Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Sporo rzeczy trzeba przemyśleć

poniedziałek, 4 listopada 2002 21:41
Cezary Kucharskiźródło: Gazeta Wyborcza

- Po raz pierwszy w tym sezonie Legia nie strzeliła gola w meczu wyjazdowym i zremisowała 0-0 z Lechem w Poznaniu.

Cezary Kucharski: Byliśmy za mało kreatywni pod bramką rywala. Za wolno rozgrywaliśmy piłkę, graliśmy zbyt nonszalancko. Za dużo było niecelnych, niedokładnych podań. One nie wynikały z tego, że rywal tak nas naciskał i zmuszał do błędów. Sami graliśmy niedokładnie. Nie wiem, może niektórzy zlekceważyli Lecha? Można było na pewno osiągnąć coś więcej niż remis w Poznaniu. To, że nie strzeliliśmy gola, wynikało właśnie z tej nonszalancji, braku koncentracji i małej kreatywności. Lech bardziej niż wygrać chciał tego spotkania nie przegrać. Straciliśmy więc dwa punkty, bo dla mnie ten remis jest porażką.


- Pan też miał sytuację do strzelenia gola.

- Miałem, w drugiej połowie byłem sam na sam z bramkarzem Lecha Norbertem Tyrajskim. Piłka mi uciekała i zabrakło paru centymetrów do tego, by go przerzucić. Miał szczęście, bo piłka trafiła go w rękę. Szkoda, ale niewykorzystane okazje też są wliczone w nasze mecze.


- Jak Pan ocenia atmosferę w Poznaniu?

- Po meczu zaszokował mnie jakiś pan w sile wieku. Zaczął wyzywać od "warszawiaków, chuliganów" itp. Ciągle mi wypominał, że kopnąłem Arka Głowackiego, który jest z Poznania... Poza tym kibice Lecha podrzucili nam do szatni dmuchaną lalkę, co nas jednak rozśmieszyło. Poza tymi incydentami atmosfera była świetna. Lepiej się gra, gdy mecz ogląda 20 tys., a nie półtora tysiąca widzów. To, że na nas przeraźliwie gwizdano, nie zaszkodziło nam.


- Legia nie przegrała 32 meczów. Myślicie o rekordzie, który wynosi 37 spotkań.

- Tak. Przyznam, że myślę o tym rekordzie. Chcę, abyśmy go ustanowili, przeszli do historii polskiej piłki. Poza tym taka passa dodaje wiary w swoje umiejętności, wiemy, że kiedy zagramy naprawdę zmobilizowani, trudno nas pokonać.


- Czy w tej rundzie ta passa się może skończyć? Legia gra jeszcze - w Warszawie - z Garbarnią i Zagłębiem oraz w Chorzowie z Ruchem.

- Najbardziej boję się meczu ze Szczakowianką. To będzie piknik, mecz bez kibiców. To nawet gorsze niż sparing. Obawiam się tego meczu, bo zespół z Jaworzna jest nieobliczalny. Ciężko - po meczu, który oglądało 20 tys. osób - zagrać przy pustym stadionie. Poza tym i rywal nie jest za bardzo mobilizujący, to nie Wisła, Widzew czy Polonia. Ale potrafią wygrać u siebie 6-2, przegrać 2-4. Strzelają sporo, dobrze też, że dużo tracą.


- Czy Legia będzie mistrzem jesieni?

- Chciałbym i ja, i koledzy. Nawet mając w pamięci to, że rzadko mistrz jesieni jest mistrzem Polski. W sporcie chodzi o to, by być liderem.


- Czy po rundzie odejdzie Pan z Legii?

- Nie wiem. Ze zmianą klubu, podpisaniem kontraktu z zagranicznym klubem wiąże się wiele spraw. Sporo rzeczy trzeba przemyśleć... Nie wykluczam tego i na razie nic więcej nie powiem.


- Prezes Trylnik mówił niedawno, że chce Pana zatrzymać w Legii do końca kariery.

- Rozmawiałem z prezesem na ten temat. Mam ofertę przedłużenia umowy do 2007 r. Zastanawiam się.


- Czytał Pan ostatnie wypowiedzi Zbigniewa Bońka na swój temat?

- Tak. I co jedna, to bardziej krytyczna. Trener Boniek najczęściej krytykuje zawodników, o których upominają się dziennikarze, więc może przestańcie pisać o mnie jako o kandydacie do zespołu narodowego (śmiech). Trener Boniek jednych gloryfikuje ponad miarę, innych bardzo krytykuje, dostrzegając tylko złe rzeczy. Ja się z negatywnymi opiniami na swój temat nie zgadzam, ale szanuję decyzje selekcjonera. Ma swoją wizję, a ja widocznie nie pasuję do tej koncepcji. Trudno walczyć o miejsce w kadrze, gdy trener widzi tylko moje wady, a żadnych plusów. Na razie więc myślę o tym, by jak najlepiej grać w Legii. Bo gra w reprezentacji to nagroda za to, co się robi w klubie. Są wyjątki i występują w niej rezerwowi w swoich zespołach. Dla mnie nie ma miejsca...


- Czy macie w tym tygodniu jakiś dzień wolny?

- Nie. Mieliśmy w ubiegłym, nie trenowaliśmy 1 listopada, we Wszystkich Świętych. Teraz ćwiczymy codziennie, a we wtorek jedziemy na zajęcia do lasu.... Jesteśmy ciekawi, co to będzie; rzadko mamy trening w lesie.


Rozmawiał Robert Błoński

Podaj ten news dalej: