dlatego to powiem tylko tyle, że trafiłeś kulą w płot kolego. Ja w swojej dość długiej "karierze" kibicowskiej jakoś nie zdołałem wyrwać krzesełka czy dołożyć swojej cegiełki to demolowania stadionu. Pozdrawiam, żeby nie było wątpliwości autora felietonu również.


Rafique:

Krzysiek, absolutnie walczę z generalizowaniem, ba jak słusznie zauważasz dotyka to także niewinnych - a w tym i mnie. Sęk w tym, że za atmosferę na stadionie odpowiadają wszyscy (przypomnij sobie ile razy kryta krzyczy nie rzucajcie do paru głupków z żylety) zaś największy żal ma do tych, którzy siedząc/stojąc obok tych kretynów co np. rzucają nie przeszkadzają im w tym - a co więcej sami czują sie lepsi bo przeciez to nie oni. WKURZA MNIE TEN INSTYNKT STADNY jaki pęta wszystkich wchodzących na stadion oraz hasło pod którym wszyscy zdają się podpisywać... hasło nota bene autorstwa I.Lenina... IM GORZEJ TYM LEPIEJ


Rafał Lewandowski:

Panie Kapen. Wez sie pan za pisanie o pilce noznej, o ktorej piszesz z pasja i polotem, a nie o kibicach. ok? widze, ze ty tego nigdy nie zrozumiesz. owszem rzucanie racami na boisko to idiotyzm. tak samo jak rzucanie czymkolwiek w kogokolwiek (na boisku, he he) i za to powinny byc ostre kary, owszem, tyle ze wymierzane bezposrednio w sprawce a nie w klub. tak czy siak pan genezyp sie na kibicowaniu nie zna i pisac o tym nie powinien.


Byrt:

Jak tak czytam kometarze, to wszyscy dochadzą do jednego wniosku:
nieprawidłowe zachowanie, za które potem musi płcić klub dotyczy
niewielkiej grupki (kilku, kilkunastu) bandytów. Tylko dlaczego te parę
tysięcy ludzi na żylecie zachowuje bierność??? Czemu gdy raca wyląduje
na murawie, nikt nie skopie dupy takiemu gnojkowi, że wydaniu go
policji nie wspomnę (dostałby zakaz stadionowy i po kłopocie). Gdyby
taka była reakcja normalnych kibiców, to rzucanie przednmiotów szybko
by się skończyło - bo rzucenie racy byłoby aktem niesamowitej odwagi.
Tymczasem na większości stadionów gdy ochrona próbuje zatrzymać
"racusia" wtedy wszyscy się oburzają i najczęsciej dochodzi do jeszcze
większej awantury. Tak więc moim zdaniem bierna postawa wobec
rzucających czy niszczących stadion ludzi nie wystarczy. Biernością
daje się przyzwolenie na takie czyny a to sprawia, że nie jest się wcale
lepszym od tego BANDYTY. Więc potem trudno dziwić się dziennikarzynow,
że generalizują - bo wszyscy kibice wiedzieli, wszyscy wiedzą kto ale
winnego nigdy nie ma.


KrzysieK:

Kolego Byrt ja jestem kibicem a nie konfidentem !
informuję Cię, że właśnie gdyby nie kibice którzy pilnują porządku, awantury
byłyby częściej i znacznie częściej różne przedmioty leciałby na murawę !
Ty chyba jednak niewiele wiesz o kibicowaniu i o kibicach


Artur:

Znow nasuwa mi sie mnostwo refleksji... Ale bedzie krotko. 3 spostrzezenia:

1. Komentarze przycmily felieton (jakosciowo i ilosciowo, przynajmniej widac ze ludzie piszacy komentarze - niewazne w jakim tonie - maja poukladane w glowach, w przeciwienstwie do autora felietonu)

2. Niesmak po obrzydliwym wspomnieniu autora felietonu Czyjejs Smierci - mlodego czlowieka z Chorzowa ("...komu odstrzelono jaja z rakietnicy...")

3. Mam marzenie: przeczytac kiedykolwiek o czymkolwiek, co w tym kraju podoba sie autorowi felietonu, z czego jest zadowolony, co ma inne barwy niz czarne... Tak z ciekawosci...


MAPIC:

Po raz pierwszy przyszedłem na Łazienkowską w 1984r. Jako młody znajd chodziłem na żyletkę, śpiewałem, lżyłem, płakałem, ciszyłem się wraz z wieloma kibicami, piłkarzami. I wiecie co, nigdy niczego nie spałiłem, niczego nie zdemolowałem i czy to oznacza że jestem pałą a nie kibicem Legii. Ludzie! Do kurwy nędzy, czy wy zdajecie sobie sprawę, że że takie zachowania jak pokazy pirotechniczne z udziałem krzesełek, skoki przez parkan to nic innego jak tylko pokaz debilizmu i braku odpowiedzialności.
Czy zastanawialiście się nad tym jak przyjemnie byłoby gdyby nie było płotu( nie mam pomysłu co dalej z flagami bo z nich naprawdę jestem dumny). Dlaczego za normę nie można przyjąć czegoś takiego. i o tym właśnie pisze Kapen. Ale do tego też trzeba dojrzeć.

ps. czy hasło ''legia to my'' odnosi się do współodpowiedzialności za pokrycie kary nałożonej przez UEFA? Chciałbym przeczytać że tak,bo tak naprawdę to my jako kibice jesteśmy tylko problemem dla tego klubu( przykład ciotek z muranowa pokazuje że można coś znaczyć także bez kibiców). Boli prawda!

ps.2. wojtku. mam nadzię że nie bierzesz pod uwagę wniosków o niezamieszczanie felietonów KApena. Być może to jeden z nielicznych sposobów by zmienić mentalność naszych co bardziej krewkich kolegów. Pozdrawiam i do zobaczenia na naszym estadio




Skomentuj felieton wysyłając maila na adres: woytek@legialive.pl

Podaj ten news dalej: