- Goni Pan Macieja Żurawskiego...
Stanko Svitlica: E, tam. Niezmiennie powtarzam: dajcie spokój z tym królem strzelców. Wolę, żeby Legia została mistrzem Polski. A Żurawski niech będzie królem. Bo dla mnie najważniejsze są zwycięstwa Legii, a nie to, czy ja strzelam bramki. Poważnie...
- A nie lepiej powalczyć i o tytuł i o koronę?
- Byłoby idealnie, ale najpierw skoncentrujmy się na mistrzostwie.
- Trudno się Panu grało w Płocku?
- Trudno. Pierwsza połowa była słaba, ale i tak oba zespoły miały po dwie sytuacje. W drugiej grał już tylko jeden zespół... Powiem szczerze, że trochę się bałem, bo nie wiedziałem, czy podniesiemy się po przegranej z Radomskiem w Pucharze Polski. Udało się, pokazaliśmy, że mamy charakter.
- W roli głównej znowu wystąpił Stanko Svitlica. Strzelił Pan dwa gole, jak niedawno w Katowicach. Była szansa na hat-trick...
- Ja tylko kończyłem ładne akcje całej drużyny. Ale na moim miejscu mógł być każdy. W Legii wszyscy mogą zdobywać gole. Co do hat-tricka, to strzelałem jeszcze z wolnego z paru metrów. Ale piłka poleciała za wysoko. Nie wiem, może było dla mnie za blisko (śmiech).
Rozmawiał Robert Błoński