Kazimierz Deyna, gdyby żył, skończyłby dzisiaj 55 lat. Niestety 1 września
1989, najlepszy zawodnik w historii polskiej piłki zginął w wypadku
samochodowym. Ten wybitny piłkarz urodził się 23 października 1947 roku.
Kazimierz Deyna, z zawodu modelarz, oficer Wojska Polskiego, był przez wiele
lat symbolem Legii, a kibice nie zapomną o nim nigdy. Z Legią zdobył dwa
mistrzostwa Polski - w 1969 i 1970. Raz wywalczył Puchar Polski - w 1973
roku. W reprezentacji narodowej wystąpił 102 razy, strzelając 45 bramek.
W Legii zadebiutował 20 listopada 1966 roku, w meczu z Ruchem Chorzów,
rozegranym w Warszawie. Ze stolicą żegnał się meczem z jego nowym klubem,
Manchesterem City, 18 września 1979. W ostatnim oficjalnym I-szo ligowym meczu wystąpił ponad rok wcześniej - 5 listopada 1978 z Widzewem w Warszawie.
Mimo, iż występował w sześciu klubach (Włókniarz Starogard Gdański 1960-66,
ŁKS Łódź - jeden mecz w 1966, Legia Warszawa 1966-78, Manchester City
1978-81, San Diego Sockers 1981-87, Legends San Diego/Tijuana 1988-89), na
zawsze będzie kojarzony tylko z Legią.
Mimo, że już ponad 13 lat nie ma go wśród nas - kibice, nawet ci którzy nie
mogli podziwiać jego talentu, zawsze będą o nim pamiętać. Udowodnili to
m.in, gdy przed meczem rogzrywanym w 13 rocznicę jego śmierci, podczas
minuty ciszy ku Jego pamięci, podnieśli do góry kartony, tworzące twarz
najsłynniejszego Legionisty.
Jak pisał kiedyś Jan Kochanowski, człowiek żyje dopóty, dopóki pamiętają o
nim ludzie... Kibice o Kaziku nigdy nie zapomną, a więc żyć będzie wiecznie.
Gdyby żył - miałby 55 lat...
wtorek, 22 października 2002 20:46
Bodziach